Mamo, ja chce robić miski

Czyli sztuka szukania zajęć pozalekcyjnych.

Moje młodsze potomstwo, sztuk jedna, w swoim przedszkolu ma zajęcia z ceramiki i ostatnio przyniosło swoje dzieła do domu. Starszak obejrzał, pomyślał, przypomniał sobie swoje zajęcia z lat przedszkolnych i zgłosił wniosek o zapisanie go na takie same. Więc matka usiadła, znalazła zajęcia w okolicy, policzyła na ile fundusze pozwalają na zapisanie na jakieś i zawołała poczwarę w celu ustalenia pragnień dziecięcia. było to już drugie podejście, wyniki pierwszego zapisałam sobie i teraz mogłam porównać. Okazało się, że ceramika jest nadal pożądana, tak jak i granie na pianinie. Koniki bardzo chętnie no i sama od siebie dołożyłam zajęcia sportowe. Ale na wszystko pieniędzy nie będzie, dlatego wstępnie ceramika i zajęcia sportowe. Pianino ruszę o tyle, że wytargam keyboard dziadka i zobaczymy kiedy uzna, że to nie to, jeśli jednak jakimś cudem okaże zapał, to od nowego semestru poszukamy mu zajęć. Koniki chyba poczekają do wiosny. Za to chętnie dołożyłabym mojej gwieździe teatr, ale zobaczymy jak to będzie. No i angielski w szkole.

Poza tym zobaczymy co powie logopeda, bo pomimo iż liznęłam wiedzy z zakresu tego zawodu w czasach studenckich nie podejmuję się oceniać własnego dziecka. Jak okaże się, że pomoc potrzebna to wtedy będę kombinować.

W ogóle nie staram się oceniać moich dzieci pod względem rozwojowym, od tego są nauczyciele, by wyłapywali co jest nie tak, a co wyraźnie jest super. Owszem, jeśli coś mnie niepokoi to idę się zapytać, ale sama nie zawierzę swojej ocenie w pełni. No bo to moje potomstwo, najcudowniejsze, najmądrzejsze, najinteligentniejsza i najbardziej niezwykłe pod słońcem. Jeśli coś sprawia im trudność to poćwiczymy, pobawimy się i damy radę, bo uczę ich, że to fajnie zdobywać szczyty, a im trudniej, tym większa radość.

Wiele rzeczy moglibyśmy robić w domu, na poziomie podstawowym mogłabym ich wiele nauczyć, ale dochodzę do wniosku, że lepiej gdy robi to ktoś z zewnątrz. Mama to mama, mama kocha i nie może zostawić, obrazić się, obcy może, z obcym trzeba się liczyć, bo on nie jest uwiązany do dziecka. Już spotkałam się z twierdzeniem, że to mało pro rodzicielska postawa. Cóż, trudno, najwyraźniej jestem za mało matkowata. Ważne, że moje dzieci są szczęśliwe, mają możliwości rozwoju i czują się bezpieczne. I właściwie niewiele więcej dla nich chce, tylko niech będą dobrymi i szczęśliwymi ludźmi. No i może niech nauczą się wreszcie przedstawiać, bo rozumiem długie dwa nazwiska to nie jest nic fajnego, ale niestety tatusia się nie wybiera i trzeba żyć z jego pomysłami.

Rn

P.S. Usłyszałam, że powinnam napisać coś głębszego. Więc dobrze, piszę – studnia. Dziękuję za uwagę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>