Wyjazd, przyjazd i wkurzenie

Wiem, wiem, ostatnio mało piszę; ale moje nerwy nie wytrzymują kontaktu z blog.pl, ciągłego wieszania się, nie wchodzenia i innych atrakcji. Nerwowa kobieta jestem ostatnio. A właściwie to zawsze byłam, kiedyś myszka przestała mi działać i gdy poskarżyłam się bratu stryjecznemu zasugerował, że walenie nią w kaloryfer nie było najlepszym pomysłem. Może nie było, ale jak dobrze uspokajało…

Wracając do tematu, a raczej przechodząc do niego, po raz pierwszy od wielu lat urwałam się z domu, bez samca, bez potworów z O Umlautowym. Musiałyśmy wstać o jakiejś nieludzkiej porze (4:15) by zdążyć na busa po 6, dojechać do Torunia, a tam przesiąść się do PKS u do Inowrocławia. A wszystko w celu ozdobienia ciała Umlautowej nowym rysunkiem. Nie powiem podobało mi się, choć bardziej byłabym zachwycona gdyby było to nieco mniej bolesne. Jeżeli ktoś kogo nie lubię będzie się tatuował, to chętnie mu potowarzyszę, może odnajdę w tym jakąś sadystyczną przyjemność. Nieco pozazdrościłam, bo niestety nie mogę zafundować sobie takiej ozdoby, a chciałabym. Niestety, trzeba było wcześniej, teraz choroba wchodzi mi w paradę. Nawet nie powinnam, puki biorę leki, dorabiać nowych otworów w ciele. Czyli nici z kolejnego kolczyka, pozostaje przy moich 4 tunelach o małych rozmiarach. Do kitu.

Oczywiście w związku z wycieczką, w rodzinie i wśród znajomych, rozgorzała dyskusja na temat tatuaży. Są przeciwnicy, są zwolennicy, główny argument, obu stron, to estetyka. Bo jak to będzie wyglądać jak człowiek będzie już stary i pokrzywiony/pomarszczony. No cóż, pewnie będzie tak samo pokrzywione i pomarszczone jak on. No może nieco mniej w moim przypadku by było. Estetyka nie przemawia do mnie; naprawdę w obliczu dużych szans na powykręcane palce, nogi, ręce, jakiś krzywy obrazek, który może nie wygląda, ale ma dla mnie znaczenie, ma być czymś okropnym? Poza tym powoli dochodzi do mnie, że czasami lepiej powiedzieć „jaki ja byłem głupi, że to zrobiłem” niż „jaka szkoda, że nie zrobiłem tego”. Nie popieram nagłych decyzji o zrobieniu sobie tatuażu. To coś na całe życie, trzeba to przemyśleć. Zrobienie jaszczurki, „bo koleżanka ma, ja wprawdzie lubię motylki, ale ona ma i ja też będę”, jest chore. Albo podpisanie się imieniem nowej miłości. Ludzie, ja rozumiem imię dzieci, ale pamiętajcie, że miłość przemija, jeśli już musicie to niech to będzie długi związek, a nie tygodniowa znajomość. I nie uważam, żeby 9 lat to było długo, dlatego mój Samcu Dominujący, jeśli to czytasz, nie waż się tatuować odnośników do mnie przed naszą 45 rocznicą! A poza tym jestem apodyktyczna, więc lepiej uzgodnij ze mną swoje plany w tym zakresie.

Powracam do naszej wycieczki. Było bardzo miło, pozdrawiam Krzysztofa i Asię. Wygadałam się, moja przecudna fobia zamknęła się obrażona w domu chyba, bo nie wchodziła w paradę, nie blokowała, nie ogłuszała ani nie plątała języka. Wracając za to naraził nam się PKS, który nie przybył, dzięki czemu przejechałyśmy się PKP do Torunia i wylądowałyśmy w miejscu odległym nieco od zamierzonego. Następnie zostałyśmy źle poinformowane przez mieszkankę tego miasta, w wyniku czego omal nie spóźniłyśmy się na Busa. Oczywiście zaliczyłam mały napad paniki i gdyby nie rozgarnięcie Umlautowej i moja wiara w nią, zaliczyłabym duszności, łzy i trzęsawkę. Dobre imię Torunian wybroniła inna Pani, która wytłumaczyła nam co i jak i pomagała wyszukać połączeń autobusowych. Do Busa wpadłyśmy w ostatniej chwili, a teraz sobie myślę, że oczekujący na dworcu musieli mieć niezłą zabawę patrząc na dwie kaleki kuśtykające biegiem w kierunku czerwonego środka transportu. Jakoś dojechałyśmy, zostałyśmy odebrane przez naszych facetów (Samca i Potwory) i powróciłyśmy w jednym kawałku, choć nieco obolałym.

To teraz przechodzę do wkurzenia. Rano odwoził nas bratanek Samca (BS), sam się zaoferował dużo wcześniej, więc nie miał wyjścia. Jechał moim samochodem, dostał kasę na paliwo i wg planu miał odstawić auto i oddalić się w kierunku nieokreślonym na swoich nogach. No i po 4 godzinach od pożegnania go, dostajemy wiadomość, że nadaj samochodu nie widać, a BS nie odbiera telefonu. Zmroziło mnie, wiem jestem nadopiekuńcza, ale jednak chyba każdemu by się zrobiło dziwnie w takiej sytuacji. Syn brata i bratowej męża, może i pełnoletni, ale nadal funkcjonujący gdzieś w głębinach pamięci jako dziecko, skarżący się rano na ból głowy i mylący drogę, nagle ginie, przestaje dawać oznaki życia. I radośnie oznajmiający po następnej godzinie, że się zgubił, że musiał zostawić gdzieś tam autko i poszukać jak wrócić, ale spoko, o 16 wróci. No szlak mnie trafił, po co mu telefon, skoro nie umie wysłać durnego smsa, że wszystko ok, żeby się nikt o niego nie martwił. Już nie wspominam, że samochód wrócił po 1 w nocy, ani o tym, że Samiec po powrocie z nocnej zmiany, zamiast spać usiłował namierzyć artystę, a potem po nocy czekał na niego. A wystarczyło się spytać czy może pożyczyć samochód, nie byłoby problemu, mógłby nawet odstawić go następnego dnia. O ile mniej stresu. No ale najwyraźniej nie osiągnął wystarczającego stopnia dojrzałości by używać mózgu w zakresie relacji społecznych, albo cofnął się w rozwoju, co sprawia, że od dziś do odwołania traci status osoby dorosłej i odpowiedzialnej w naszym domu, a zyskuje gówniarza. Zła jestem. I jest mi przykro.

No nic, idę zrobić kolejny kubek herbaty na osłodę. Za mną ważny dzień, dziękuje O Umlaut, że mnie zabrałaś ze sobą.

Dumna ze swego przetrwania

Rn

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wyjazd, przyjazd i wkurzenie

  1. ~Ja pisze:

    Odwołuję względy estetyczne. Faktycznie, na pomarszczonej… pomarszczony obrazek raczej nie będzie przeszkadzał. Pozostaje mi SWN (Sprzeciw Wewnętrzny Nieuzasadniony).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>