Znów o rodzicielstwie

Być rodzicem, dla jednych brzmi dumnie, dla innych przerażająco, a dla mnie… męcząco-uszczęśliwiajaco. Bo bycie rodzicem jest bardzo męczące. Nie wyśpisz się, nie licz na to, wykonujesz mnóstwo prac fizycznych, które nierodzicom są oszczędzone, nie dość że ćwiczysz swoje mięśnie to i mózg wysilasz. Musisz bowiem wyjaśnić, znaleźć odpowiedzi na naprawdę dziwne pytania, oraz wytłumaczyć w jasny i przejrzysty sposób dlaczego czegoś nie można, a czemu coś innego warto zrobić, mimo iż jest to mało fajne. Gdy nie masz dzieci nikt nie obudzi Cię o 3 w nocy stwierdzając, że mu niedobrze, po czym po 30 minutach zmieni zdanie.

Do oklepanych już rodzicielskich męczarni doszła u nas w domu nowa – konieczność pobudki przed 7 i przygotowania się do szkoły. i oto nasze starsze dziecię, które nałogowo budziło sie o 6;30 w dni gdy mieliśmy wolne, zaczęło mieć z tym trudności. Czasem udaje się je zwlec z łóżka z niewielkim marudzeniem, częściej z awanturą, płaczem i stwierdzeniem, że szkoła jest głupia i on nie musi tam chodzić. Potem już tylko ubrać obydwóch (oczywiście mamusia uparcie wierzy w samodzielność i usiłuje wymóc by dzieci same się ubierały) i zagonić do samochodu. I przez jedną godzinę moja krtań odrabia robotę za trzy dni. Na śniadanie zawsze jest nie to co powinno, na 2 też, do tego szkoła jest głupia, ale wg młodszego przedszkole nie. A ja tak sobie myślę ‚za co?” i dochodzi do mnie, że jest za co; w moich wspomnieniach jawią się rajstopki z kaloryfera zakładane na siłę i odgłos mego marudzenia ukrócanego przez tatę. Dziś zapowiedziałam synowi, że życzę mu co najmniej dwójki dzieci, żeby pomściły moje męki. Uznał to za świetny pomysł i stwierdził, że będzie ich tak jak ja woził do szkoły. Znaczy się pomsta dwustronna?

Rodzicielstwo nauczyło mnie także, że są słowa magiczne i nie mam na myśli proszę, przepraszam i dziękuję. Chodzi raczej o takie jak sprzątać, praca domowa i obowiązek. Jeśli chcę wywołać fale protestów, usłyszeć donośne ‚nie chcę”, lub „ja nie”, oraz spowodować odwrót dziecka z placu boju, wystarczy wspomnieć o sprzątaniu. działa niezawodnie, można polegać jak na szwajcarskim zegarku. I rób człowieku co chcesz, bez awantury się nie obejdzie i nawet nie chodzi o to, że nie znam innych sposobów, zwyczajnie dziecko nie zacznie sprzątać bez tego wybuchowego początku.

I są takie cudne momenty, gdy chciałoby się wziąć potwora, zapakować w paczkę i wysłać do dalszej rodziny na dwa tygodnie, albo chociaż na weekend i wtedy ten potwór dostaje aureolki – nie wiem ki czort, instynkt przetrwania, czy co – robi się kochany i milusi. Nagle słyszy co się do niego mówi, przytula się, przynosi talerz po posiłku, żeby mamusia się nie męczyła, przytula, daje całusa, tłumaczy jakiego robota zbuduje jak dorośnie i co będzie on robił za mamusię, żeby ona się nie męczyła. Wylewa na człowieka same pozytywne emocje, wywołuje uśmiech i piknięcie w sercu, ba, nawet dumę. I te wszystkie chwile kiedy miało się go dość gdzieś znikają. No i to poczucie swojej wartości, wyniesione na wyżyny,  bo może i ty „możesz być bohaterem w swoim domu”, ale bez urazy, ja mam coś lepszego, ja jestem mamą!

Rn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>