Szczepić czy nie szczepić.

Odpowiedź państwa polskiego brzmi szczepić. Powiem więcej, władze państwowe zdecydowały, że nie mam prawa decydować o zdrowiu mojego dziecka, a to jak wpływać będzie na nie szczepienie ma głęboko w zadzie. No bo jak coś się stanie to co? Zasiłek w jakiejś śmiesznej kwocie, raczki umyte, niech rodzice i dziecko się męczą. Oczywiście, dziecko zostanie zbadane przed szczepieniem. Jasne, przez lekarza, który często o szczepieniu wie mniej niż ja, nie ma zamiaru przeprowadzić wywiadu, a moje wątpliwości rozwieje stwierdzeniem „jak Pani nie zaszczepi to zgłoszę do sanepidu i będzie kara”. Na moje szczęście osobiście spotkałam się tylko z popartym obrażonym tonem „tyle lat pracuje, a nie spotkałam się z jakimiś większymi problemami po tym szczepieniu”. Szlag mnie nieco trafił i spokojnym tonem oświadczyłam, że to zabawne, bo ja bez doświadczenia zawodowego znam osobiście 3 przypadki i dwa ze słyszenia wśród znajomych. Lekarka podsunęła mi tylko oświadczenie do podpisu i nie drążyła tematu. Nawet więcej, bo gdy przy następnej wizycie pielęgniarka naskoczyła na mnie to ja uciszyła.

Nie jestem przeciwnikiem szczepienia, moje dzieci są zaszczepione częścią obowiązkowych szczepionek. Jestem za to oburzona brakiem możliwości wyboru, zniesmaczona wybiórczymi informacjami podawanymi do wiadomości i mega propagandą proszczepienną. Dlaczego nie mogę zaszczepić swojego dziecka na świnkę i odrę osobnymi szczepionkami, tylko muszę fundować mu je w jednej szczepionce? Na zdrowy rozum nie jest to zbyt mądre połączenie, jakie są szanse, że dziecko naraz zetknie się z oboma wirusami w swoim otoczeniu? A ja mam mu je zafundować naraz. I to roczniakowi. I po diabła ta różyczka do tego? Ok, ja wiem jaki wpływ ma zachorowanie na nią dla kobiety w ciąży. No to po diabła szczepić roczniaka? Przewidujemy, że zacznie współżycie jako 11-latek?

A te wrzaski że krztusiec wrócił, bo rodzice nie szczepią dzieci na niego. No tak, pan który zachorował powinien wziąć łopatę, wykopać szanowną mamusię i nawrzeszczeć na jej szczątki, bo pewnie go nie zaszczepiła. Większość osób, u których zdiagnozowano chorobę była na nią szczepiona. Tyczy się to też dzieci. Ale co tam, podajmy, że to wina przeciwników szczepień, niech społeczeństwo ich ukamienuje lub na siłę zawlecze do przychodni.

Jak już wspominałam, nie jestem przeciwnikiem szczepienia, nie jestem też fanatycznym zwolennikiem, wszystko dla ludzi, tylko na Boga, dostosowane do nich indywidualnie! Skoro w rodzinie, wśród najbliższych krewnych, występuje autyzm, oraz zaburzenia z jego spektrum, to może zastanówmy się czy powinniśmy ryzykować. Jeśli dziecko jest nadwrażliwcem, to może warto opóźnić szczepienia i poobserwować jak się rozwija, niż potem rozłożyć ręce i wymamrotać, że tak się zdarza. Może warto traktować szczepienia jako ingerencję w delikatny organizm, a nie numerek do wpisania w rubryczkę w karcie dziecka. Może potraktować rodzica jako partnera, a nie debila przewrażliwionego cechującego się całkowitą nieumiejętnością prawidłowego myślenia.

Osobiście czekam na zapytanie kiedy zjawię się na zaległym szczepieniu i szykuję się do walki, bo póki sił starczy nie dam wstrzyknąć potrójnej szczepionki moim dzieciom. Ani temu nadwrażliwemu na bodźce, ani temu uczulonemu na wiele rzeczy. Nie zafunduję tej atrakcji moim synom, genetycznie obciążonym chorobami autoimmunologicznymi. Dla mnie to nie sprawa chorób, o których słyszałam w znanych mi przypadkach, dla mnie to zagrożenie pojawieniem się choroby którą znam, bólu z którym żyje. I stwierdzenie, że ja nie słyszałem o takim przypadku mało mnie obchodzi, proszę sobie poszukać informacji, wyciągnąć wnioski, pomyśleć co by się zrobiło, gdyby to było pana/pani dziecko, a potem straszyć karami. Tylko jaką karę nałożyć potem na urzędników, gdy coś się stanie dziecku?

Rn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

625 odpowiedzi na „Szczepić czy nie szczepić.

  1. ~Mkt pisze:

    Przeciwnicy szczepień- pytanie do Was? Skąd wiecie, że szczepienia zagrażają zdrowiu dziecka? Wywołują autyzm? No skąd? Bo ktoś kiedyś stworzył sobie ideologię do tego, skoro moje dziecko ma autyzm a otrzymało szczepionkę to na pewno przez to…. Ehhh drodzy rodzice wmawiajcie sobie tak dalej- a może po prostu nie chcecie sobie uświadomić tego, że wina jest bardziej po stronie natury. Denerwuje mnie to, że atakujecie osoby, które szczepią i wmawiają innym, że narażają swoje dziecko.

  2. ~z innej strony pisze:

    Czesto u dzieci z diagnoza „powiklanie poszczepienne”, stwierdzana jest inna choroba (czesto genetyczna), ktora tlumaczy w pelni objawy, ktore ma dziecko. Niestety rodzice nie cha wziac tego do wiadmosci, no bo przeciez dziecko dostalo juz wczesniej rente dozywotnia od firmy farmaceutycznej… Znam takie przypadki i mowie z doswiadczenia (nie pracuje w firmie farmaceutycznej). No i rozszerza sie wiadmosc, ze szczepionki sa zle… Po drugie czesto dolegliwosci (uznane jako powiklanie poszczepienne) sa postepujace, co wyklucza te diagnoze. Podlozem postepujacych dolegliwosi jest inna choroba organiczna…
    I tak przez niewiedze dzieci nie sa szczepione, a potem tragedia, bo dziecko ciezko chore, albo umiera jako powiklanie choroby zakaznej, na ktora moglo byc wczesniej zaszczepione… (sa to rzadkie przypadki, ale o wieeeele czestsze niz prawdziwe powiklanie poszczepienne)

    • ~Edu pisze:

      Że jak? Zrobiłam wieeeelkie oczy jak to przeczytałam. Renta od firmy farmaceutycznej? A gdzieś ty to usłyszał?

  3. ~agata pisze:

    Mamusie po przeczytaniu kilku forow w internecie sa najmadrzejsze. po co sie sluchac osob ktore sa wyspecjalizowane w tej dziedzinie…

    • ~ania pisze:

      Za to mamusie, które nie czytają nic, z wyjatkiem może haseł na ulotkach typu „szczepię, bo kocham” wierzą ślepo osobom „wyspecjalizowanym”. Osoby te mają dużą wiedzę nt. szczepionek uzyskaną z pierwszej ręki tzn. od ich producentów. Czasam warto włączyć myślenie, a nie pozostawiać tego innym, szczególnie jeśli chodzi o zdrowie dziecka.

    • ~Ojciec pisze:

      Tak, na przykład CIebie agato :D

    • ~m pisze:

      nie słyszałam żeby przeciętny lekarz specjalizował się w szczepieniach, poza tym znane uczelnie medyczne są sponsorowane przez big farm, więc taki lekarz ucz się to co oni chcą aby wiedział, wszystko w temacie lemingi

      • ~Graf pisze:

        Dziękujemy za wypowiedz światowej sławy „eksperta” idz juz posłuchaj ojca dyrektora, agata ma racje takie wszechwiedzące mamuśki potem jak przychodzi co do czego to przylatują z płaczem do lekarza czy szpitala.

    • ~marta pisze:

      będąc w ciąży dostałam informację od teściów, że w ich rodzinie jest problem ze szczepionką na gruźlicę (może wystąpić wstrząs anafilaktyczny) i żebym porozmawiała z kimś kompetentnym na ten temat. Próbowałam więc dowiedzieć się czy mojemu dziecku coś grozi. pytałam wszystkich od położnej w przychodni, ginekologa aż po pediatrów (kilku) w szpitalu w którym rodziłam. Wszyscy załatwiali sprawę krótko: „decyzja należy do pani”, i tyle, bez jakichkolwiek wyjaśnień. do wyspecjalizowanego pod względem szczepień punktu (jednego z dwóch w kraju) skierowano mnie dopiero kiedy odmówiłam zaszczepienia dziecka. Wcześniej nawet nikt nie wspomniał ze jest takie miejsce. tam okazało się że odporność nie przechodzi od ojca tylko od matki i już. gdyby którakolwiek z osób pytanych wcześniej wiedziała to moje dziecko byłoby już zaszczepione i obyłoby się bez męczących wypraw do Łodzi

    • ~ewa pisze:

      Mamusie, odcierpiały swoje po zaszczepieniu pierwszego dziecka i stwierdziły, że lekarze w większości są niekompetentni albo się sprzedali i trzeba sobie samemu radzić. W dzisiejszych czasach mamusie to nie kury domowe. Zwykle częściej niż tatusiowie mają wyższe wykształcenie, czasem doktorat, umieją korzystać z Internetu a w pracy mają dostęp do publikacji naukowych ze swojej dziedziny oraz medycznych. Już się nie dają tak ogłupiać, jak naiwniaczki sprzed 30 lat.

  4. ~Marcin pisze:

    Kochani:
    1. obowiązek dokonania szczepień trwa od daty urodzenia od 19 roku życia – ustawa tak mówi i żaden sanepid tego nie zmieni.
    2. Jeżeli będą się Pani czepiali to proszę o kontakt mailowy na mój adres.
    3. Nie szczepienia a żywienie i higiena zapewniają noworodkowi spokojne życie.
    4. mam dwóch synów, obaj nie szczepieni (jeszcze) i rozwojem i umiejętnościami są o ok 2-3 lata do przodu względem rówieśników (np. starszy mówi od 14 miesiąca życia)
    5. NIKT nie wie CO jest w SZCZEPIONKACH PODAWANYCH LUDZIOM! Leki testuje się na chorych organizmach. Szczepionek nie ma jak testować, bo je podaje się wyłącznie zdrowym organizmom. Powie to wam każdy lekarz.
    6. Akcje z epidemiami i szczepionkami do nich powinny dać wam nieco do myślenia.
    7. Lekarz i to nie jeden powiedział mi tak: masz tworzący i uczący się system odporności noworodka. Nagle ni z tego ni z owego stawiasz na przeciw niego kilkunastu wojowników ninja: jeden od żółtaczki, drugi od czegoś tam jeszcze i tak dalej. Skąd wiedza, że organizm ludzki ma zdolność do bronienia się jednocześnie przed tyloma infekcjami jednocześnie i skąd pewność, że walka ta nie skończy się stratami po stronie organizmu? A przypadków powikłań jest z dnia na dzień coraz więcej i ignorować tego faktu nie można. Jak dziecko nabędzie własnej odporności i będzie faktycznie przebywało w środowisku obcym to wtedy ma sens wzmacniać jego odporność. Ale nie ma to sensu zaraz po urodzeniu.
    8. Lista wątpliwości i argumentów jest jeszcze bardzo długa. Ale dodam jeszcze jeden: żadna z osób zwolenników szczepień za żadne skarby nie chce podpisać oświadczenia, że jeżeli po dokonaniu szczepienia pojawią się powikłania lub choroby lub nieodwracalne zmiany rozwojowe, to osoba ta pokryje wszelkie straty, koszty leczenia, koszty rehabilitacji itd. W tym momencie rozmowa się zawsze kończy :)
    Dlaczegoż to? Innym wciskamy, a sami się boimy? Mentalność Kalego?

    Pozdrawiam
    Marcin

    • ~RTTV.RU pisze:

      Marcin mogę prosić o adres email?

    • ~Ania pisze:

      Moja córeczka ma dwa latka, rozwija się dobrze, ale bardzo mało mówi, karta szczepień zapełniona od urodzenia przeszła wszystkie szczepienia, głównie te płatne, tak się zastanawiam czy to może mieć wpływ na jej mowę i wogóle na ogólny rozwój, czy są na to jakieś dowody panie Marcinie? Pozdrawiam

      • ~Ewa58 pisze:

        Dziewczyno, wyjdź z internetu między ludzi!! Ja mam 4 dzieci. Pierwsze zaczęło mówić w wieku 3 lat, drugie w wieku 2, razem z tym pierwszym, trzeci syn pełnymi zdaniami mówił jak miał dwa latka! pełnymi, zaznaczam, nie jakieś tam dziecinne mamlanie, tylko normalne słowa. Córka miała 2,5. Wszystkie były szczepione zgodnie z kalendarzem szczepień. Sa już dorosłe. I ZDROWE!. W innej wypowiedzi czytałam, że dawniej autyzmu nie było – na litość! Raka też tyle nie było co dziś! Bo go nie znano, nie wykrywano, dzieci były po prostu traktowane jako niepełnosprawne umysłowo! I kiedyś nie podawano antybiotyku na każde kichnięcie!! Ciekawa jestem, czy te przemądrzałe nieszczepiące matki podają swoim dzieciom zdrowe jedzenie, czy je pasą chemią z batoników, sztucznych mieszanek, słoiczków>?? Czy podaja sok z malin czy antybiotyk, bo ma katar? Zanim podejmie sie walkę, trzeba wiedzieć, z czym się walczy. Walka ze szczepieniami, tymi obowiązkowymi, to dla mnie walka z wiatrakami i niebezpieczeństwo dla przyszłych pokoleń, niebezpieczeństwo nawrotu wielu groźnych chorób. A właścicielka bloga mówiąc, że idzie do „lekarza, który często o szczepieniu wie mniej niż ja” – chyba lekko przesadza…Bo nie przypuszczam, że jest specjalista od szczepień i epidemiologii…. Pozdrawiam zdrowo myślących i szczepiących według kalendarza.

        • ~paweł pisze:

          Kobieto, jeżeli są dorosłe te twoje dzieci to nie porównuj tamtych szczepień do dzisiejszych ! To często są zupełnie inne szczepionki.
          Co do przemądrzałych mam – zapytaj się tych lekarzy, którzy radzą szczepić swoje dzieci czy one zaszczepiły swoje – nie oczekuj szczerej odpowiedzi ale gdyby ona była szczera to byś była zaskoczona jak ja.
          Lekarz NIE MA PRAWA sugerować odstąpienia od szczepienia i tylko dobry znajomy lekarz ci to ewentualnie zasugeruje.

        • ~dario pisze:

          skład ”zdrowych szczepionek : rteć, formaldechyd , różne brudy labolatoryjne + wirusy

          Eugenika kolego kalendarzowy zakład selekcję poprzez szczepionki …słabi muszą odpaść

          Hiszpanka ??polecam wpisac uniwersytet rockefellera -szczepionki

          IGNORANCJA NARAŻA –ŚWIADOMOŚĆ RATUJE

        • ~Mka pisze:

          Ja zaszczepiłam dziecko wg kalendarza i teraz żałuję. Przy drugim chyba się na to nie zdecyduję. Chodzi konkretnie o ww szczepionkę, czyli odra+świnka+różyczka. Niestety moje obawy były uzasadnione, bo wystąpiły powikłania. Wolę już zapłacić 500 kary niż fundować rocznemu dziecku taki zastrzyk. (tym bardziej,że za pozostałe szczepionki płaciłam i to nie małe pieniądze).
          To chore,że nie ma żadnej alternatywy dla sanepidu. Wolałabym przyjść 3 razy i to kiedy dziecko będzie już trochę starsze niż ryzykować,że znowu będzie coś nie tak…
          …a co do nagonki na nieszczepiących rodziców – niedawno u mojej przyjaciółki zdiagnozowano krztusiec (dziewczyna ma 28 lat i była szczepiona), za to o zachorowaniach nieszczepionych dzieci jakoś nie słyszałam…

    • ~Pisiolo pisze:

      Nawiedzony dobrze że cię matka zaszczepiła!. Widziałeś chorych na polio?, Widziałeś zeszpecone twarze po ospie? wiesz co to gruzlica? NIE Bo byłeś szczepiony Kto cię nawiedził durnoto!

      • ~Aneta pisze:

        A widziałeś osoby chorujące na dżumę? Patrz, a nikt nie był szczepiony…

      • ~ewa pisze:

        O szczepionce przeciwko polio opiszesz! Ha ha, chyba nie wiesz, że to właśnie ta szczepionka spowodowała zachorowanie tysięcy ludzi na polio. Odra występuje już tylko i wyłacznie w krajach, w których istnieją szczepienia przeciwko odrze. Poczytaj o szczepionkach. Ile ludzi w USA umarło na ospę wietrzną po jej dożylnym zaserwowaniu.

