Małe dzieci łatwe zakupy, większe dzieci – horror

Starszak wyrasta ze swoich ciuchów w niezłym tempie. Nie żebym marudziła, o nie, ja jestem zachwycona, wreszcie może przestanie być najniższym chłopcem w klasie, no i ciągle mam nadzieje, że zaczerpnął geny po tych wyższych przodkach. Tylko, że zaczyna mi brakować ubrań dla niego, co skutkuje koniecznością nabycia odpowiedniej odzieży. No i tu pojawia się problem. bo on już nie jest dzieckiem, nie mogę mu kupować dziecięcych ubrań. A takie są nie fajne, a takie dobre dla dziewczyny. A najlepiej w kolorach oczojebnych, ale nie takich, bo takie są nie modne (modne? od kiedy używamy takiego określenia?). No i nie carsy, nie misie, nie piłka, to już nie to, teraz ewentualnie backugany, lub ben-10.

Jako, że jestem nieco unieruchomiona i ograniczona finansowo, kupuje na popularnym portalu. I prawdę powiedziawszy dostaję już rozstroju nerwowego. Najpierw znaleźć coś odpowiedniego finansowo i ofertowo, a potem koszmar, bo czy to mu się spodoba, czy to nie jest za mało fajne, czy to jest odpowiednie? Powiecie, spytaj się potwora. No to pytam się i otrzymuję odpowiedź zależna od nastroju, czyli nie, ohyda, super piękne, ale za dwie godziny zmiana decyzji. To nie na moje zdrowie. Tak, tak, wiem, że będzie gorzej, za pięć lat chyba będę go wysyłać z kolejnymi ciociami i wujkami na zakupy, tak by każdy tylko raz skosztował tego horroru. Czy za moich czasów też tak było? Moja mama twierdzi, że nie pamięta bym wyczyniała takie sztuki, ja też nie. Pamiętam za to jaka była radość jak się dostało coś niezwykłego, pamiętam kolorowe piątki w szkole i że 12-latka z makijażem uznawana była za panienkę lekkich obyczajów. I zakupy w Pewex-ie za bony kupowane za dolary.

No nic, siedzę i szukam kurtki zimowej, spodni, bluzek, pokazuje potworowi, on wybrzydza, ale może uda mi się odnaleźć jakąś prawidłowość. Bo że jego gust jest całkiem różny od mojego oraz od gustu samca dominującego (czego?) nie mam wątpliwości. Rodzice zachwyceni mini glanami dla dziedzica, on nosem kręci, mamusia rozczula się nad nową punkową stylizacją, on ze wstrętem żąda rozebrania. Choć może to działania na przekór? hmm, na to wpadłam dopiero teraz, muszę sprawdzić.

Dobra, idę kupować im skarpetki. Ostatnio stwierdziłam fakt zadomowienia się u nas jakiegoś skarpetkożercy, który najwyraźniej jest na diecie lewoskarpetowej, w wyniku czego sparowanie tej części odzienia jest mniej prawdopodobne niż moje nagłe ozdrowienia.

Rn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Małe dzieci łatwe zakupy, większe dzieci – horror

  1. ~Ja pisze:

    Czym się różni skarpetka lewa od prawej?
    Zawsze wybierałam te najbrzydsze buty. Wtedy byłam pewna, że się baaardzo spodobają.

    • Rn pisze:

      Czym się różni? Umiejscowieniem dziury zrobionej przez paznokieć palucha.
      Tutaj się tak nie da. Czapki ze zwierzątkami są błe, ale właśnie nabył takową. Za nimi nie trafisz.

  2. milka-grab pisze:

    Twój blog został wyróżniony :0
    http://cierpieniamlodejmamy.blog.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>