Taki tekst właściwie o niczym

Dobra, chwila oddechu. Dzieci względnie zdrowe, nie wymiotują, nie latają do kibelka co 5 minut, nie kaszlą przesadnie i nie zaglucają całego świata. Mąż nadal nie wyspany, ale to już norma, ja całkiem nieźle o ile napcham się przeciwbólowymi, mogę nawet wtedy udawać, że leki mi pomagają i jest wszystko cacy. Na dodatek samochód jeździ i nic w nim dziwnie nie stuka,  ani żadne lampki nie migają (prócz kierunkowskazów gdy je włączę). Jeszcze dom odgracic i będzie cudnie. A, i jeszcze psa zaszczepić, no i dziecko niby też, ale to już sprawa kontrowersyjna.

Starszy dziś był w szkole po dwutygodniowej nieobecności, nadal pamięta imię jednej koleżanki, albo może trzech, bo noszą to samo. Na pytanie co robił w szkole odpowiada, że nie pamięta, ale za to obiad był smaczny. I strasznie przeżywa, że jego przyjaciel jest w pierwszej klasie, a nie z nim w zerówce. W ogóle rośnie mi malkontent, bo jest fajne, ale zawsze znajdzie się jakieś ale. Szklanka jest pełna w połowie, ZALEDWIE w połowie. No i uśmierca połowę fikcyjnych postaci w swoich zabawach, robiąc to ze smutkiem i zbolałą miną, ale wiecie, takie jest życie. Ja wiem, że to oswajanie śmierci, której nieuchronność i nieodwołalność do niego dopiero dociera. Ale jest to masakryczne.

Młodszy spokojnie podchodzi do faktu, że podczas ich zabaw trup się ściele gęsto, puki nie dotyczy to postaci, którymi on zarządza. Daje rządzić bratu, puki mu to odpowiada, potem stara się wyartykułować protest, a gdy nie udaje mu się to sięga po metody przymusu bezpośredniego, czyli latające samochodziki. Ogólnie obaj potrafią niezłe piekło urządzić, a dojście kto zaczął jest nierealne, dlatego obaj lądują w kącie lub przestaje się do nich odzywać. Oj, to najgorsza kara, jak na razie, bo zapewne za kilka lat usłyszę „matka, ale ty się do mnie nie odzywaj przy kolegach, dobrze?”. Jak sobie pomyślę, że oni coraz więksi są, coraz bardziej pyskaci i bezczelni to aż mi się ciepło robi na sercu. Moje małe bestie, kochane przytulaki, jeszcze przed chwilą maleńkie dzieci, a teraz kłócą się ze mną, że duzi są.

Pozdrawiam Was serdecznie

Rn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>