        • ~iza pisze:

          Radze poczytać o polio, odrze w całości a nie skupiać się na jednym zdaniu, które ma niby potwierdzić te bzdury o szkodliwości szczepionek – inaczej się ośmieszacie i budzicie politowanie. Niestety albo i nie zdrowo myślący człowiek niczego wam nie udowodni bo dla was jedynym dowodem byłby powrót tych chorób w wersji z przed lat w wyniku zaniechania szczepień – do tego póki co nie dojdzie bo większość społeczeństwa szczepi się – czyli warunek bezpieczeństwa jest zachowany

          • ~ewa pisze:

            Daj spokój, mnie nie przekonasz. Mój syn nie sypia dobrze od szczepionki MMR(śpi 3-6 godzin a i to przerywane) . Ma zaburzenia ze spektrum autyzmu (w mojej rodzinie ludzie chorują tylko na wrzody żoładka a tu autyzm!!), ma alergię na ziemniaki, pszenicę, jęczmień, żyto, proso, grykę, tapiokę, ryż, soję, mleko (kazeina, a nie laktoza), wszystkie cytrusy, wszelkie sztuczne barwniki i konserwanty, niedojrzałe banany, nie trawi cukru i fruktozy. Z mojego punktu widzenia pisząc takie bzdury po prostu się ośmieszasz. Czy ty w ogóle wiesz, jak wygląda życie takiego dziecka? Zafunduj to swojemu dla dobra ogółu, to może wtedy porozmawiamy. Wciskać kit to my, ale nie nam.

    • ~Piotr pisze:

      Punkt 7 to durnota, powtarzana przez osoby które mają pojęcia jak działają szczepionki i jest to koronny dowód na to że nie powiedział tego lekarz. Szczepionka to nie są wojownicy do walki z chorobą. Szczepionka to chorobotwórcze drobnoustroje, które dopiero rozpoczynają wytwarzanie w organizmie wojowników. To organizm dziecka sam wytwarza sobie spokojnie przeciwciała (wojowników) pod wpływem szczepionki. Głupota i brak wiedzy została obnażona.

      • ~Aneta pisze:

        A wiesz jak robią szczepionki?
        Aby wirusa (tego niegroźnego) powielić/rozmnożyć potrzebny jest żywy organizm, w którym de fakto też mogą być inne wirusy. Potem bierze się np. taką małpkę, w której hoduje się wirusa, wycina np. nerki, mieli to, dodaje nośników itp. … i szczepionka gotowa.
        A potem tym się szczepi.
        Pytanie: Ile innym wirusów (które się nie uaktywniły/nie zostały wykryte do czasu śmierci zwierzęcia – ale które maja taką możliwość) jest aplikowanych dodatkowo organizmowi dziecka?

        • ~Piotr pisze:

          zero i poszukaj dlaczego.

          • ~ewa pisze:

            Ktoś tu nie umie liczyć (zero to grube niedoszacowanie), albo mało wie o szczepionkach. Ich skład można już łatwo znaleźć.

        • ~KaliKalik pisze:

          Żywe szczepionki przeciw wirusom hodowane są na KURZYCH ZARODKACH, dlatego też osoby uczulone na białko jaja nie mogą ich dostać. Zabite szczepionki mają jeszcze mniej wspólnego ze zwierzętami, bo bierze się tylko poszczególne białka z kapsydu wirusa i opłaszcza je na syntetycznych cząsteczkach (nośnikach właśnie). Polecam doczytać, zanim zacznie się krzyczeć.

    • ~Barbara pisze:

      Witam. moge prosić o emila jestem niedługo przed szczepieniem na roczek nie wiem co mam zrobić . Pozdrawiam

      • ~marta pisze:

        zaszczepoc, ja szczepilam mało jak yrzeba i na pneumokoki i wszystko jest ok

      • ~ewa pisze:

        Poczekaj, aż trochę podrośnie. Przecież jeszcze jego układ odpornościowy nie jest na szczepienie przygotowany. Niebezpieczeństwo choroby jest małe. Jeśli już zaszczepisz, to tej samej nocy nie śpij. Spawdzaj czy się nie dusi. Nagły zgon po szczepieniu małych dzieci zwykle grozi do 2 miesięcy po szczepieniu. Później prawdopodobieństwo śmierci maleje.

        • ~KaliKalik pisze:

          Masz rację, poczekaj, aż ten nierozwinięty jeszcze układ immunologiczny złapie prawdziwe, zjadliwe drobnoustroje i sobie z nimi nie poradzi. A potem patrz, jak Twoje dziecko umiera, albo zostaje kaleką na całe życie. To jest dużo bardziej prawdopodobne niż powikłania po szczepieniach.

          • ~ewa pisze:

            Daj spokój z tym umieraniem. Kogo ty straszysz. Ja przechorowałam wszystko, co możliwe zanim mnie zaszczepili. Nawet gorączki specjalnej nigdy nie miałam. Raz zdarzyło mi się mieć grypę i mononukleozę, „dzięki” której mam tylko połowę białych ciałek krwi, pracuję w zakładzie, w którym ponad połowa pracowników to obcokrajowcy ze wszystkich kontynentów prócz Ameryki Płn. a moje dziecko chodzi do przyzakładowego przedszkola z dziećmi innych pracowników-obcokrajowców. Jeszcze nie umarło, bo jest dobrze odżywione i myje ręce przed posiłkami. Czasem miewa owsiki. Już przeszło ospę wietrzną (gorączka 38 st.) i grypy – nie tylko lokalne. Straszyć to my, ale nie nas.

        • ~jimi pisze:

          Sami świetni specjaliści. To się nazywa obecnie – prawnik internetowy, lekarz internetowy. Z wlasnego doświadczenia – połowa przedszkola cierpi na ospę, moje dziecko po szczepieniu miało tylko kilka krostek, które zniknęły tak szybko jak się pojawiły. Ale karta szczepień wypełniona na max + zdrowy tryb życia i nie muszę się przejmować chorobami. Unikam tylko szczepień na grypę, bo ona tak szybko mutuje, że szczepionki nie nadążają. Od urodzenia byłem szczepiony i moje dziecko jest i będzie szczepione. Żaden internetowy paranoik nie wmówi mi że jest inaczej. Bo co? Bo jeden przypadek na sto tysięcy miał powikładnia po szczepieniu? Wybaczcie, ale to jest ryzyko. Ale o wiele lepiej podejmować ryzyko o takim wskaźniku niż później mieć wyrzuty, że można coś było zrobić ale się tego nie zrobiło. Tylko wtedy to już jest za późno.

          • ~ewa pisze:

            Poprawmy statystyke. Jeden przypadek na 60 ma problemy z układem nerwowym (autyzm). reszty przypadkow nie musimy liczyc.

    • ~Ewa58 pisze:

      Panie Marcinie. Żyję już na tym świecie troszkę lat, jestem babcią. Moje dzieci, cała 4, były szczepione. Ja byłam szczepiona, mój brat był szczepiony, jego dzieci również. Wnuk tez jest szczepiony. Żyjemy, jesteśmy zdrowi. Nie biegamy do lekarza po antybiotyk bo dziecko kichnie. Jedna sprawa – za „moich” czasów nie było szczepionek „na żądanie”, uodparniających na 15 chorób na raz – to faktycznie może powodować bałagan w organizmie dziecka. Ale ich nie ma w kalendarzu szczepień, więc bardziej rozsądna matka nie będzie narażać dziecka na takie ataki. Bardzo mnie dziwi takie podejście, jak Pana. Wracamy do średniowiecza – gruźlicy, ospy prawdziwej, błonicy, krztuśca. Robi Pan krzywdę nie tylko swoim dzieciom, ale i następnym pokoleniom, które będą narażone na nawrót tych chorób. Życzę zdrowia i oby ani Pan, ani Pana dzieci nie złapały nigdy na przykład żółtaczki, gruźlicy…

      • ~Piotr pisze:

        Zgadzam się z Ewą58. Ale niestety, obawiam się że nieodpowiedzialni ludzie zmienią bieg historii i zatoczy ona koło. Jak tak dalej pójdzie, za 10 lat groźne choroby rozszaleją się na dobre i minie kolejnych 10, może 20 zanim zdoła się to ujarzmić i wrócić do szczepionek na nowo. Historia kołem się toczy, a koło to napędzają ludzie, którzy nie uczą się historii właśnie i nie uczą się na błędach, widzą tylko tu i teraz i można im wmówić wszystko. Co tam lata prac, wysiłków, ofiar w celu zwalczenia groźnych chorób. Wystarczy napisać tylko że to spisek i głupota i już owieczki nie szczepią. Zamiast tego mogliby naprawdę pouczyć się historii, lat nie tak odległych. Ale kto ma ich tego uczyć? Mierni pseudonauczyciele jakich teraz pełno po szkołach?

    • ~ANIA pisze:

      Ble ble ble…moje dziecko miało odroczone szczepienia z powodu wcześniactwa. Za każdym razem lekarka mnie informowała po czym pytała czy szczepimy. Dziecko nie uodparnia się przez karmienie piersią a przez kontakt z wirusami i bakteriami. Gdybym nie zaszczepiła córki na pneumo kolejne zapalenie płuc mogło by dać powikłania i doprowadziło by do SEPSY, którą miała już kilka razy. Moogła by umrzeć i co byście mi wtedy powiedzieli. Wierzę w medycynę i naukę. Moja dzieci też zaczęły mówić w 2 roku życia, to nie żaden wyczyn. Szczepiona zawiera martwe wirusy i są bezrtęciowe. Robisz ludziom wode z mózgu mówiąc ze niewiadomo co jest w szczepionce.

    • ~marta pisze:

      w stu procentach się zgadzam. Dopiszę jeden fakt. Mąż mój pracuje w Holandii, budują tam hale farmaceutyczne jest architektem, bardzo dziwne rzecz go uderzyła to już 5 hala która stoi pusta a wciąż w projekcie są nowe, na pytanie do zleceniodawcy poco są budowane odpowiedź była szokująca ” poczekaj aż te wszystkie szczepionki zaczną działać” to nie żart

    • ~Agnieszka pisze:

      „5. NIKT nie wie CO jest w SZCZEPIONKACH PODAWANYCH LUDZIOM! ”
      Marcin, weź ty sie lecz, czlowieku…

    • ~lidia pisze:

      Bardzo się cieszę że ktoś o tym pisze,przeważnie nikt nie zdaje sobie sprawy jak ciężko jest patrzeć na swoje dziecko jak się męczy…. Nasz syn ma obecnie 15 lat zdiagnozowany zespół Aspergera ,jako niemowlę było na początku wszystko ok gaworzył ,raczkował wyciągał rączki przytulał się ,po potrójnej szczepionce wszystko się zmieniło przestał raczkować gaworzyć przytulać się. lekarz oczywiście na moje uwagi zbywał mnie mówił taka uroda wszystko przejdzie NIC NIE PRZESZŁO MOJE DZIECKO JEST SAMOTNE TAK BARDZO CHCE I NIE MOŻE . Jesteśmy prostymi biednymi ludzmi nie stać nas na terapię itp. na pierwszy rzut oka syn nasz wygląda normalnie mądrze się wypowiada nawet ma poczucie humoru ale zamyka się w swojej wielkiej bańce i większość czasu nie chce z niej wyjść.

    • ~Anna pisze:

      Moja córka miała wszystkie podstawowe szczepienia i także mówi od 14 miesiąca życia, a teraz mając 2,5 roku śpiewa piosenki i mówi wierszyki więc nie wiem co to ma wspólnego ze szczepieniami!

      • ~ewa pisze:

        O, autyzm ominął – masz szczęście. To teraz tylko jeszcze poczekaj czy nie będzie miała np. białaczki, jakiegoś raka, zapalenia stawów albo alergii.

  5. ~Ryszard pisze:

    Szczepionki nie wpływają na rozwój jakichkolwiek chorób (autyzm itp.). Wszelka zależność typu szczepienia a rozwój autyzmu można śmiało włożyć do kategorii „miejskie mity”. Osoby, które rozpoczęły kampanie anty szczepionkową wpływając na poglądy rodziców takich Pani powinno wsadzić się do więzienia. Dlaczego więc jest taki pęd służb zdrowia do szczepienia? Sprawa dosyć prosta:: gdyby rezygnacja ze szczepień stała się powszechnym zjawiskiem powrócą choroby, które uważamy za zwalczone. A wirusy trwają nadal. Nie jesteśmy tego świadomi, ale to właśnie powszechne szczepienia powodują, że nie mamy z nimi do czynienia.
    Proszę mi wybaczyć, ale z mojej perspektywy autorka tekstu uległa niestety wpływom indoktrynacji debili – bo nie można inaczej nazwać ludzi, który wmawiają innym bzdury o szczepieniach. Nie jestem osobiście fanem ani firm farmaceutycznych ani lekarzy (szczególnie polskich), ale całość można ogarnąć zdrowym rozsądkiem i przeszukaniem źródeł. A jeżeli przyjrzeć się „faktom”, które przemawiają za rozwojem autyzmu po szczepieniach profilaktycznych, to pod względem racjonalności stoją na poziomie Kaszpirowskiego.

    • ~mon pisze:

      expert jesteś, a skąd to możesz wiedzieć? Autyzmu nie było w dawnych czasach z takim natężeniem jak jest dziś a ty mówisz że to nie od szczepień to od czego?

    • ~AQnia pisze:

      Kocham Cię, szlag mnie trafia jak to czytam…

    • ~Agnes pisze:

      Nie zgadzam sie z pana opinią Autyzm i szczepienie zwłaszcza łączona szczepionka mają ze sobą dużo wspólnego zwłaszcza iż u mojego dziecka podanie szczepionki wywołało silną reakcję organizmu – a po półrocznym leczeniu szpitalnym okazało sie że dziecko przejawia skłonności autystyczne
      Tak więc nie jestem ani zwolennikiem ani przeciwnikiem szczepień ale dlaczego tak małym dzieciom podajemy szczepionki 3 w jednym ich organizmy zazwyczaj nie dają sobie rady.

    • ~stef pisze:

      to ty debil jesteś w moherowym bereciku skad takie bzdury … niektórzy to od urodzenia idioci i nic na to nie poradzimy liz dupe dalej tym chemicznym koncernom trucicielom

    • ~Agawa pisze:

      Zaliczam się do elitarnego grona zindoktrynowanych debili, a teorie o szkodliwości lub nieskuteczności szczepień potwierdzam własnymi statystykami.
      Z czworga moich dzieci w wieku 22 – 12 lat:
      - pierwsze – szczepione wg kalendarza – zachorowało na różyczkę
      - drugie – również szczepione – na zapalenie ślinianek z powikłaniami, alergik
      - trzecie i czwarte – nieszczepione – zdrowe od urodzenia do dziś.
      Śmiem twierdzić, że nie spaskudzona szczepieniami naturalna odporność poradzi sobie z zagrożeniami.
      Dziękuję za uwagę.

      • ~darek pisze:

        No nareszcie ktoś podaje sprawdzone przez siebie informacje.

      • ~ciekawy pisze:

        Ja ci podam sprawdzone przez siebie informacje – szczepiłem się według kalendarza, tak samo jak wszyscy moi znajomi ze szkoły i inni członkowie rodziny i ich znajomi W sumie to będzie jakieś 300 osób. NIGDY nie spotkałem się z przypadkiem żeby ktoś zachorował na chorobę, na którą się szczepił albo żeby wystąpiły jakieś powikłania…

    • ~ewa pisze:

      Ja przeszukałam źródła. Encefalopatia, zapalenie opon mózgowych, zapalenie mózgu jako efekty uboczne szczepień wystarczą do spowodowania objawów ze spektrum autyzmu.

      • ~ciekawy pisze:

        zapalenie opon mózgowych jako powikłanie po szczepieniu czy jako powikłanie po chorobie, na którą zapada dziecko? chyba pora oddzielić te rzeczy…

  6. ~Maciej pisze:

    Na tym polega obowiązkowe szczepienie. Jeśli się nie zaszczepi dziecka dostaje się karę. Proste, prawda?

    • ~Kasia pisze:

      a jak będzie poważne powikłanie u dziecka to mamy duży problem do końca życia, wyrzuty sumienia, że dziecko mogło być zdrowe i żadnej pomocy od państwa. Proste, prawda?

  7. ~Magda pisze:

    Temat bardzo trudny. Wie sprzecznych informacji. Sama mam chore dziecko i bardzo długo zastanawiałam się czy szczepić czy nie. W przychodni mojej córki szczepić nie chciano. Szkoda, że nie każdy może rozwiać swoje obawy u konsultanta do spraw szczepień dzieci z grupy wysokiego ryzyka. Wiele cennych informacji można uzyskać, na które w przychodni nie ma co liczyć. Polecam także lekturę: http://www.kta.krakow.pl/2010/02/szczepionka-mmr-a-autyzm-ostateczne-rozstrzygniecie/

    • ~Sebastian pisze:

      Sąd całkowicie zmieszał z błotem GMR i oczyścił z zarzutów współpracownika Wakefielda, przywracając mu licencję lekarza.
      Te same zarzuty GMR stawiała Wakefieldowi, i na tej samej podstawie odebrała mu prawo do wykonywania zawodu.
      Przy czym Wakefield nie odwoływał się do sądu dlatego formalnie nie jest oczyszczony i nie przywrócono mu licencji.

  8. ~Karolina pisze:

    Dziękuję za artykuł. Jeszcze nie tracę nadziei, że są świadomi rodzice. A te wszystkie komentarze zwolenników – głupota ludzka nie ma granic. Kompletnie nic nie czytają na ten temat, wierzą w boga-lekarza, który tak naprawdę ma gdzieś, czy jesteśmy zdrowi.

    • ~rttv.ru pisze:

      BRAWO KAROLINA, cieszę się że jest tak dużo jednak świadomych ludzi w tym zalewie lemingozy.. :) i niestety ludzi którzy za srebrniki chcą ludziom wciskać truciznę..

