Ja chcę spać!!!!

Znacie to? Ile dorosły człowiek potrzebuje czasu na sen? Jeszcze półgodzinki.

Jakie to prawdziwe, choć osobiście po cichu zawsze liczę na godzinkę, albo i dwie. Niestety, posiadanie budzika wyposażonego w całkiem niezłe struny głosowe, cztery niezwykle ruchliwe kończyny oraz pozbawionego cierpliwości, sprawia, iż nawet podstawowe 30 minut znajduje się poza zakresem dostępnych opcji. Wiecie czemu śpiąca królewna zasnęła przed spotkaniem księcia z bajki? Bo potem się pobrali i mieli dzieci, czyli możliwości drzemania znacznie jej się zmniejszyły.

Musze zaznaczyć, że spanie jest tym co wychodzi mi całkiem nieźle, no może od czasu ataku choroby nieco gorzej, ale jednak nadal kwalifikuję się do finału mistrzostw. To taki talent, raczej nabyty niż wrodzony, bo jako niemowlę sypiałam po 15 minut, budząc cały świat ze sobą. Najwyraźniej czułam się bezpiecznie tylko wówczas gdy inni nie spali i dopiero wtedy wpadałam w objęcia morfeusza. Dla snu potrafiłam zawsze wiele poświecić, od śniadania poprzez spokojne dojście do środka transportu, aż po spotkania towarzyskie. Jedyne co stawało wyżej w hierarchii to czytanie, które potrafiło odegnać mnie od poduszki. Doszłam do perfekcji zasypiania, gdy w chwilach silnego stresu moje oczy zamykały się, a ja odpływałam; co na szczęście przesunęło się z czasem w stronę odlotu po stresie, bo inaczej nie powinnam prowadzić pojazdów mechanicznych (niektórzy twierdzą, że i tak nie powinnam, nie rozumiem dlaczego, 10 lat posiadania prawa jazdy, 7 czynnego kierowania samochodem i ani jednego wypadku gdy to ja siedziałam za kierownicą). A teraz mój sen zależy od łaski potwora. Tak jednego, gdyż młodszy poszedł w ślady mamusi i spać może do godzin popołudniowych, co utrudnia mu brat. Ale po cichu liczę, że w momencie gdy wstawanie w godzinach rannych stanie się obowiązkiem przekorna dusza mego syna przestawi jego wewnętrzny budzik. Tylko to oznacza, iż w dni szkolne będę musiała wyciągać go z posłania na siłę, co w sytuacji, gdy zajmuje on drugą kondygnację łóżka, jest dość ryzykowne. Ale nie ważne, grunt by w soboty i niedziele dane było mi pospać choć trochę dłużej. Innym wyjściem z sytuacji jest zainstalowanie w salonie wielkiego koła dla chomików i wrzucanie tam pierworodnego przed snem, na jakieś czterdzieści minut do godziny. Tak wymęczony powinien spędzić w stanie uśpienia ciut więcej czasu niż zazwyczaj, choć w jego wypadku „powinien” ma się nijak do tego co robi.

A na razie próbuje wykorzystywać każdą możliwość rannego dospania, wdrożyłam program edukacyjny „matka niewyspana, matka wredna”, wykopuje samca dominującego, łapię rozbudzone dziecko i unieruchamiam pod pretekstem przytulenia, licząc, że uda mi się go ululać ponownie (nazwijcie mnie naiwną, ja tam uważam, że nadal nie jestem beznadziejna), proszę i błagam. Niestety, większa poczwara budzi mniejszą i wcielają do drużyny Psopodobnego, co stawia mnie na z góry przegranej pozycji. Samiec dominujący liczy dni do osiemnastki młodszego, licząc, że wtedy się wyśpimy, ja tam mówię, że nastąpi to dopiero po śmierci, o ile oczywiście nie wierzymy w reinkarnację…

Notorycznie niewyspana

Rn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>