    • ~Zbyszek pisze:

      Brawo Karolina. Trzeba uświadamiać ludziom prawdę , może zaczną czytać , może się zainteresują, w końcu może też zaczną samodzielnie myśleć.

  9. ~regi pisze:

    NIE SZCZEPIĆ! Jest mnóstwo powodów dlaczego. Po pierwsze zdrowe życie, higiena (nie tylko mówię tu o myciu się i utrzymaniu czystości). Dużo ruchu na świeżym powietrzu. żadna szczepionka nie chroni nas przed chorobą, natomiast mamy duże szanse na zachorowanie po szczepieniu plus wszystkie efekty uboczne, o których się głośno nie mówi, ale które są już sprawdzonym faktem. np. bezpłodność, alzheimer, autyzm, i wszystkie inne …. wystarczy poczytać na internecie wyroki sądów na całym świecie za skutki szczepionek…. obejrzeć filmy rodziców, którzy opisują co się działo z dzieckiem lub dziećmi po szczepieniu…. NIE SZCZEPIĆ

  10. ~K. pisze:

    qqdq – Nie udowodniono, że szczepienia powodują autyzm, ponieważ nie było (i nie będzie) takich badań, żadna firma tego nie zasponsoruje, a jeśli już, to razem z wymaganym wynikiem (ilu ludzi już poleciało za „niekożystny” dla firmy wynik badań…).

    Paulina – czy Ty wogóle masz pojęcie o „poświnkowym” zapaleniu opon mózgowych? Poczytaj, dopiero się wypowiedz. Też to przeszłam.

    doraa – znam przypadki dzieci szczepionych 5 czy 6w1, które do przedszkola chodzą 1 tydzień w miesiącu, bo w pozostałym czasie na głupi katar biorą antybiotyk…..

    • ~Aleksander pisze:

      Od kiedy to kataru można w ogóle uniknąć szczepionką? Co ma jedno z drugim wspólnego.

      Następny, który wiedzę z medycyny zdobył na forum internetowym.

      Kolego, szkoda mi zarówno Ciebie, jak i twojego dziecka.

      • ~Jacek pisze:

        Aleksander..spokojnie..z czegoś te wątpliwości biorą się i rosna wśród ludzi..Sam przez 5 lat szczepiłem się na „popularną” co roku grypę i zawsze przynajmniej jakiś tydzień musiałem spędzić każdej zimy w łóżku z temperaturą.Nie chodzi mi tu o czas tuż po szczepieniu.Nie szczepię się o 7 lat i nie miałem nawet prostego przeziębienia.. W okresie przed szczepieniem bywało róznie ale były lata bez chorób.Obecnie mam 46 lat.

        • ~Mka pisze:

          Dokładnie. Jak dziś pamiętam rok, w którym przeciw grypie zaszczepiła się moja mama i mój brat. Ja i tato tego nie zrobiliśmy. Proszę zgadnąć kto wtedy zachorował ;)
          Zdrowa dieta, ruch i dużo snu to podstawa.
          Usłyszałam kiedyś, że lekarze są po to,żeby nas leczyć, a nie dbać o nasze zdrowie. Niestety muszę przyznać rację :)
          Kiedy zapytałam znajomej lekarki czy szczepi się ogólnodostępną szczepionką sezonową p.grypie, usłyszałam tylko,ze to sam syf i nie warto tego robić. Zresztą podobno dzięki szczepieniom jest coraz więcej mutacji tego wirusa (nie wiem, czy to prawda,ale jestem skłonna uwierzyć ;) ).

  11. ~Aleksander pisze:

    Marcin, jesteś wyjątkowym idiotą, który chyba nie uważał na biologii, tak jak autorka tekstu.

    Dzięki szczepionkom zniknęło ze świata sporo chorób, które w przeszłości powodowały epidemie, pochłaniające setki tysięcy ofiar.

    Od lat podawane są pokoleniu po pokoleniu dzieciom i dorosłym bez negatywnych skutków i nie są testowane na martwych organizmach bo byłoby to skrajnie głupie posunięcie co najmniej z paru względów.

    Nie szczep, ale nie wysyłaj dziecka do szkoły z innymi, żeby potem czegoś od niego nie złapały. Wtedy np taki rodzic jak ja poda Cię do sądu i będzie miał uzasadnione pretensje.

    • ~Sebastian pisze:

      „Dzięki szczepionkom zniknęło ze świata sporo chorób”
      Bzdura, nigdy nie udowodniona i nie poparta badaniami.

      „Od lat podawane są pokoleniu po pokoleniu dzieciom i dorosłym bez negatywnych skutków”
      Kolejna bzdura. Nie przeczytałeś kompletnie nic na ten temat.

      „Nie szczep, ale nie wysyłaj dziecka do szkoły z innymi, żeby potem czegoś od niego nie złapały” – A Ty szczep i odczep się od nieszczepionych – wszak jesteś chroniony scypionkami.

      • ~Aleksander pisze:

        Nie potwierdzono badaniami? :)
        A widziałeś w XXI wieku epidemie np cholery? Skąd ty się urwałeś człowieku.

        Nie przeczytałem? Mój ojciec dostał pierwszą w latach 60 XX wieku a ja w 90 XX wieku. To 30 lat ciągłego podawania.

        Jestem chroniony w pewnym okresie bo odporność immunologiczna wygasa. Przy ciągłości szczepień u dzieci nie powinienem być w dorosłym życiu narażony na zakażenia. Natomiast dzięki taki jak Ty będę.

        Np w tym roku drastycznie wzrosła zachorowalność na krztusiec, z powodu takich krótkich ludzi, nie szczepiących dzieci.

        • ~Sebastian pisze:

          „A widziałeś w XXI wieku epidemie np cholery? Skąd ty się urwałeś człowieku.”
          Nie widziałem, przecież to dzięki temu że 100% ludzi jest zaszczepiona przeciwko cholerze. Nieprawdaż?

          „w tym roku drastycznie wzrosła zachorowalność na krztusiec, z powodu takich krótkich ludzi, nie szczepiących dzieci.”
          Kto Ci takiego siana do głowy nawkładał?
          Równie dobrze mogę powiedzieć, że zachorowalność wzrosła bo dzieci przewidywały abdykację papieża i im odporność spadła…
          Badania, badania, badania i dowody – a nie puste słowa.

      • ~ewela pisze:

        A eradykacja ospy? Przepraszam bardzo, ale czytam, czytam i ręce opadają mi coraz niżej.
        Zadaniem szczepień jest wytworzenie odpornosci osobniczej, ale takze zbiorowiskowej (herd immunity) – wasze dzieci nieszczepione nie chorują, bo zaszczepione dzieci je chronią. Ale jesli będzie coraz więcej nieszczepionych dzieci – będzie coraz więcej chorób.

    • ~Zbyszek pisze:

      Bzdury gadasz i nic nie wiesz na ten temat. Czy na całym świecie szczepiono ludzi ? A wiele chorób jest w remisji na całym globie. Nie daje do myślenia ten fakt ? w.g. logiki szczepień tam gdzie ich nie było te choroby powinny przetrwać. Poczytaj, pomyśl i wtedy się odzywaj.

    • ~wag pisze:

      „Nie szczep, ale nie wysyłaj dziecka do szkoły z innymi, żeby potem czegoś od niego nie złapały. Wtedy np taki rodzic jak ja poda Cię do sądu i będzie miał uzasadnione pretensje”

      W czym masz problem? Skoro Twoje zaszczepione to nic nie załapie. Raczej będziesz miał nieuzasadnione pretensje.

  12. ~Eliszka pisze:

    Jestem zaskoczona tym, że wiele osób nie chce szczepić się szczepionkami złożonymi. Takie szczepionki zostały wprowadzone po to, żeby nie kłuć dziecka zbyt często, dla ich komfortu no i żeby odciążyć rodziców od ciągłego biegania na szczepienia. Gdyby takie złożone szczepienie nie miało sensu to nie zostałoby wprowadzone. Zapewniam, że zanim zostało wprowadzone to były wykonane badania czy w ogóle takie szczepienie zadziała. Organizm dziecka jest nastawiony na budowanie odporności i bardzo chętnie przyjmie każdą ilość szczepień. :) Jeśli chodzi o krztusiec, to rzeczywiście zaczyna wracać. I zdarza się, że chorują osoby zaszczepione, sama z takimi się spotkałam. Ale wynika to z tego, że pojawiał się zmutowany szczep bakteryjny, o którym organizm nie jest nauczony ze szczepionki. Jednak nie umniejsza to skuteczności szczepienia podstawowego.
    Argument, że na niektóre choroby nie ma sensu szczepić, bo są jeszcze na to za małe też nie jest dobry. Mechanizmy odporności potrzebują czasu, żeby się wytworzyć i takie podawanie szczepień „na gorąco” nie jest dobrym pomysłem. Zanim rozwinie się choroba jest czas przedchorobowy nazywany nosicielstwem i wtedy za bardzo nikt nie wie, że dziecko może być chore. W tej sytuacji podanie szczepionki może tylko pogorszyć sprawę. Dlatego szczepi się w czasie, gdy jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko jeszcze nie miało z daną bakterią lub wirusem kontaktu. Jak dziecko jest już większe to podaje się dawki przypominające, ale najczęściej jest to formalność i z niektórych szczepień przypominających zaczyna się rezygnować.
    A co do lekarzy. To, że lekarz nie przeprowadził szczegółowego badania przed szczepieniem nie oznacza, że ignoruje całą sytuację. Na szczepienie może pójść dziecko z małym katarkiem. Najważniejsze jest, żeby iść na badanie albo dzień przed szczepieniem, albo tego samego dnia. Wtedy wizyta ma sens.
    Jeśli chodzi o autyzm i artykuł, w którym zostało napisane o tym że szczepionki mogą go wywołać. Tan lekarz niedługo po tym artykule stracił prawa do wykonywania zawodu. A gazeta przeprosiła z to, że pozwoliła taki artykuł wprowadzić w ogóle do druku. Rzeczony lekarz jak się okazało prowadził badania jedynie na swoich dzieciach. I jak później wyszło wcale to nie były żadne badania. Ten mężczyzna próbował znaleźć jakiego „jelenia” żeby mu wypłacił odszkodowanie za to, że jego dzieci mają autyzm. Upodobał sobie firmę produkującą szczepionki i postanowił sobie z nich zrobić sponsorów. Sprawa wyszła na jaw, gdy się okazało, że inne ośrodki badawcze nie były w stanie potwierdzić takiej wniosku ani jednym przykładem! Niestety artykuł ten ukazał się w czasie, gdy internet zaczął się rozwijać. Ten artykuł jest okrutnym przykładem tego, że nic w internecie nie ginie. Dowiedzione zostało, że szczepienia nie mają nic wspólnego z rozwojem autyzmu!
    Wiele z osób, które wysilą się na czytanie tego komentarza będzie oburzonych, bo przecież każdy ma prawo do tego żeby o wszystkim decydować. To prawda. Ale zanim powiecie kategoryczne NIE, warto dowiedzieć się więcej. Warto mieć więcej argumentów niż tylko to że się nie zgadzam. Gdyby coś nie miało sensu to znaleźliby się pediatrzy, którzy by krzyczeli, że coś takiego nie ma sensu i starali się informować o tym. Oczywiście są lekarze, dla których najważniejsze są pieniądze i pacjenci ich nieszczególnie obchodzą. Proszę jednak nie uogólniajcie i nie przypisujcie takiej łatki wszystkim lekarzom. Proszę nie róbcie ze szczepień walki o swoje prawa. Jak dla mnie to jest głupie. Jest coś takiego jak prawo do odmowy i nie ma co walczyć. Jeśli już musicie „walczyć” to chociaż poszukajcie argumentów, proszę.

    • ~Sebastian pisze:

      „Dowiedzione zostało, że szczepienia nie mają nic wspólnego z rozwojem autyzmu!”

      Nie bredź. Nikt tego nie udowodnił bo nikt tego nie badał.
      Sądy przyznają odszkodowania za autyzm poszczepienny.

      • ~Ania pisze:

        To Ty nie bredź ! Badania wpływu szczepionek na autyzm były przeprowadzane na szeroką skalę. Otóż ukazało się badanie, która wykazało, że… autyzm zaczyna się już w życiu płodowym, gdy dziecko jest w łonie matki.Naukowcy odkryli, że w korze przedczołowej chłopców z autyzmem znajduje się o ponad 60% więcej komórek mózgowych niż u osób dzieci bez autyzmu. Dlaczego sprawdzano akurat ten obszar mózgu? Bo wiemy, że odpowiada on za emocje, komunikację, zdolności językowe i socjalne. Jak widać nadmiar komórek w mózgu też ma swoje skutki uboczne.

        Zespół Erica Courchesne’a odkrył też inne prawidłowości w mózgach dzieci z autyzmem: są zwykle o prawie 1/5 cięższe niż mózgi pozostałych dzieci (to mniej niż wynikałoby to ze zwiększonej liczby neuronów; przy wzroście liczby neuronów o wspomniane 60%, waga mózgu powinna zwiększyć się o około 30%). Jak widać jeszcze sporo przed nami do zbadania w tej kwestii.

        Drugim powodem dla badania kory przedczołowej jest prosty fakt – komórki w tej części mózgu powstają wyłącznie w życiu płodowym. Z tego wynika, że zaburzenia funkcjonowania i anatomii mózgu u osób z autyzmem są problemem wrodzonym, a nie nabytym.

        Wyniki ukazały się ze wtorkowym (8 listopada 2011) wydaniu JAMA.

        A tu masz swego bohatera :
        28 stycznia 2010 roku Naczelna Rada Medyczna Wielkiej Brytanii (General Medical Council) ogosiła wyniki swojego postępowania wyjaśniającego w kwestii publikacji dra Andrew Wakefielda z 1998 roku, wskazującej na rzekomy związek między otrzymaniem przez pacjentów szczepionki MMR a wystąpieniem u nich autyzmu. W trakcie śledztwa GMC odkryła, że Wakefield wykonywał na swych nieletnich pacjentach niezatwierdzone, nieetyczne testy. Rada uznała go winnym wyjątkowej nieodpowiedzialności. Pół tygodnia po tym orzeczeniu czasopismo Lancet, w którym opublikowano oryginalną pracę Wakefielda, wreszcie wycofało publikację i umieściło stosowne sprostowanie na swojej stronie internetowej.

        Człowiek nie znający medycyny (a wbrew temu co się nam wdaje, nie każdy z nas zna się na medycynie najlepiej) łatwo doszuka się nieistniejących związków w swoich obserwacjach. Fakt szczepienia populacji ludzkiej w wieku, w którym rozpoznaje się zwykle autyzm dla wielu jest wystarczającym „dowodem” na przyczynowy związek szczepień z tą chorobą. Ignoranci, którzy twierdzą, że nie warto szczepić siebie i dzieci, bo to może „wywołać autyzm” są od dłuższego czasu traktowani przez naukowców na szczęście jako niedouczeni, prymitywni pseudonaukowcy, ale na nieszczęście ciągle znajdują oni poklask wśród przeciętnych obywateli. Nie bądźcie więc przeciętni !

        • ~ewa pisze:

          Dziwne te statystyki dotyczące autystycznych dzieci, skoro nawet nie ma poprawnej definicji autyzmu, a samego autyzmu jest wiele odmian. Te artykuły, które są oparte na charakterystykach małych autystów opierają się na błednych założeniach (z powodu braku poprawnej definicji autyzmu), stąd ich wnioski są NIEPRAWDZIWE.

        • ~Prawda pisze:

          Poczytaj jak we włoszech się sądzą po tym jak duże grono KILKUDZIESIĘCIU dzieci zachorowało na autyzm po ZASZCZEPIENIU albo o tym jak szczepionka glaxosmithklein hex 6 czy jakoś tak się nazywała ( 6 szczepień w jednym) zabiła 39 niemowląt.
          Pozatym pomyśl, jak można przebadać wpływ szczepionki na NIEMOWLAKA, przecież dziecko Ci nie pokaże nie powie że dzieje się coś złego.
          Szczepionki nie da się idealnie wysterylizować, zawiera rtęć, aluminium i inne syfy, duża część szczepionek zawiera bakterie POLIO nawet gdy dana szczepionka nie jest na na to schorzenie.
          A i jeszcze jedno, substancje zawarte w szczepionce rozpuszczają naturalną barierę naszego mózgu przeciw rożnym zanieczyszczeniom, to znaczy ze uszkadzasz mózg własnemu dziecku!
          MYŚL BO TWOJE DZIECI NIE BEDĄ MOGŁY

          WŁĄCZ MYŚLENIE!
          Polecam poczytać o nowej germańskiej medycynie.

    • ~stef pisze:

      ha ha ha ha ha ha hihihihi … niesamowite „myślenie „

    • ~darek pisze:

      Bredzisz kochana. A do tego podajesz nieprawdziwe informacje, czyli kłamiesz. Gdzie i kto dowiódł, że szczepienia nie mają nic wspólnego z pojawieniem się u szczepionego dziecka autyzmu? Takich badań nikt nie przeprowadzał. Ze strachu raczej, żeby przypadkiem nie wyszło coś niewygodnego na jaw.
      Obejrzyj sobie tę krótką rozmowę u Larry Kinga w CNN.

      http://www.era-zdrowia.pl/filmy-strefa-toksyczna/szczepionki/jim-carrey-i-jenny-mccarthy-rozmawiaja-u-larrego-kinga-o-autyzmie-i-szczepionkach-pl.html

  13. ~Piotr pisze:

    Dyskusja z gatunku jałowych, jak o zamachu w Smoleńsku. Każdy okopuje się przy swoim zdaniu i nie przyjmuje argumentów przeciwnych. Problem niestety jest i nie jest łatwy do rozwiązania. Nie mają racji Ci, którzy twierdzą, że szczepionki to samo zło, ale jednocześnie nie mają racji Ci, którzy bezkrytycznie szczepiliby przeciw wszystkiemu. Wojna na argumenty jest jednak nierówna. Bo o ile przeciwnicy szczepionek mają w ręku argumenty w postaci upośledzonych dzieci, które to upośledzenie niekiedy następuje bardzo szybko po szczepieniu, o tyle druga strona nie jest w stanie w rozsądnym czasie udowodnić, że nie szczepienie przyczyni się prędzej czy później do pandemii. Musi bowiem minąć sporo czasu, zanim do takiej pandemii dojdzie, poza tym chyba tak naprawdę nikt z nas nie chce do tego doprowadzić – zatem racje zwolenników szczepionek są po prostu nie do udowodnienia, bo wytrącony zostaje im najważniejszy argument. Przestrzegam jednak przed zaniechaniem szczepień. Każdemu przeciwnikowi wydaje się, że rezygnuje przecież tylko on a reszta niech się szczepi jak chce. To tak nie działa. Za jedną osobą idą z czasem kolejne, i w ich mniemaniu wybierają mniejsze zło. To jest jednak niebezpieczny eksperyment, którego nie da się już odwrócić prawdopodobnie przez kilka pokoleń. Dlatego zadbajmy o nasze wnuki i nie dopuszczajmy do rozprzestrzeniania się groźnych chorób. Wiem że ten apel nie trafi do najbardziej zagorzałych przeciwników szczepionek, ponieważ zdali się oni posiąść władzę absolutną, ale jeśli ktoś na prawdę przejmuje się problemem, niech rozważy to co napisałem. Teraz czujemy się świetnie, nie mamy obecnie do czynienia z żadną pandemią, i jest to stan w którym przytłaczająca większość populacji szczepi się przeciw najgroźniejszym chorobom. Podobny problem dotyczy nawozów sztucznych. Wydawałoby się, że większość „chłopskich filozofów” najlepiej zakazałaby ich stosowania, tłumacząc że tylko psują żywność a i tak jest nadprodukcja. Nadprodukcja jest faktem, bowiem nigdy nie wyprodukujemy dokładnie tyle ile potrzebujemy, jest to nierealne. Ale wystarczy przypomnieć sobie początek XIXw., kiedy ziemia bez sztucznych nawozów nie była w stanie wyżywić rosnącej populacji. I znowu, są tacy którzy powiedzą, że tylko plantacje ekologiczne są nam potrzebne, bo jedzenie jest zdrowe i smaczne. Wszystko fajnie, tylko że przy wydajności gospodarstw ekologicznych padłoby 3/4 aktualnej populacji. To jest to policzenia. Więc fajnie, że wujek ma sad i nie stosuje sztucznych nawozów i środków ochrony roślin i na zdrowie, ale do wielkiej katastrofy doprowadziłoby zrezygnowanie ze sztucznych nawozów. Podobnie jak zrezygnowanie ze szczepień i oby nigdy nie musiało się okazać, że miałem rację.

  14. ~killbill pisze:

    Nieszczepić!!!! Zacząć chodzić w łapciach z łyka, kołtun na drewnianej łopatce przy pełni księżyca palić, na różyczkę na 5 zdrowasiek do pieca i będzie git, a kompiel raz do roku coby skóry nie niszczyć

  15. ~aniaaaaaaaaa pisze:

    http://www.kta.krakow.pl/2010/02/szczepionka-mmr-a-autyzm-ostateczne-rozstrzygniecie/ najpierw ludzie poczytajcie, pozniej piszcie. Te badania byly oszustwem. Ze wzgl na bunt w W.B. coraz więcej dzieci umiera na choroby, o których mogliśmy niemal zapomnieć dzięki szczepionkom. Z resztą nie musisz sie godzic na 3w1.

  16. ~Alicja pisze:

    Ja nie zaszczepiłam swojej córki, i nie mam zamiaru. W przychodni kazano mi podpisać oświadczenie, więc je podpisałam. Miał być sanepid, sąd, kary. A tu Mała blondyneczka ma już prawie 2 lata, nie ma kar, sądów, jest za to uśmiech zdrowego dziecka, które tylko czasem ma katarek przywleczony ze żłobka. Co więcej, we wspomnianym złobku była ospa wietrzna i wiecie co, tylko moja maleńka, jako jedyna, nie zachorowała. Dla mnie to wystarczający dowód na to, że dobrze zrobiłam :)

    • ~Aleksander pisze:

      Żebyś kiedyś nie płakała jak złapię cholerę, albo jakąś inną cholerę. Ja wtedy odmówiłbym leczenia takiego dziecka z pieniędzy państwowych, do których sam sporo niestety dokładam.

      • ~Agnieszka pisze:

        Aleksandrze, ja też uważam, że ci niedpowiedzialni rodzice powinni ponosić wszelkie konsekwencje leczenia własnych dzieci, a także tych obcych, z którymi się zetknęły i które sie zaraziły z ich winy.

      • ~ewa pisze:

        Na razie to inni (szczepieni) leczą się na koszt tej zdrowej dwulatki a właściwie jej matki. Jak w takim razie ona dojdzie sprawiedliwości, a właściwie odzyska jej pieniądze?

    • ~Kalinna pisze:

      Biedne dziecko, a matka głupia oj głupia ! Szczepionka jest na całe życie, a Ty piszesz o zaledwie dwóch latach….. Obyś nie płakała przy szpitalnym łóżku dziecka ! Żal mi Ciebie i Twojej bezmyślności, ale żal mi też siebie i innych mniej odpornych ludzi, bo narażasz też inne dzieci na to, że zarażą się od Twojego dziecka rzadko już spotykaną chorobą… No ale cóż, trzeba być ,,modnym” bo tak teraz fajnie się pochwalić że się jest takim mądrym i się nie zaszczepiło ! Głupia baba !

      • ~Matt pisze:

        Cyt : Biedne dziecko, a matka głupia oj głupia ! Szczepionka jest na całe życie, a Ty piszesz o zaledwie dwóch latach…..

        Ktora to sczepionka jest na cale zycie ? a po co te nieustajaca dawki tzw przypominjace ? Pewnie masz na mysli te dzieciaczki ktore umarly do 2 lat po seri smiercionoscnych szczepien – sczegolnie te z krajow Afryki gdzie big farma zrobila sobie poligon doswiadczalny na dzieciach , zreszta w polsce tez w Poznaniu

    • ~Ewa58 pisze:

      No to poczekaj na atak gruźliczy, czy nawrót epidemii polio. Wtedy Twoja mała blondyneczka będzie sie inczej usmiechac. zaręczam!

    • ~darek pisze:

      Brawo Alicjo. Tak Trzymać :)

    • ~karo pisze:

      To trzymaj ją z dala od moich dzieci, bo jak sie zaraza do nich zbliży, to psami poszczuję!

    • ~Prawda pisze:

      Gratuluje dobrego wyboru. Proponuje tym, którzy szczepią swoje dzieci, żeby najpierw poczytali jakie są skutki szczepień, nie te podawane przez producentów szczepionek albo lekarzy – co przeciętny lekarz wie o skutkach szczepień? NIC. Poczytajcie dokładnie, jak dokopiecie się do prawdy to zrozumiecie, że szczepienia to tylko machina finansowa niszcząca zdrowie.
      Wstrzykiwać SYF do KRWI. Własnemu dziecku. ja wale.

  17. ~ola pisze:

    wiele lat temu, ktoś wykazał szkodliwość szczepionek i rzekomo zawartej w niej rtęci do konserwacji szczepionek, środek ten nazywał się thimerosal, a człowiek, który rzekomo wykazał szkodliwość nazywał się wakefield, chodziło właśnie o potrójną szczepionkę, potem „przyparty do muru” przyznał się, że badania są sfałszowane, odebrano mu tytuł zawodowy lekarza, a najbardziej prestiżowe czasopismo medyczne ‚lancet’ unieważniło artykuł, niestety informacja poszła w świat powstał ruch antyszczepionkowy, w odpowiedzi na ruch antyszczepionkowy w niektórych szczepionkach usunięto nawet thimerosal jako konserwant, był to błąd bo ludzie myśleli, że skoro usuwają to chcą przyznać do błędu i, że niby thimerosal jest szkodliwy, tak nie jest! szczepionki są potrzebne, konieczne i thimerosal nie szkodzi, w Polsce pod ideą ruchu antyszczepionkowego podpisuje się jedna pani profesor- bardzo mi jest za nią wstyd :) dużo więcej rtęci otrzymujemy w pakiecie z jedzeniem, powietrzem itd. itp. Autyzm nie ma tu nic wspólnego- to udowodniły niezależne badania, a w szczepionkach najczęściej nie jest zawarty zabity wirus, bakteria tylko jakieś białka czy inne substancje będące antygenami danego patogenu- chodzi tylko o to, żeby w przyszłosci organizm bez trudu rozpoznał intruza :) pozdrawiam i proszę nie robić krzywdy swojemu dziecku i szczepić go :)

    • ~Grażyna pisze:

      i ty jesteś matką ??? wspołczuję dziecku a Tobie zyczę więcej życiowej mądrości, a nie wiedzy z internetu ;)

    • ~Anka pisze:

      Rtęć nie jest szkodliwa? Chyba na głowę upadłaś! Rtęć to dla człowieka trucizna! Co innego kiedy dorosły człowiek w żywności dostaje jakieś minimalne ilości metali ciężkich, które przechodza przez układ pokarmowy, a co innego kiedy noworodkowi podaje się je w szczepionce prosto do krwi! Poza tymi wirusami czy antygenami w szczepionkach jest mnóstwo różnych substancji, które same w sobie są uznawawane za szkodliwe, nawet w kontakcie ze skórą dorosłego (np. metale ciężkie do konserwacji, formaldechyd), a tu podaje się je nowonarodzonym czy kilkumiesięcznym dzieciom i to do krwioobiegu. Noworodki do 6 tygodnia nie mają wytworzonej bariery krew-mózg, i szkodliwe substancje z krwi docierają bezpośrednio do mózgu, mogąc dokonać uszkodzeń. Niby to są małe ilości, ale nikt nie jest w stanie sprawdzić jaka ilość tych substancji jest nieszkodliwa, a kiedy można już powodować szkody. U niemowląt nikt nie jest w stanie ocenić ich wpływu na rozwój, a po kilku latach przy problemach neurologicznych czy rozwojowych nikt nie chce wiązać ich ze szczepieniami.
      Szczepienia powinny przede wszystkim zaczynać się nieco później, po 6 tygodniach od urodzenia, tak jak na Zachodzie (np. Niemcy).
      Obejrzyjcie: Toksyczne szczepienia. Wywiad z doktorem Jerzym Jaśkowskim. #1

    • ~darek pisze:

      olu – współczujemy Ci wszyscy.

    • ~jakub pisze:

      „wiele lat temu, ktoś wykazał szkodliwość szczepionek i rzekomo zawartej w niej rtęci do konserwacji szczepionek, środek ten nazywał się thimerosal” – nie wykazał ale wskazał w 1998 roku na taką możliwość, zalecając w swoim artykule aby w tym kierunku (klinicznego potwierdzenia bądź wykluczenia negatywnego wpływu szczepionek na pojawienie się szczególnej formy autyzmu u dzieci szczepionych szczepionką mmr) przeprowadzić rzetelne naukowe badania. Z tym, że akurat w jego pracy chodziło głównie o chroniczne zapalenie jelit wywołane jago zdaniem przez zawarty w szczepionce wirus odry (pewne składowe tego wirusa), którego obecność wykryto w jelitach badanych dzieci;
      „człowiek, który rzekomo wykazał szkodliwość nazywał się wakefield” – zgadza się Andrew Wakefield,
      „chodziło właśnie o potrójną szczepionkę” – prawda: mmr – na świnkę, odrę i różyczkę,
      „potem „przyparty do muru” przyznał się, że badania są sfałszowane” – fałsz: nie przyznał się do żadnej winy a ostateczny wyrok na nim wydano zaocznie,
      „odebrano mu tytuł zawodowy lekarza, a najbardziej prestiżowe czasopismo medyczne ‘lancet’ unieważniło artykuł” – zgadza się, potem wyemigrował da Stanów Zjednoczonych gdzie nadal prowadzi działalność. Po latach kolejny sąd na wniosek współpracownika Wakefielda unieważnił uzasadnienie tamtego wyroku, przyznając, że postawione w owym artykule tezy nie były oparte na żadnych sfałszowanych badaniach naukowych a jedynie na szczegółowym studium kilku (bodajże 9 czy 11) zdiagnozowanych przypadków dzieci, którym de facto Wakefield pomógł wyjść z autyzmu dzięki opracowanej i zastosowanej przez niego terapii (gł. detoksykacji organizmu) do dziś z powodzeniem stosowanej w kilku ośrodkach leczenia autyzmu (zwłaszcza tzw. autyzmu regresywnego);
      „niestety informacja poszła w świat powstał ruch antyszczepionkowy” – grube uproszczenie (szczepionki były krytykowane i kontestowane, także masowo, odkąd tylko pojawiły się 200 lat temu na świecie) poza tym zaliczanie każdego kto krytycznie wypowiada się na temat przymusowych szczepień do jakiegoś ideologicznie nastawionego do kwestii szczepień ruchu „antyszczepionkowego”, o ile taki istnieje, jest nie fair i nie sprzyja rzeczowej dyskusji;
      „w odpowiedzi na ruch antyszczepionkowy w niektórych szczepionkach usunięto nawet thimerosal jako konserwant, był to błąd bo ludzie myśleli, że skoro usuwają to chcą przyznać do błędu i, że niby thimerosal jest szkodliwy, tak nie jest!” – niedługo po publikacji Wakefielda trzy niezależne ośrodki badawcze ze Stanów Zjednoczonych oraz jeden z Japoni opublikowały wyniki swoich badań klinicznych na temat związku chorób ze spektrum autyzmu ze szczepieniami, w których zamiast na składowe wirusa odry wskazały właśnie na thimerosal jako możliwą przyczynę autyzmu wśród zaszczepionych dzieci, na tej podstawie już obecnie coraz więcej rodziców dostaje bardzo wysokie odszkodowania za wystąpienie autyzmu poszczepiennego u ich dzieci (ostatnio takie sprawy o odszkodowania rozstrzygnęły na korzyść rodziców sądy we Włoszech i USA).
      Reszty nie trzeba już chyba komentować – każdy kto ma oczy, uszy i rozum niech czyta, słucha i weryfikuje zgodnie z zasadą czerpania z wielu źródeł, a potem niech wyciąga z tego odpowiednie wnioski. Niech też nikt nikogo do niczego nie zmusza, nie indoktrynuje ani nie prześladuje tylko z powodu odmiennych przekonań. A nade wszystko niech nie kłamie albo nie powtarza bezwiednie zasłyszanych w mainstreamowych mediach „wiadomości” – bo za takie należy uznać przedstawione powyżej przez Olę informacje układające się w jakże „ładną” i składną opowieść . Tak też tworzy się niestety kolejne mity, z którymi trudno potem polemizować i tym samym wspólnie dochodzić prawdy. Oczywiście każdy może się mylić, ja również… Pozdrawiam wszystkich!

      • ~ola pisze:

        czy wykłady z immunologii, prowadzone przez profesora na medycznym uniwersytecie można zaliczyć do mainstreamowych mediów? zadawałam te same pytania, co Wy, że rtęć, że w przeliczeniu na masę dziecka to moze być szkodliwe itd. itp. Profesor wszystkiemu zaprzeczył, pod ideami szkodliwości szczepionek podpisuje się tylko kilka osób w kraju. Powiem tak, cieszcie się, że inni rodzice szczepią dzieci, bo jak zacznie być więcej takich ludzi to zaczną się problemy, szczepionki są jednym z największych osiągnięć ludzkości- dzięki nim żyjemy, większość z nas nie żyła by dzisiaj gdyby nie było szczepionek. Nalezycie do tak zwanej grupy pośredniej, czyli nie lekarzy, nie ludzi zupełnie niezainteresowanych zdrowiem tylko takich, co coś przeczytali bo internet, bo znajomy itd. itp. To jest najbardziej niebezpieczna grupa, to są ludzie, którzy uważają, ze jak przeczytali gdzieś coś, to to jest święte, a lekarze na pewno chcą wcisnąć wszystkim kit, a oni się nie dadzą oszukać, bo są sprytniejsi, bo czytali… Za parę lat połowa ludzi nie bezie szczepić sowich dzieci bo się naczytają głupot w internecie i wtedy się zacznie problem. I uwierzcie mi ja myślałam podobnie jak wy (bo przeczytałam coś gdzieś), do czasu, aż mnie ktoś kto całe życie zajmuje się tylko układem immunologicznym i szczepionkami nie oświecił o co w tym wszystkim chodzi. A jak nie chcecie rtęci w szczepionce to chociaż sprowadźcie sobie zza granicy jakąś inną szczepionkę konserwowaną czym innym, ale zaszczepcie, bo za parę lat lekarze będą mieli z Wami problem, a przede wszystkim z Waszymi dziećmi. Zwłaszcza jak będzie Was coraz więcej. Pozdrawiam studentka medycyny.

  18. ~tss pisze:

    W Zachodniej Europie szczepienia nie są obowiązkowe – http://www.stachurska.eu/?p=3161 .

    • ~Piotr pisze:

      Bo nie muszą, ludzie mają tam więcej rozumu po prostu. U nas jak zwykle tylko teorie spiskowe trafiają na podatny grunt. Potrzeba widać nam kolejnej katastrofy.

    • ~Polo pisze:

      Spróbuj wjechać do USA bez szczepień. Nie opuścisz nawet lotniska i z powrotem będziesz w samolocie do Polski.

  19. ~Ania pisze:

    Dziwię się wszystkim którzy z jakichś przyczyn nie chcą szczepić dzieci. A więcej, nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy słucham bredni takich ludzi ! Nowoczesne szczepionki nie powodują większych skutków ubocznych a już na pewno nie są odpowiedzialne za autyzm, który – UWAGA ! – jest chorobą najczęściej genetyczną uwarunkowana genem EN2 – więc nie opowiadajcie bzdur. Czy naprawdę chcecie narażać swoje dziecko na liczne choroby ? Dlaczego nie chcecie go chronić, zależy Wam na tym aby cierpiało trawione gorączką i innymi dolegliwościami ? Poza tym dziecko niezaszczepione jest zagrożeniem dla innych mniej odpornych tak dzieci i dorosłych, więc nieszczepienie jest zwykłym egoizmem i fanaberią ,,światowych” i wyedukowanych rodziców. A co do rzadkości występowania np. krztuśca – owszem nie ma go, ponieważ został wyeliminowany właśnie przez szczepienia ! A nawet jeśli zachoruje osoba zaczepiona, to choroba ma łagodniejszy przebieg i prawie nigdy nie powoduje powikłań, szybko daje się ją zaleczyć. Ludzie ! Uruchomcie mózgi i szczepcie ! Nie szczepić to tak jak wsiadając do samochodu nie zapinać pasów – bo podczas wypadku ich nacisk może połamać żebra…..bo można się w nie zaplątać….bo może nic się nie stanie……Osobiście widziałam rozpacz bliskich mi przyjaciół – rodziców dziecka, które niezaszczepione na pneumokoki otarło się o śmierć a jego walka o pełnosprawność trwa do dzisiaj. Plują sobie codziennie w twarz bo ulegli modzie, nie zaszczepili dziecka i tym samym wyrządzili mu (i sobie) ogromną krzywdę…. Nikt mi nie wmówi że szczepionki to zło ! Apeluję do wszystkich którzy się wahają, aby nie ulegali jakiejś idiotycznej nowomodzie na nieszczepienie, a przed podjęciem decyzji przeczytali sobie o chorobach na które narażają swoje dziecko – jak one przebiegają i jakie nieodwracalne skutki mogą one powodować. Co dla Was jest większym autorytetem, bezimienne google czy lekarze od lat badający szczepionki i zapewniający o ich skuteczności !

  20. ~marta pisze:

    Przestańcie siać panikę!Negatywne skutki szczepień się zdarzają,ale na liczbę zaszczepionych to niewielki odsetek.Dużo więcej dzieci umiera na choroby,na które nie były zaszczepione więc wasz wybór.

    • ~eryk pisze:

      k.wa skąd tu tyle matołów popierających szczepienia, nawet poczytyać nie można normalnych ludzi bo się wciskają ze swoją medyczną propagandą :))

      • ~Sebastian pisze:

        co racja to racja:)

      • ~bioslone.pl pisze:

        W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i niepodzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie, świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi, a poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej.

        Rozdział II

        WOLNOŚCI, PRAWA I OBOWIĄZKI CZŁOWIEKA I OBYWATELA

        Art. 39.

        Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.

        Art. 40.

        Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.

        Art. 43.

        Zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu.

        Art. 54.

        1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

        Rodzaje i kryteria rozpoznawania niepożądanych odczynów poszczepiennych na potrzeby nadzoru epidemiologicznego* zgodnie z załącznikiem do Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r. (poz. 1711)

        I. Ogólne rodzaje i kryteria niepożądanych odczynów poszczepiennych na potrzeby nadzoru epidemiologicznego

        1. Jako ciężki niepożądany odczyn poszczepienny kwalifikuje się niepożądany odczyn poszczepienny, który zagraża życiu i może:

        • wymagać hospitalizacji w celu ratowania zdrowia,

        • prowadzić do trwałego ubytku sprawności fizycznej lub umysłowej,

        • kończyć się śmiercią.
        2. Jako poważny niepożądany odczyn poszczepienny kwalifikuje się niepożądany odczyn poszczepienny, który charakteryzuje się dużym nasileniem objawów w postaci znacznego obrzęku kończyny, silnego jej zaczerwienienia, wysokiej gorączki, ale:

        • nie wymaga zwykle hospitalizacji w celu ratowania zdrowia,

        • nie prowadzi do trwałego uszczerbku dla zdrowia,

        • nie stanowi zagrożenia dla życia.
        3. Jako łagodny niepożądany odczyn poszczepienny kwalifikuje się niepożądany odczyn poszczepienny, który nie ma szczególnie dużego nasilenia, a charakteryzuje się występowaniem:

        • miejscowego obrzęku kończyny,

        • silnego miejscowego zaczerwienienia,

        • gorączki.

        * Jeśli nie podano inaczej i z wyjątkiem odczynów po szczepieniu BCG, za związane czasowo ze szczepieniem uznaje się zaburzenia stanu zdrowia, które wystąpiły w okresie 4 tygodni po podaniu szczepionki. Mogą one być wynikiem:

        indywidualnej reakcji organizmu człowieka szczepionego na podanie szczepionki;
        błędu wykonania szczepionki lub błędu podania szczepionki;
        zjawisk od szczepienia niezależnych, a tylko przypadkowo pojawiających się po szczepieniu.

        II. Szczegółowe rodzaje i kryteria niepożądanych odczynów poszczepiennych na potrzeby nadzoru epidemiologicznego
        1. Odczyny miejscowe, w tym odczyny miejscowe po szczepieniu BCG:

        • obrzęk,

        • powiększenie węzłów chłonnych,

        • ropień w miejscu wstrzyknięcia.
        2. Niepożądane odczyny poszczepienne ze strony ośrodkowego układu nerwowego (OUN):

        • encefalopatia,

        • drgawki gorączkowe,

        • drgawki niegorączkowe,

        • porażenie wiotkie wywołane wirusem szczepionkowym,

        • zapalenie mózgu,

        • zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych,

        • zespół Guillaina-Barrégo.
        3. Inne niepożądane odczyny poszczepienne:

        • bóle stawowe,

        • epizod hipotensyjno-hiporeaktywny,

        • gorączka powyżej 39°C,

        • małopłytkowość,

        • nieutulony ciągły płacz,

        • posocznica, w tym wstrząs septyczny,

        • reakcja anafilaktyczna,

        • reakcje alergiczne,

        • uogólnione zakażenie BCG,

        • wstrząs anafilaktyczny,

        • zapalenie jąder,

        • zapalenie ślinianek,

        • porażenie splotu barkowego,

        • inne poważne odczyny występujące do 4 tygodni po szczepieniu.

        Różnica między profilaktyką a prewencją

        Profilaktyka to postępowanie mające na celu zapobieganie zagrożeniu, zaś prewencja to postępowanie w sytuacji zagrożenia, mające na celu zapobieganie szkodom spowodowanym owym zagrożeniem. Inaczej mówiąc: postępowanie prewencyjne jest wdrażane wówczas, gdy zawiodło postępowanie profilaktyczne.

        Z potrzeby postępowania prewencyjnego można wyciągnąć tylko jeden wniosek: brakło postępowania profilaktycznego, bądź było ono nieskuteczne. W przeciwnym bowiem razie nie zaszłaby potrzeba postępowania prewencyjnego.

        Wschodnia tradycja profilaktyki zdrowotnej

        Profilaktyka zdrowotna to zapobieganie chorobom i – co za tym idzie – potrzebie leczenia. Profilaktyka zdrowotna jest więc konkurencją dla medycyny, ale nie zawsze tak było. W czasach Hipokratesa (460 p.n.e. – 370 p.n.e.) w Chinach popularny był nurt medycyny taoistycznej, który zakładał, że natura jest doskonała, więc niczego nie należy poprawiać. Wystarczy przestrzegać jej praw, bowiem to właśnie naruszenie odwiecznych praw natury jest przyczyną utraty zdrowia. Lekarz medycyny taoistycznej to nade wszystko nauczyciel uczący ludzi jak nie chorować, interweniujący tylko w nagłych i nieprzewidzianych wypadkach.

        Taoiści wymieniają 6 przyczyn utraty zdrowia:

        Nieprawidłowe odżywianie
        Niedostateczna ilość snu i odpoczynku
        Nieprawidłowa ilość i jakość ruchu fizycznego
        Niewłaściwy stan emocjonalny
        Działanie medycyny objawowej
        Zagrożenia wynikające ze zmian środowiskowych

        Lekarze medycyny taoistycznej wynagradzani byli tylko wówczas, gdy ich pacjenci byli zdrowi, natomiast gdy któryś z nich zachorował – lekarz nie dość, że nie otrzymywał zapłaty, to jeszcze musiał leczyć go na własny koszt.

        Posada lekarza chińskiej rodziny cesarskiej była kusząca ze względu na sowite wynagrodzenie, ale też jego odpowiedzialność była współmierna do tego wynagrodzenia. W razie choroby któregoś z członków rodziny cesarskiej opiekujący się nim lekarz nie tylko tracił wynagrodzenie, ale na dodatek był karany chłostą, natomiast w razie choroby samego cesarza mógł stracić nawet życie.

        W Chinach medycyna taoistyczna nie zdała egzaminu, bowiem szybko doprowadziła do przeludnienia. Obecnie chińska medycyna jest tak samo objawowa, a więc biznesowa, jak zachodnia, tyle że oparta jest na lekach pochodzenia naturalnego.

        Zachodnia tradycja profilaktyki zdrowotnej

        Prekursorem zachodniej profilaktyki zdrowotnej jest Hipokrates, który był lekarzem, ale to mu nie przeszkodziło udzielić ludziom następującej rady: Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą wartością, i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. Najwidoczniej Hipokrates dobrze wiedział, że nie każdy człowiek będzie chciał wziąć swoje zdrowie we własne ręce, tylko mądry.

        Lepszym przejawem mądrości od samodzielnego leczenia chorób jest zapobieganie im, czyli profilaktyka zdrowotna, którą Hipokrates zdefiniował następująco: Profilaktyka zdrowotna to zapobieganie chorobom poprzez utrwalenie prawidłowych wzorców zdrowego stylu życia. Tutaj wszystko jest jasne i oczywiste – profilaktyka zdrowotna to zapobieganie chorobom po to, żeby ich nie było, czyli żeby nie było czego leczyć. Nie trzeba być szczególnie inteligentnym, by dostrzec, że tak rozumiana profilaktyka zdrowotna jest konkurencją dla medycyny.

        Hipokratejska definicja profilaktyki zdrowotnej była nie do pogodzenia z prężnie rozwijającą się medycyną rockefellerowską, opartą na wynajdywaniu chorób i produkowaniu przeciwko nim chemicznych leków. Wychodząc naprzeciw potrzebom, WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) opublikowała w roku 1966 „swoją”, przyjazną dla medycyny rockefellerowskiej definicję profilaktyki zdrowotnej: Profilaktyka zdrowotna to działania mające na celu zapobieganie chorobom, poprzez ich wczesne wykrycie i leczenie. Tutaj nie chodzi już o zapobieganie chorobom, żeby ich nie było. Przeciwnie – w rockefellerowskiej wersji profilaktyki zdrowotnej chodzi wyłącznie o to, żeby było co leczyć.

        Pierwsze próby manipulacji systemem odpornościowym

        Medycynę rockefellerowską wciąż korcił pomysł zwiększenia sprzedaży leków i usług medycznych za pomocą osłabienia systemu odpornościowego dzieci po to, żeby nie chorowały w dzieciństwie, czyli wtedy, kiedy zgodnie z prawami natury powinny chorować, ale za to chorowały przez resztę życia. Ten perfidny plan realizowany jest pod płaszczykiem profilaktyki zdrowotnej.

        W latach 60. XX wieku lekarze zalecali profilaktyczne usuwanie zdrowego wyrostka robaczkowego już w dzieciństwie, rzekomo po to, żeby wyeliminować choroby przewodu pokarmowego spowodowane chronicznym zapaleniem wyrostka robaczkowego. Niedługo potem lekarze zalecali profilaktyczne usuwanie migdałków u dzieci, żeby zapobiec częstym w tym wieku anginom. Plany te zawiodły z dwóch powodów. Przede wszystkim pozostała spora grupa porównawcza tych, którym w dzieciństwie nie usunięto ani wyrostka robaczkowego, ani migdałków, toteż łatwo można było wykazać, że w życiu dorosłym ludzie ci są zdrowsi od tych, u których dokonano „profilaktycznych” manipulacji na systemie odpornościowym. Drugą przyczyną niepowodzenia było to, że farmaceutyczno-medyczny kartel był jeszcze zbyt słaby, żeby zablokować pojawienie się tych informacji w środkach masowego przekazu.

        Szczepienia „profilaktyczne”

        Idealnym sposobem zapewnienia sobie dozgonnych nabywców leków i usług medycznych okazał się proceder zwany systemem szczepień obowiązkowych, polegający na konsekwentnym „wyszczepieniu” wszystkich dzieci po to, by nie można było wykazać, że dzieci nieszczepione są zdrowsze od szczepionych, z powodu braku grupy porównawczej. Niewielki odsetek dzieci nieszczepionych to dzieci zwolnione ze szczepień z powodów zdrowotnych, więc na ich przykładzie nie można wykazać negatywnych skutków szczepień. Ewidentnym dowodem „skuteczności” szczepień jest epidemiczny wzrost liczby aptek, ale nikt nie mówi, dlaczego. Wszelka bowiem krytyka jest skutecznie blokowana przez niewyobrażalnie bogate obecnie wielkie korporacje farmaceutyczne.

        Profilaktyczna rola chorób wieku dziecięcego

        Szczepienia profilaktyczne dzieci zapobiegają zachorowaniu na choroby wieku dziecięcego, to fakt. Czyżby farmaceutyczno-medyczny kartel działał na swoją szkodę? Bynajmniej. Kartel nie jest zainteresowany leczeniem chorób wieku dziecięcego, na które choruje się raz i nabywa na nie odporność na całe życie. Kartel jest zainteresowany leczeniem ludzi przez całe życie, w konsekwencji nieodchorowania chorób wieku dziecięcego. Jak to jest możliwe?

        Hipokrates, ojciec medycyny i prekursor profilaktyki zdrowotnej stwierdził: Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują. Co miał na myśli Hipokrates mówiąc, że są choroby, które tylko tak się zwą, bowiem w rzeczywistości leczą one choroby, a więc mają charakter prozdrowotny? Bez wątpienia są to przebiegające z gorączką sezonowe choroby wirusowe, a więc choroby wieku dziecięcego i grypa. Czytaj więcej

        Wirusy – drapieżniki komórek

        W naturze łupem drapieżników padają osobniki najsłabsze, dzięki czemu z jednej strony eliminowane są linie rozwojowe osobników najsłabszych, z drugiej zaś strony promowane są linie rozwojowe osobników najsilniejszych. Inaczej mówiąc: drapieżniki nie dość, że zapobiegają degeneracji gatunku, to jeszcze zapewniają mu ewolucyjny rozwój.

        Wirusy są typowymi drapieżnikami komórek, toteż w interesie organizmu jest wykorzystanie ich do eliminowania komórek najsłabszych, dając tym samym szansę rozwoju tylko komórkom najmocniejszym. Szczególne znaczenie ma to w okresie wzrostu, istotą którego jest przybieranie masy tkanek wskutek serii podziałów komórkowych. Na tym etapie rozwoju organizmu ważna jest nawet pojedyncza komórka, która dzieląc się tworzy pewien fragment tkanki. Tutaj zastosowanie ma reguła łańcucha mówiąca, że jest on tak silny, jak najsłabsze jego ogniwo.

        By zapobiec powstawaniu słabych ogniw tkanki, powstałych wskutek podziału słabych komórek, natura wymyśliła choroby wieku dziecięcego, które, jak powiada Hipokrates, tylko nazywamy chorobami, bowiem w rzeczywistości leczą one choroby. A jakież to choroby leczą owe choroby wieku dziecięcego? Ano te dziwne choroby, zwane chorobami cywilizacyjnymi, o których medycyna dobrze wie, że muszą się objawić, wszak sama je stworzyła. Teraz trzeba je tylko jak najwcześniej wykryć i leczyć, oczywiście do końca życia. Nie jest zatem przypadkiem, że emeryci połowę emerytury zostawiają w aptece. To jest racjonalne działanie biznesowe, u podłoża którego leżą szczepienia uniemożliwiające odchorowanie prozdrowotnych, a więc naturalnie profilaktycznych chorób wieku dziecięcego. W życiu dorosłym podobną rolę pełni grypa, której medycyna także zaleca unikać poprzez szczepienie, mając oczywiście na względzie wyłącznie swój interes. Czytaj więcej

        Szczepienie prewencyjne

        Szczepienie prewencyjne jest działaniem w sytuacji zagrożenia. Osoba pokąsana przez wściekłego psa, czyli w obliczu realnej groźby zakażenia wirusem wścieklizny, powinna zaszczepić się przeciwko tej chorobie. Także osoby narażone na kontakt z dzikimi zwierzętami, zwłaszcza gdy wywiad epidemiologiczny donosi o pojawieniu się na danym terenie zwierząt zakażonych wścieklizną, powinny zaszczepić się przeciwko wściekliźnie. Niemniej jednak nie jest to postępowanie profilaktyczne, a więc zapobiegające zagrożeniu, lecz prewencyjne, czyli w sytuacji zagrożenia.

        Innym przykładem szczepienia prewencyjnego jest szczepienie przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby przed operacją bądź innym zabiegiem chirurgicznym. Postępowaniem profilaktycznym byłoby w tym wypadku wyeliminowanie groźby zakażenia wirusem w sali operacyjnej, a tak jest to postępowanie ewidentnie prewencyjne, czyli w sytuacji realnego zagrożenia.

        Niestety, w Polsce mało kto wie, czym jest profilaktyka, a czym prewencja, i z tej niewiedzy szczepi się „profilaktycznie” noworodki już w pierwszych godzinach ich życia.

        Cel szczepienia w pierwszej dobie życia

        Noworodek nie jest miniaturką dorosłego. Nie może jeść pokarmu takiego jak dorośli, ale nie dlatego, że lubi mleko, lecz dlatego, że jego przewód pokarmowy nie jest jeszcze w pełni dojrzały, więc nie potrafi tego pokarmu strawić. Dlatego nawet najzdrowsze dla nas pożywienie, u noworodka wywoła poważne zakłócenia trawienne i metaboliczne, grożące uszkodzeniem przewodu pokarmowego oraz organów wewnętrznych, a nawet śmiercią.

        Noworodek nie ma wykształconego systemu odpornościowego, który przez jakiś czas zastępują mu przeciwciała siary (pierwszego mleka), której żółty kolor nadaje właśnie duża zawartość przeciwciał.

        Bariera krew-mózg

        Bariera krew-mózg jest rodzajem zapory na styku naczyń krwionośnych i płynu mózgowo-rdzeniowego. Przez barierę krew-mózg łatwo przechodzą produkty odżywcze oraz tlen i dwutlenek węgla, natomiast przenikanie innych substancji (toksyn, niektórych leków i hormonów) z krwi do komórek nerwowych jest utrudnione.

        U noworodków bariera krew-mózg nie jest jeszcze rozwinięta, toteż toksyny z krwiobiegu swobodnie przenikają u nich do tkanki nerwowej. Szczególnie groźne dla rozwijającego się mózgu są metale zawarte w szczepionkach, przede wszystkim rtęć i aluminium. Wciąż trwają spory, czy gwałtowny wzrost autyzmu i ADHD u dzieci ma związek ze szczepieniami niemowląt, czy też jedno z drugim nie ma związku.

        Podstawy etyczne i prawne szczepienia noworodków

        Noworodek przychodzi na świat absolutnie do niego nieprzystosowany, ale szybko się uczy. Szczególnie ważna jest nauka odporności. Naturalnej odporności, niewypaczonej wstrzyknięciem do jego organizmu antygenów. Z tego względu w żadnym państwie Unii Europejskiej nie szczepi się noworodków zbyt wcześnie. Wprost przeciwnie – w cywilizowanym świecie istnieje tendencja do szczepienia niemowląt dopiero sześciomiesięcznych, a nawet starszych.

        Żadne państwo Unii Europejskiej nie dopuszcza przeprowadzania eksperymentów medycznych na niemowlętach, które nie ukończyły 60 dni życia. Nawet w Indiach – największym poligonie doświadczalnym Big Pharmy*, eksperymenty medyczne można przeprowadzać na niemowlętach, które ukończyły 42 dni życia. W Polsce żadne ograniczenia wiekowe nie istnieją, toteż eksperymenty medyczne można tutaj przeprowadzać nawet na noworodkach urodzonych przedwcześnie, a więc przebywających w inkubatorze (Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 30 kwietnia 2004 r. w sprawie sposobu prowadzenia badań klinicznych z udziałem małoletnich, § 3).

        * Big Pharma to największe farmaceutyczne kartele na świecie, których roczne dochody przekraczają 20.000.000.000 (słownie: dwadzieścia miliardów) USD. W roku 2009 na liście tej znajdowało się 12 karteli: Johnson & Johnson (Stany Zjednoczone), Pfizer (Stany Zjednoczone), Roche (Szwajcaria), GlaxoSmithKline (Wielka Brytania), Novartis (Szwajcaria), Sanofi (Francja), AstraZeneca (Wielka Brytania i Szwecja), Abbott Laboratories (Stany Zjednoczone), Merck & Co (Stany Zjednoczone), Bayer HealthCare (Niemcy), Eli Lilly and Company (Stany Zjednoczone), Bristol-Myers Squibb (Stany Zjednoczone).

        Dlaczego noworodki i dlaczego już w pierwszej dobie życia

        Szczepienie noworodków ma głęboki sens biznesowy. Odczyny poszczepienne u dziecka starszego nie mogą ujść uwadze rodziców, którzy widzą, jak ono się rozwija, i jak ów rozwój zostaje zahamowany szczepieniem. Inaczej jest z jednodniowym noworodkiem, którego rodzice jeszcze nie zdążyli dobrze poznać, a więc nie zauważą powikłań poszczepiennych. Jest to zatem rodzaj hartowania niemowlęcia; przygotowanie do brutalnego wstrzykiwania do jego ciała serii wybitnie toksycznych koktajli o składzie, o którym producenci wolą nie mówić, a sami zainteresowani, czyli rodzice, też wolą nie wiedzieć, bowiem – mając tę świadomość – dobrze by sprawę przemyśleli, zanim zdecydowaliby się szkodzić swojemu dziecku.

        NOP – niepożądane odczyny poszczepienne

        Odczyny poszczepienne. Ta sprytna nazwa sugeruje, że to nic takiego. Nie żadne poważne powikłania, tylko takie sobie niewinne odczyny – mały pikuś. Tak medyczna propaganda każe myśleć rodzicom i – co gorsza – oni tak myślą.

        W zasadzie wystarczyłoby, gdyby rodzice chociaż czytali ulotki. Te oficjalne, dostarczane do każdej szczepionki przez producenta, których personel medyczny z własnej inicjatywy im nie pokaże, choć powinien. Wszak istnieje realne niebezpieczeństwo, że niejeden rodzic zrezygnowałby ze szczepień swojego dziecka, gdyby się dowiedział, że powikłania poszczepienne, na jakie je naraża, są gorsze od choroby, przeciw której ma być szczepione. Ale nawet tego większość rodziców nie potrafi zrobić dla własnego dziecka – przeczytać ulotki.

        PPP – pożądane powikłania poszczepienne

        Przewód pokarmowy noworodka nie jest w pełni wykształcony. Nie jest zdolny nawet do trawienia pożywienia właściwego naszemu gatunkowi. Noworodek nie spożywa pokarmu bogatego w błonnik, który chłonąłby toksyny zawarte w szczepionkach. Nie posiada także flory bakteryjnej, która mogłaby pomóc w zutylizowaniu toksycznego koktajlu pod postacią szczepionki. Jest, można rzec, jałowo bezbronny, tak samo jak jego posiadacz – niemowlę. Taki przewód pokarmowy musi ulec trwałemu uszkodzeniu w kontakcie z wybitnie toksycznymi składnikami szczepionki. Jasno z tego wynika, że są to powikłania pożądane dla kartelu robiącego interes na ludzkich chorobach.

        Niejeden z pewnością się zdziwi, że szczepionki wstrzykiwane do ciała mogą uszkodzić przewód pokarmowy. Mało kto zdaje sobie sprawę, że przewód pokarmowy jest największym układem wydalniczym organizmu, do którego drogą wątrobową oraz przez gruczoły śluzowe i surowicze trafiają krążące we krwi i limfie toksyczne substancje. Przykładem mogą być bakteriobójcze antybiotyki, które bez względu na to, czy są podawane doustnie, czy domięśniowo lub dożylnie, i tak niszczą florę bakteryjną przewodu pokarmowego, gdyż tam są właśnie wydalane.

        Konsekwencje uszkodzeń nabłonka jelitowego

        Nabłonek jelitowy pełni rolę półprzepuszczalnej błony, przez którą organizm wchłania wszystkie potrzebne mu substancje odżywcze, gdy znajdą się w przewodzie pokarmowym, a jednocześnie zapobiega przenikaniu do organizmu tych substancji, które powinny zostać wydalone w postaci stolca.

        Konsekwencją uszkodzenia nabłonka jelitowego jest dysfunkcja jego wybiórczości – potrzebne organizmowi substancje nie są wchłaniane, a więc są wydalane ze stolcem, natomiast substancje toksyczne, które powinny zostać wydalone ze stolcem, przenikają do organizmu. Spośród toksyn przenikających do organizmu przez wyłomy w nabłonku jelitowym, zwane nadżerkami, najgroźniejsze są antygeny – drożdżaki, bakterie i inne drobnoustroje tworzące naturalną florę bakteryjną, a także niestrawione związki białek, na przykład glikoproteiny, lepiej znane jako lektyny pokarmowe.

        Gdy ilość toksyn przekracza wydolność układów wydalniczych, następuje ich kumulacja w organizmie, czyli zakłócenie homeostazy, zwane toksemią, która jest przyczyną wszystkich chorób.

        Tym sposobem rodzice noworodka zostają przygotowani do serii szczepień, którym zostanie poddane ich dziecko, zanim osiągnie pełnoletność. Nie doznają szoku po każdym szczepieniu, ponieważ dziecku wciąż coś dolega, toteż trudno kolejne kłopoty zdrowotne skojarzyć z PPP – pożądanymi powikłaniami poszczepiennymi.

        Zakres uszkodzeń nabłonka jelitowego po szczepieniu

        Oczywiście, że nie u wszystkich noworodków uszkodzenie nabłonka jelitowego będzie takie samo. U jednych jest ono większe, u innych mniejsze, a może być też, czego nie należy wykluczyć, że u niektórych w ogóle nie dojdzie do uszkodzenia, choć to raczej wątpliwe. Także różne mogą być miejsca występowania nadżerek. U jednych kumulują się one w dwunastnicy, u innych w jelicie czczym albo w jelicie krętym bądź grubym. Z tego względu objawy wskazujące na istnienie nadżerek przewodu pokarmowego nie są specyficzne, dające taki sam obraz u każdego. Niemniej jednak są.

        Typowe objawy uszkodzeń nabłonka jelitowego

        Objawy uszkodzenia nabłonka jelitowego są tak liczne i różne, że wydają się nie być powiązane ze sobą i – co za tym idzie – nie są kojarzone ze szczepieniami.

        Najczęstszym i najbardziej ostatnio popularnym powikłaniem poszczepiennym są uczulenia pokarmowe. Ich przyczyną jest nienaturalny, a więc patologiczny kontakt systemu odpornościowego z antygenami, do którego dochodzi w patologicznych wyłomach w nabłonku jelitowym – nadżerkach.

        Prawidłowe reakcje systemu odpornościowego w kontakcie z antygenami, przez medycynę zwane alergią, a więc patologią, możemy podzielić na dwie grupy. Pierwsza to reakcje w miejscu wniknięcia antygenu do organizmu, czyli w przewodzie pokarmowym. U niemowląt reakcje te objawiają się na rozmaite sposoby i z różnym nasileniem. Najczęściej wyglądają one niewinnie, typu „taka już uroda” – częste ulewania, cykliczne wymioty, zespół przeżuwania*, biegunki, niezwiązane z oddawaniem stolca brudzenie bielizny, spowodowane osłabieniem zwieraczy odbytu. Większy niepokój rodziców budzą wzdęcia, zaparcia, upośledzenie trawienia naturalnych składników mleka matki, zahamowanie wzrostu.

        Druga grupa prawidłowych reakcji systemu odpornościowego w kontakcie z antygenami to objawy skórne, wśród których najczęściej spotykana jest skaza białkowa i atopowe zapalenie skóry (AZS). Różnica między nimi jest taka, że skaza białkowa jest reakcją na białko, w tym białko mleka matki, zaś AZS jest reakcją na pozostałe antygeny wnikające do krwiobiegu przez nadżerki jelitowe. W tym przypadku system odpornościowy nie zwalcza antygenów w miejscu ich wniknięcia, ale nie może dopuścić, by swobodnie krążyły sobie w krwiobiegu, więc stara się ewakuować je jak najszybciej najkrótszą drogą – przez skórę. Typowe objawy obu alergii to wysuszone, złuszczające się płaty skórne, po oderwaniu których ukazuje się zaczerwieniona albo wręcz przekrwiona skóra.

        Jest rzeczą oczywistą, że patologiczne wnikanie do organizmu treści pokarmowej wywołuje nie tylko objawy skórne, ale też inne powikłania, nade wszystko spadek odporności, a także katar sienny, astmę oskrzelową, alergiczne zapalenie spojówek.

        * Zespół przeżuwania – przewlekłe zaburzenie czynnościowe przewodu pokarmowego, objawiające się cofaniem się z żołądka do jamy ustnej porcji ostatnio spożytego pokarmu, a następnie ponownym połykaniem go bądź wypluwaniem.

        Czego lemingi wolą nie wiedzieć

        Lemingi to ci, którzy jako rzecz oczywistą przyjmują propagandę, że „na coś przecież trzeba umrzeć”, natomiast wariant, że można umrzeć naturalnie, czyli ze starości, nazywają teorią spiskową. U tego gatunku ludzi pęd ku samounicestwieniu jest tak samo behawioralny, jak u psów Pawłowa. Gatunek ten został stworzony sztucznie, podobnie jak odporność poszczepienna, wskutek wielopokoleniowej indoktrynacji propagandy medycznej.

        Lemingi dla wygody wolą nie wiedzieć co się wstrzykuje do ciała ich dzieci, toteż chcą naiwnie wierzyć, że produkcja szczepionek jest procesem skomplikowanym i kosztownym, na co wskazywałaby cena rynkowa wynosząca średnio 50 USD za fiolkę, choć bywają szczepionki o wiele droższe. W rzeczywistości jest akurat odwrotnie, bowiem produkcja szczepionek jest bardzo prosta, wręcz prymitywna, zaś koszt produkcji jednej szczepionki to niecałe 4 centy (0,04 USD). Dlatego biznes szczepionkowy jest najbardziej intratnym biznesem na świecie, przynoszącym miliardowe zyski za nic. Lemingowi to nie przeszkadza, bo (jak mu się wydaje) jego dziecko jest szczepione za darmo. Taki cud – coś od państwa dostaje za darmo. Leming w to wierzy i do głowy mu nie przyjdzie pytanie, skąd państwo bierze pieniądze na zakup szczepionek, które potem tak hojnie rozdaje – za darmo i dla dobra… Tymczasem w tym rządzonym mamoną świecie nie ma nic za darmo i dla dobra. Wszystko jest skrupulatnie skalkulowane dla zysku, kosztem lemingów, którzy muszą zapłacić nie tylko za szczepionki, ale także za tzw. lobbing, czyli po prostu łapówki dla urzędników państwowych za korzystne warunki zakupu szczepionek. Ale leming śpi spokojnie, śniąc, że jego państwo dba o dobro jego dziecka, więc woli się z tego błogiego snu nie obudzić.

        Leming chce wierzyć, że szczepionki produkuje się w warunkach super sterylnych. Otóż sterylne są tylko pomieszczenia i sprzęt laboratoryjny, zaś proces produkcyjny polega na rozmnażaniu chorobotwórczych zarazków, co jest zaprzeczeniem sterylności.

        Czynnikiem zakaźnym szczepionek są najczęściej chorobotwórcze bakterie bądź wirusy. Drobnoustroje te należą do dwóch różnych królestw, toteż hodowane są w zupełnie innych warunkach. Przyjrzyjmy się zatem bliżej produkcji dwóch szczepionek – jednej zawierającej bakterie, i drugiej zawierającej wirusy.

        Uwaga lemingi!!!

        Jeśli nie jesteście gotowi na konfrontację z rzeczywistością, która dla was zapewne okaże się obrazoburcza, to dalej nie czytajcie! Śnijcie ten swój sen lemingów o opiekuńczej roli państwa rozdającego lekką ręką zbawcze szczepionki. Rżnijcie głupa.

        Produkcja szczepionek zawierających bakterie

        Jako przykład produkcji szczepionek zawierających bakterie posłuży nam szczepionka BCG, wstrzykiwana do ciała każdego nowo narodzonego Polaka już w pierwszej dobie jego życia, ale nie jako pierwsza, lecz jako druga, zaraz po szczepionce zawierającej wirusy, czyli szczepionce WZW typu B. Od opisu tej drugiej (w kolejności podawania) szczepionki zaczniemy dlatego, że hodowla bakterii jest bardzo prosta, gdyż do ich rozmnożenia potrzebna jest jedynie pożywka i odpowiednia temperatura. Nic ponadto.

        Bakterią hodowaną w produkcji szczepionki BCG jest atenuowana* Mycobacterium bovis – bakteria wywołująca gruźlicę bydła. Atenuowania tej bakterii dokonali w roku 1921 dwaj francuscy bakteriolodzy – Albert Calmette i Camille Guérin. Nazwali ją od swoich nazwisk: Bacillus Calmette-Guérin, w skrócie: BCG.

        Do hodowli BCG używa się taniej pożywki z bydlęcej krwi wzbogaconej bydlęcą żółcią. Pożywkę wlewa się do kadzi, dodaje zaczyn bakteryjny z poprzedniego „procesu” produkcyjnego, następnie wszystko dokładnie miesza się i wstawia do inkubatora. BCG jest bakterią wyjątkowo wolno dzielącą się, więc do pełnego wzrostu potrzebuje trzech tygodni.

        Po wyjęciu z inkubatora część pożywki z rozmnożonymi bakteriami pozostawia się jako zaczyn do produkcji kolejnych szczepionek, resztę zaś rozcieńcza się wodą destylowaną i dodaje glutaminian sodu. Jest to konserwant, który nie zabija bakterii, ale pozwala utrzymać tak zwaną termostabilność szczepionki, czyli zapobiega dalszemu rozmnażaniu się bakterii.

        Teraz następuje najtrudniejszy i najkosztowniejszy etap procesu produkcyjnego szczepionek, ponieważ ów koktajl należy podzielić na tysiące porcji, rozlać do fiolek, zapakować, i to wszystko. Choć i na tym niektórzy producenci oszczędzają, wypuszczając szczepionki wielodawkowe, przeznaczone dla wielu pacjentów, by tym sposobem obniżyć koszt produkcji jednej dawki do dwóch centów.

        * Atenuacja, „odzjadliwianie” – sztuczne otrzymywanie odmian patogenów (wirusów, grzybów, bakterii) o znacznie obniżonej zdolności do wywoływania chorób (wirulencji), przy równoczesnym zachowaniu ich immunologicznego oddziaływania na organizm, w celu wyprodukowania szczepionki. Atenuowany ustrój chorobotwórczy jest nadal żywy (nie dotyczy wirusów, bo nie są to organizmy żywe), ale niezdolny do wywołania choroby. Podanie takiego osłabionego drobnoustroju powoduje wytworzenie przez organizm osobnika szczepionego przeciwciał przeciw niemu, a więc wywołanie odpowiedzi na czynnik chorobotwórczy. Atenuacji dokonuje się prowokując mutacje (używa się w tym celu różnych mutagenów), zmieniając temperaturę namnażania oraz ograniczając ilość części składników w podłożu.

        Czy szczepionka BCG jest bezpieczna

        W pierwszych trzech dobach życia organizm noworodka nie posiada jeszcze własnego systemu odpornościowego i musi korzystać z przeciwciał przekazywanych mu w siarze matki. Czy w tym okresie życia brutalne wprowadzenie do organizmu porcji żywych bakterii, czym w istocie jest szczepionka BCG, może być obojętne dla zdrowia? Pomijając typowe i powszechne niepożądane odczyny poszczepienne (NOP), nie dlatego, żeby je bagatelizować, ale dlatego, że są ogólnie (przynajmniej z grubsza) znane, poznajmy inne, mniej znane właściwości tych atenuowanych, a więc rzekomo łagodnych, bydlęcych bakterii w roli… zabójców komórek.

        Od końca lat 80. XX wieku bakterie BCG wykorzystywane są w immunoterapii nowotworów powierzchniowych pęcherza moczowego oraz raka okrężnicy u ludzi, a także w usuwaniu ziarniaków sarkoidozy* u koni. Rola bakterii BCG w omawianych przypadkach nie jest do końca jasna, zwłaszcza że wiąże się z zanikaniem tkanki, a więc śmiercią komórek. Przypuszcza się, że bakterie BCG uruchamiają jakąś lokalną, tajemniczą reakcję immunologiczną, o której tak naprawdę nic nie wiadomo.

        Amerykańska immunolog dr Denise Faustman odkryła, że bakterie BCG są w stanie odwrócić nawet zaawansowaną postać cukrzycy typu 1 u myszy. Badania ujawniły, że BCG pobudza produkcję TNF-alfa – glikoprotein wywołujących apoptozę (zaprogramowaną śmierć) limfocytów T, których nadreaktywność (cokolwiek to znaczy) jest odpowiedzialna za powstanie cukrzycy typu 1.

        Jeśli zważymy, że bakterie BCG, oprócz typowych i niemałych niepożądanych odczynów poszczepiennych, potrafią także zabijać komórki, w tym komórki systemu odpornościowego, to narzuca się pytanie: co jeszcze potrafią te bydlęce bakterie, jeśli zostaną wprowadzone do ciała kilkugodzinnego noworodka, w którym dopiero rozpoczął się proces tworzenia systemu odpornościowego?

        * Sarkoidoza, choroba Besniera-Boecka-Schaumanna, jest chorobą układu odpornościowego, charakteryzującą się powstawaniem ziarniniaków (małych grudek zapalnych), które nie podlegają martwicy.

        Czy szczepienia BCG są skuteczne

        W Stanach Zjednoczonych nigdy nie był wprowadzony powszechny system szczepień BCG, mimo to częstość zachorowań na gruźlicę utrzymuje się na takim samym poziomie jak w Polsce, gdzie panuje obłęd szczepienia BCG.

        W Polsce każdego roku odnotowuje się około 10 tysięcy nowych zachorowań na gruźlicę. To brzmi groźnie, niemniej jednak należy wypomnieć, że sanepid szczyci się przeszło 95% „wyszczepialnością”, co oznacza, że przeszło 9,5 tysięcy nowych zachorowań na gruźlicę przypada na osoby zaszczepione przeciwko niej. Jak to jest możliwe? Otóż na gruźlicę chorują osoby z osłabionym systemem odpornościowym, przede wszystkim źle odżywione, żyjące w ciągłym stresie, niewysypiające się, żyjące w niehigienicznych warunkach, nadużywające alkoholu oraz środków odurzających, a także chorujące na AIDS. Zachorowania na gruźlicę w tych grupach ryzyka występują zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, z tą różnicą, że w Stanach Zjednoczonych są to osoby nieszczepione przeciw gruźlicy, zaś w Polsce 95% to osoby szczepione przeciw niej.

        Jak radzą sobie z tym Amerykanie? Otóż współczesna medycyna dysponuje bardzo skutecznymi lekami przeciwgruźliczymi, więc można tę chorobę stosunkowo łatwo wyleczyć, pod warunkiem, że chorzy zmienią styl życia, który przywiódł ich do choroby.

        Produkcja szczepionek zawierających wirusy

        Produkcja szczepionek zawierających wirusy jest nieco bardziej skomplikowana, gdyż do ich namnażania (tak nazywa się rozmnażanie się wirusów) nie nadaje się martwa pożywka, jak ma to miejsce w przypadku bakterii. Wirusy nie są żywe, w naszym rozumieniu tego słowa, więc nie posiadają własnego metabolizmu, dlatego do zwiększenia populacji niezbędne są im żywe komórki, które wykorzystują do replikacji, czyli namnażania się.

        Najczęściej do namnażania wirusów używa się zwierząt. Najpierw osłabia się ich system odpornościowy lekami, a następnie zakaża wirusami. Po upewnieniu się, że zwierzę zachorowało, zabija się je i pobiera odpowiednie organy, które po zmieleniu rozcieńcza się wodą, dodaje konserwantów i adiuwantów*, porcjuje i wstrzykuje zainteresowanym. Do produkcji niektórych szczepionek, na przykład przeciw grypie, używa się kurzych embrionów.

        WZW typu B

        Wirusowe zapalenie wątroby (WZW) typu B to tak zwana żółtaczka wszczepienna, wywołana zakażeniem wirusem HBV. Jak sama nazwa wskazuje, do zakażenia dochodzi wskutek wszczepienia, czyli przerwania ciągłości skóry narzędziem zainfekowanym krwią lub innymi płynami ustrojowymi nosiciela.

        Przypadki zakażenia wirusem HBV najczęściej zdarzają się na terenie placówek służby zdrowia, głównie w salach operacyjnych i gabinetach zabiegowych, a także podczas transfuzji krwi lub surowicy. Inne możliwe miejsca zakażenia to gabinety kosmetyczne, studia tatuażu, gabinety stomatologiczne.

        Okres wylęgania choroby wynosi od sześciu tygodni do sześciu miesięcy. W większości przypadków (przeszło 80%) wirusowe zapalenie wątroby przebiega bezobjawowo, po czym następuje całkowite wyleczenie, z trwałym nabyciem odporności.

        Stosunkowo rzadko (10% przypadków) chorzy mają typowe, żółtaczkowe objawy i podlegają kilkudniowej hospitalizacji oraz kilkumiesięcznej rekonwalescencji. W tym przypadku choroba zazwyczaj nie pozostawia żadnych skutków ubocznych i daje pełne wyleczenie z nabyciem trwałej odporności.

        U niewielkiej liczby zakażonych (5% przypadków) choroba przechodzi w bezobjawowy stan przewlekły, więc chory jest nosicielem wirusa HBV. W tym przypadku po upływie 15 – 20 lat pojawiają się zwykle poważne problemy zdrowotne.

        W znikomej liczbie przypadków (0,1 – 0,5%) zakażenie rozwija się w nadostre zapalenie wątroby, z masywną martwicą hepatocytów powodującą niewydolność wątroby.

        * Adiuwanty to substancje chemiczne wzmacniające reakcję immunologiczną na obecność w krwiobiegu antygenów szczepionki. Najpopularniejsze adiuwanty używane obecnie w szczepionkach dla ludzi to związki glinu (aluminium) takie jak wodorotlenek glinu, siarczan glinu, fosforan glinu lub fosforan wapnia.

        Produkcja szczepionki WZW typu B

        Do produkcji szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby nie używa się wirusów, lecz białko HBs, wytwarzane przez genetycznie modyfikowane drożdże.

        Dotychczas nie są jeszcze poznane długofalowe powikłania w następstwie wstrzyknięcia do organizmu genetycznie zmodyfikowanego białka HBs.

        Najczęściej spotykanym powikłaniem po szczepieniu WZW typu B jest uczulenie na białko drożdży, w tym drożdżaków z gatunku Candida, głównie C. albicans.

        Czy szczepienia WZW typu B są potrzebne

        Wirusy hepatytowe (Hepatitis Virus) to 5 typów wirusów (HAV, HBV, HCV, HDV i HEV) wykazujących powinowactwo do komórek wątrobowych – hepatocytów. Wirusowe zapalenie wątroby wywołuje najczęściej wirus HCV, ale nie szczepi się przeciwko niemu, nie szerzy paniki, bo nie ma przeciwko niemu szczepionki, a przeciwko HBV szczepionka jest, więc się szczepi i szerzy panikę.

        Wirusy hepatytowe są drapieżnikami wyspecjalizowanymi w niszczeniu najsłabszych hepatocytów, czyli komórek wątrobowych, toteż w naszym interesie jest odchorowanie wirusowego zapalenia wątroby z nabyciem przeciwko niemu odporności, co jest równoznaczne z oczyszczeniem wątroby z nie w pełni sprawnych komórek.

        Osoby z wątrobą nadwyrężoną nieprawidłowym stylem życia, zażywające dużo chemicznych leków, mogą mieć komórek wątrobowych nadających się do usunięcia tak dużo, że wirusowe zapalenie wątroby może przejść u nich w stan przewlekły, grożący poważnymi problemami zdrowotnymi. Tym osobom należy polecić szczepienie WZW typu B (w ramach prewencji), natomiast profilaktyczne szczepienie WZW jakiegokolwiek typu jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.

        Skutki szczepienia szczepionkami zawierającymi wirusy

        Przy nabywaniu naturalnej odporności na choroby wirusowe dochodzi do zainfekowania organizmu wirusem, przy czym jest to czysty wirus. Zgoła inaczej jest w przypadku nabywania odporności sztucznej, za pomocą szczepionek zawierających, oprócz wirusów, szereg wysoce toksycznych substancji, m.in.: adiuwanty, konserwanty, stabilizatory oraz – co gorsza – nośniki.

        Nośniki wchodzące w skład szczepionek to zakażone wirusami tkanki, które oprócz wirusów mających stanowić materiał zakaźny szczepionki mogą być zakażone innymi wirusami, czego nie można stwierdzić, dopóki znajdują się one w stanie latencji*.

        Sporo dowodów przemawia za tym, że wirus HIV (ludzki wirus niedoboru odporności wywołujący AIDS) pokonał barierę gatunkową w następstwie szeroko rozpowszechnionych szczepień przeciwko polio (chorobie Heinego-Medina) szczepionkami Salka, do produkcji których używa się małpich nerek. Zanieczyszczonym małpimi wirusami szczepionkom Salka przypisuje się także epidemię białaczki, raka u dzieci oraz rozmaite defekty pourodzeniowe. Sporo tego, a to tylko jedna szczepionka; wierzchołek góry lodowej.

        * Latencja – stadium „uśpienia” wirusa, mogące trwać od kilku godzin do kilkudziesięciu lat. Wirus w tym stadium przyjmuje formę prowirusa, czyli że jego materiał genetyczny jest wbudowany w genom gospodarza. Komórka gospodarza, dzieląc się, przekazuje komórkom potomnym materiał genetyczny wirusa. W stanie latencji wirus jest nieszkodliwy i niewykrywalny. Nie da się go zobaczyć pod mikroskopem ani wykryć za pomocą badań biochemicznych czy jakichkolwiek innych badań. Po uaktywnieniu się wirus rozpoczyna replikację (namnaża się), infekując najsłabsze komórki gospodarza.

        Szczepienia a epidemie

        Szczepienia odegrały pewną rolę w opanowaniu epidemii, ale tylko niektórych i znikomą. Najlepszym przykładem może być epidemia, jeśli to tak można nazwać, czarnej ospy w roku 1963 we Wrocławiu, gdzie od pierwszych zachorowań do ogłoszenia pogotowia epidemiologicznego minęło półtora miesiąca. W tym czasie zachorowało zaledwie 99 osób, w tym 25 pracowników służby zdrowia. Wszyscy wcześniej zaszczepieni przeciwko czarnej ospie. Wśród nich były 3 osoby spoza Wrocławia (z Opola, Wieruszowa i Gdańska), które wróciły do swoich miejsc zamieszkania, ale choroby tam nie przeniosły. Wymowna jest liczba ofiar tej epidemii, z powodu której zmarło 16 osób – 7 z powodu czarnej ospy (w tym 4 to pracownicy służby zdrowia) oraz 9 z powodu powikłań poszczepiennych, bowiem władze uznały, że poprzednie szczepienia okazały się nieskuteczne i nakazały ponowne szczepienie mieszkańców województwa wrocławskiego i województw sąsiednich. Dobre i to, bo gdyby władzom wpadło do głowy zaszczepienie całego kraju, to ofiar mogło być znacznie więcej.

        Straszenie epidemią

        Wywołanie epidemii nie jest takie łatwe. Najpotężniejsze wojskowe laboratoria świata od dziesiątków lat próbują stworzyć zarazek zdolny wywołać epidemię, a więc który spełniłby rolę środka bojowego, ale do tej pory nikomu się to nie udało. Trudność polega na tym, że zarazek wywołujący epidemię musi spełnić trzy warunki:

        musi być zabójczy, ale nie za bardzo, żeby zakażeni nie zdążyli umrzeć, zanim zakażą innych,
        musi mieć długi okres wylęgania, żeby nosiciel zdążył pozarażać innych, ale nie za długi, żeby organizm nie zdążył wytworzyć przeciwko niemu odporności,
        musi trafić na sprzyjający mu grunt, tj. duże skupisko ludzi podatnych na zakażenie zarazkiem wskutek osłabienia systemu odpornościowego.

        Jak wymarły epidemie

        Epidemie były, a w niektórych rejonach świata nadal są naturalnym regulatorem ilości ludności w stosunku do ilości pożywienia.

        Warunki sanitarne w średniowiecznych miastach były fatalne. Do gospodarstw nie była dostarczana bieżąca woda. Przynoszono ją z ulicznych studni. Nie było kanalizacji sanitarnych, nie mówiąc o oczyszczalniach ścieków. Nieczystości wylewano do ulicznych rynsztoków, z których przenikały do wód podskórnych, a stamtąd do ulicznych studni. Jednak mieszkający tam ludzie byli uodpornieni na takie warunki i nie chorowali, dopóki mieli co jeść.

        Miasta rozrastały się do granic możliwości wyżywienia mieszkańców, toteż coraz częściej zapasy żywności kończyły się już w zimie. Najgorzej było wczesną wiosną, na przednówku, gdy zeszłoroczne plony zostały zjedzone, a na polach jeszcze nic nie zdążyło wyrosnąć. Wówczas odporność najbiedniejszej i najliczniejszej ludności miast spadała. Jeśli w tych warunkach pojawił się odpowiedni zarazek, to rozpoczynał się pomór, czyli masowe wymieranie ludności miasta i najbliższych okolic. Nierzadko ofiarą zarazy padała połowa mieszkańców, a czasami nawet więcej. Potem zaraza ustępowała samoistnie, mniejszą liczbę ludności łatwiej było wyżywić, więc znowu następował patologiczny bum demograficzny.

        Najczęściej zaraza ograniczała się do jednego wielkiego miasta, rzadko dwóch, ponieważ na wieść o niej mieszkańcy innych miast stosowali prosty i skuteczny zabieg – kwarantannę. Zanim podróżnych wpuszczono przez bramy miasta, najpierw przez 40 dni przetrzymywano ich w izolacji poza miastem. Z praktyki bowiem wynikało, że 40 dni wystarczy, żeby u przybysza wystąpiły objawy chorobowe, jeśli był zarażony. Jeśli nie był, mógł wejść do miasta.

        Warunki higieniczne i sanitarne obecnych miast europejskich w niczym nie przypominają tych średniowiecznych. W każdym gospodarstwie domowym jest bieżąca woda i kanalizacja. Wykafelkowane łazienki pozwalają utrzymać czystość i sterylność na bardzo wysokim poziomie. Nie brakuje także pożywienia, więc ludność nawet największych miast nie jest gruntem odpowiednim dla zarazków wywołujących epidemię. Czytaj więcej

        Współczesne epidemie

        Są rejony świata, gdzie nadal występują epidemie. Nie mają one jednak rozmiarów średniowiecznych epidemii europejskich, które wybuchały nagle, by w krótkim czasie zebrać obfite żniwo ofiar tej samej choroby, po czym choroba ustępowała samoistnie i wszystko wracało do normy. Obecnie istnieją ogniska epidemiczne licznych chorób wywołanych permanentnym niedostatkiem pożywienia oraz czystej wody, a także tragicznymi warunkami higienicznymi i sanitarnymi, gorszymi nawet od warunków w średniowiecznych miastach europejskich.

        Co znamienne, i dające do myślenia, to fakt, że bardzo prężnie działają tam rozmaite organizacje charytatywne, zajmujące się zbieraniem funduszy w bogatych państwach zachodnich na pomoc dla państw najbiedniejszych. Zebrane pieniądze przeznacza się na walkę z chorobami, a więc na zakup leków i szczepionek.

        Tak zwani uczeni nie mogą się nadziwić, że szczepionki, które rzekomo (według medycznej propagandy) wyeliminowały epidemie w sytych państwach bogatych… nie działają w głodujących państwach biednych. Winą za taki stan rzeczy obarcza się… genetyczną oporność ludzi nigdy nienajadających się do syta, pijących wodę z zanieczyszczonych rzek i cieszących się, że w ogóle mają co pić, bo w latach suszy i tej wody brakuje.

        Syty głodnego nie zrozumie

        Fundacja Billa i Melindy Gatesów przeznaczyła 750 milionów USD na wynalezienie szczepionek przeciwko biegunce i zapaleniu płuc, ponieważ z powodu tych chorób umiera obecnie najwięcej dzieci w krajach trzeciego świata. Na inne choroby są już szczepionki, więc dzieci z ich powodu przestały umierać. Szczepionki zapewne zostaną wynalezione (za taką kasę…), więc głodujące dzieci nadal będą głodowały, piły brudną wodę, ale nie będą już umierały z powodu biegunki i zapalenia płuc. Medyczna propaganda sprawę nagłośni jako kolejny sukces szczepionkowego absurdu, podbuduje się morale zwolenników szczepień, ale o tym, że dzieci te nadal będą umierały, tylko na coś innego – o tym już nikt nie wspomni.

        Wielkie epidemie, które niegdyś nawiedziły Europę

        Prócz lokalnych epidemii dotykających pojedyncze miasta, Europę nawiedziły także wielkie epidemie, obejmujące swym zasięgiem cały kontynent. Pamięć o nich wciąż jest żywa, a raczej wciąż ożywiana przez medyczną propagandę, straszącą ich powrotem. Sprawę przedstawia się tak, jakby w przeszłości Europy nic innego się nie działo, tylko epidemie. W rzeczywistości w drugim tysiącleciu Europę nawiedziły tylko dwie wielkie epidemie. Pierwszą była dżuma, zwana czarną śmiercią, która dawno, dawno temu, w latach 1348 – 1352 przetoczyła się przez nasz kontynent, zabijając bez mała połowę mieszkańców, w tym wszystkich trędowatych, dzięki czemu z kontynentu europejskiego zniknął trąd, i nigdy już się nie pojawił.

        Drugą z kolei epidemią o zasięgu kontynentalnym, która nawiedziła Europę w drugim tysiącleciu, była epidemia grypy zwanej hiszpanką*. Medyczna propaganda często nią straszy przy okazji każdej „planowanej” pandemii grypy, a także przy każdej akcji przeciwników szczepień, toteż warto ów propagandowy sztandar rozwinąć, przytaczając kilka istotnych faktów, niewygodnych dla medycznej propagandy, więc przemilczanych.

        Grypa hiszpanka pojawiła się jako normalna grypa sezonowa wiosną roku 1918. Była ona bardzo zakaźna, ale nie spowodowała znacznej śmiertelności, co było o tyle dziwne, że był to już szósty rok I wojny światowej. Sześcioletnie działania wojenne pochłonęły wszystkie zapasy żywności, toteż zarówno żołnierze, jak i ludność cywilna państw biorących udział w tej wojnie cierpieli głód. W samych Niemczech zmarło z głodu około 750 tysięcy cywilów, co wywołało wewnętrzne rozruchy grożące wybuchem rewolucji. W tej sytuacji władzom niemieckim nie pozostało nic innego, jak uznać się za pokonanych i poprosić o rozejm, który został podpisany 11 listopada 1918 roku w wagonie kolejowym w Compiegne.

        W miesiącach letnich choroba pojawiła się na froncie i w obozach jenieckich, gdzie spowodowała zgon 30% chorych. Następnie grypa ponownie przeniosła się na ludność cywilną jako druga fala tej choroby, powodując śmierć około 10% chorych. Wówczas okazało się, że opłaciło się zarazić pierwszą, wiosenną grypą, ponieważ osoby, które ją odchorowały, uzyskały odporność na drugą, a także trzecią falę grypy, która przetoczyła się przez Europę wiosną 1919 roku, ale jej przebieg był łagodny, ze śmiertelnością typową dla normalnych gryp sezonowych.

        * Grypa hiszpanka – ta dziwna nazwa pochodzi stąd, że Hiszpania była jedynym państwem europejskim, które nie wzięło udziału w I wojnie światowej, więc nie obowiązywał tam stan wojenny zakazujący publikowania informacji o sytuacji zdrowotnej w kraju, więc tylko hiszpańskie gazety pisały o epidemii grypy, stwarzając wrażenie, że jest to epidemia hiszpańska. Tymczasem było akurat odwrotnie.

        Czy obecnie grożą nam epidemie

        Wszystko zależy od tego, co nazwiemy epidemią. Jeśli epidemią nazwiemy katar, normalną sezonową grypę, wietrzną ospę czy inne sezonowe choroby infekcyjne wieku dziecięcego, to epidemie będziemy mieli co roku, nawet kilka. Ale będą one tylko semantyczne i medialne, na użytek farmaceutyczno-medycznego kartelu, o czym zdążyliśmy się już przekonać.

        Prawdziwe epidemie, które niegdyś nawiedzały Europę, odeszły do lamusa, i bynajmniej nie z powodu skuteczności szczepień, lecz wskutek poprawy bytu ludności, nade wszystko warunków mieszkaniowych, sanitarnych i higienicznych, a także postępowi w produkcji żywności, dzięki czemu klęski głodu nie są już realnym zagrożeniem dzisiejszej Europy.

        Obecnie, paradoksalnie, problemem nie jest brak czystości, lecz nadmierna czystość, wręcz sterylność ciała, wyniszczająca pierwszą linię obrony, jaką jest naskórek i żyjące w nim ewolucyjnie związane z nami bakterie. Ludzie bezrozumnie stosujący reklamowane środki wyjaławiające skórę z naturalnej warstwy ochronnej muszą zastępować ją kosmetykami, przez co osłabiają swój system odpornościowy, w efekcie czego – zamiast chronić się przed chorobami – sami na siebie sprowadzają choroby.

        Dostatek pożywienia jest jedną z najczęstszych przyczyn chorób, jeśli towarzyszy mu niedostatek wiedzy. Nie mając wiedzy, ludzie hołdują modnym chorobotwórczym dietom. Wszystko to razem wzięte powoduje epidemiczne szerzenie się sieci aptek.

        Komu zagraża spadek wyszczepialności

        Polska przoduje w Unii Europejskiej pod względem wyszczepialności (tak ten proceder nazywa sanepid) oraz ilości aptek. I to są jedyne sukcesy Polski na arenie międzynarodowej. Okazuje się jednak, że to za mało. Nie, że za mało dziedzin, w których liczymy się na arenie międzynarodowej, ale że za mało wyszczepialności i aptek.

        Zmierzch dyktatury sanepidu

        Sanepid bije na alarm – w ostatnich latach w Polsce wyszczepialność spadła z ponad 98% do niespełna 95%. Jeszcze nie jest źle, chlubne czołowe miejsce wciąż utrzymujemy, ale jeśli ta niekorzystna tendencja utrzyma się, to w ogóle przestaniemy liczyć się na arenie międzynarodowej. Dodatkowo stosuje się chwyt przemawiający do wyobraźni lemingów – groźbę powrotu średniowiecznych epidemii.

        Winą za tę niekorzystną tendencję obarcza się „antyszczepionkowców”, przedstawianych jako niewdzięcznych heretyków, co to nie dość, że nie chcą docenić starania władz o dobro ich dzieci, to jeszcze śmią twierdzić (i rozgłaszać!), że szczepionki są be, i że na procederze szczepień „profilaktycznych” korzystają jedynie kartele farmaceutyczne i opłacani przez nie urzędnicy państwowi, przede wszystkim wysoko postawieni funkcjonariusze sanepidu.

        Ci wstrętni antyszczepionkowcy

        Kim są owi wredni antyszczepionkowcy, którzy spędzają sen z oczu funkcjonariuszom sanepidu? Opinia władz jest zmienna, zależna od tego, co przeważa – wielkość łapówki czy głosy wyborców. Tu sprawa jest o tyle prosta, jasna i klarowna, że wyborców można omamić obietnicami i frazesami, natomiast sponsora z wypchanym portfelem można stracić, bo pójdzie „lobbować” kogoś innego. Toteż na wszelki wypadek władze mają w zanadrzu dwie opinie o niepokornych rodzicach, śmiących wziąć odpowiedzialność za zdrowie swoich dzieci we własne ręce, zamiast oddać je w „opiekuńcze” ręce państwa, najlepiej sanepidu.

        Opinia 1 – niedokształceni idioci

        Pierwsza opinia to argumentum ad personam mający na celu nie tylko zdyskredytowanie antyszczepionkowców, ale jednocześnie podbudowanie ego lemingów. Przedstawia się w niej rodziców buntujących się przeciwko okaleczaniu dzieci jako ciemnotę z zapadłych wsi i marginesu społecznego, niepotrafiącą docenić dobrodziejstwa szczepień. Na tę samą nutę grają uzależnione od karteli farmaceutycznych media, gdy tymczasem w internecie, póki co jedynej płaszczyźnie w miarę swobodnego wyrażania poglądów, aż roi się od argumentów przemawiających na niekorzyść absurdalnego systemu szczepień „profilaktycznych”.

        15 czerwca 2012 roku miało miejsce pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy upoważniającej sanepid do użycia przemocy fizycznej w celu przymusowego zaszczepienia opornych. Przez sejm ustawa przeszła gładko i po cichu. Medyczna machina propagandowa kolejny raz zadbała o to, żeby nad kontrowersyjną ustawą nie było żadnej dyskusji, żadnych niezależnych opinii – tylko jedna droga jest słuszna: medyczna. Reszta to herezja.

        Za to w internecie zawrzało. Internauci zebrali tysiące podpisów pod petycjami wysyłanymi do członków Senackiej Komisji Zdrowia, naiwnie wierząc, że ci odrzucą tę ustawę rodem z czasów okupacji. Skrzynki mailowe senatorów zostały zarzucone zbiorowymi petycjami i indywidualnymi prośbami. Komisja zebrała się 12 lipca 2012 roku. Senatorowie jeszcze nie zajęli miejsc, ale urządzenia nagrywające już były włączone. Gdy Bolesław Piecha, przewodniczący Senackiej Komisji Zdrowia podszedł do stołu prezydialnego, siedzący przy nim senator zagadnął:

        – Z tym są jaja…

        – Co? Czemu z tym są jaja? To nie są jaja… – odparł Piecha.

        – To, co się dzieje w internecie… – wszedł mu w słowo senator.

        – Nie, to są idioci! – skwitował Piecha.

        Zajście zostało nagrane kamerami i mikrofonami sejmowymi, mimo to Bolesław Piecha nazajutrz wyparł się własnych słów. Tak oto domniemanie uczciwości przestało dotyczyć przewodniczącego Senackiej Komisji Zdrowia. I co? I nic.

        Podczas konferencji, kilku senatorów nawet poruszyło sprawę internetowego protestu, ale zastrzegając na wstępie, że sami są zwolennikami szczepień, a głos zabierają dlatego, że na ich adresy mailowe wpłynęła niespotykana dotąd ilość protestów. Z dalszych wypowiedzi wynikało, że ci ludzie nie mają zielonego pojęcia, o czym mówią. Pletli coś od rzeczy, co rusz zarzekając się, że się na tym nie znają. W ogóle z debaty można było wywnioskować, że członkowie komisji albo byli lekarzami powiązanymi z koncernami farmaceutycznymi, albo absolutnymi dyletantami, więc jednogłośny wynik głosowania nikogo nie zaskoczył.

        Rodzice troskający się o dobro swych dzieci całą nadzieję pokładali jeszcze w prezydencie, do którego też słali petycje, by zawetował tę ustawę dającą sanepidowi uprawnienia SS. Daremnie. Prezydent ustawę podpisał bezzwłocznie, bo już 26 lipca 2012 roku. Teraz użycie przemocy fizycznej w celu przymuszenia do szczepień jest już w Polsce legalne.

        Jeśli dowiadujesz się o tym, Czytelniku, po raz pierwszy, to świadczy, jakimi niecnymi sposobami sprzedajni politycy tworzą w Polsce prawo dla bogatych lobbystów – po cichu, bez parlamentarnych sporów, jakby wszyscy należeli do tej samej partii.

        Opinia 2 – wykształceni, ale uparci

        Nie można dłużej ukrywać faktu, że przeciwnicy szczepień to m.in. prof. dr Maria Dorota Majewska, kierująca Katedrą Marii Curie przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, a także wielu niezależnych (od Big Pharmy) naukowców i lekarzy. Notabene, dopiero ruch przeciwników przymusu szczepień ujawnił, że bywają także szczytne wyjątki, bowiem nie wszyscy naukowcy i lekarze dają się zeszmacić dla tych kilku srebrników – wczasów w modnych kurortach czy libacji, dla niepoznaki zwanych szkoleniami.

        W ogóle przeciwnicy szczepień to ludzie inteligentni, wykształceni, potrafiący myśleć i wyciągać wnioski, a także – co dla władzy najgroźniejsze – domagać się swoich praw konstytucyjnych. Takich władza nienawidzi, zwłaszcza że mogą oni obudzić owe lemingi, co to tak pokornie podkładają swoje młode pod igły wstrzykujące do ciała zabójcze zastrzyki, eufemistycznie zwane szczepionkami.

        O nich opinia władzy jest odmienna. Nie, żeby zaraz przyznali rację ludziom myślącym… Co to, to nie! Władze silą się tutaj na inną formę dyskredytacji – że niby tacy inteligentni, wykształceni, a nie chcą zauważyć, że to dla ich dobra… Że za darmo, że władza tak się stara, a oni tak niefrasobliwie narażają swoje dzieci na choroby wieku dziecięcego. No i tu rutynowo pada przykład jakiegoś dziecka, które zmarło z powodu takiej choroby, oczywiście z winy rodziców, którzy niefrasobliwie nie zabezpieczyli go przed śmiercią… szczepieniem. No i w ogóle, że to jest moda, która przyszła z Ameryki, choć nie wiadomo, co by to miało znaczyć.

        Te cienkie argumenty nie mają, rzecz jasna, przekonać przeciwników szczepień, bo niby jak? To tylko zakamuflowane przesłanie do lemingów, żeby zwarli szeregi i zaczęli zwalczać przeciwników szczepień, którzy są be, bo nie dość, że nie doceniają starań władzy, to jeszcze przedstawiają dowody nie tylko na bezsensowność szczepień, ale wręcz na ich szkodliwość. No i że zagrażają oni dzieciom lemingów, czyli zaszczepionym. Takie kuriozum – nieszczepieni zagrażają szczepionym. To przed czym chronią te szczepienia?

        Argumenty przeciwników szczepień

        Sztuczne to sztuczne. Czasami trzeba wstawić komuś sztuczną szczękę, oko czy biust, ale nie zastąpią one organów przewidzianych przez naturę. Jeśli natura przewidziała choroby wieku dziecięcego, to nie po to, by zrobić nam na złość, ale żeby odchorować je dla naszego dobra, w rezultacie czego nabywamy przeciwko nim naturalną odporność. Jeśli dziecko nie było już w łonie matki zatruwane lekami, co obecnie jest regułą, nie dostanie antybiotyku już przy pierwszej nadarzającej się gorączce („osłonowo”), i będzie odżywiane prawidłowo, to choroby wieku dziecięcego będą miały u niego przebieg łagodny. I to jest prawdziwa profilaktyka zdrowotna.

        Jaki jest sens powierzać zdrowie naszych dzieci firmom bogacącym się na chorobach? Wszak firmy produkujące rzekomo zapobiegające chorobom szczepionki to najwięksi producenci leków użytecznych tylko dla chorych. Ze zdrowych firmy farmaceutyczne żadnego pożytku nie mają. Podcinaliby gałąź, na której siedzą?

        W czasach Hipokratesa medycyna była sztuką leczenia chorych, dziś jest sztuką robienia chorych ze zdrowych. W tym wypadku szczepienia rzeczywiście pełnią rolę profilaktyczną, ale wyłącznie dla Big Pharmy, gdyż zapobiegają spadkowi nieprzyzwoicie wysokich dochodów za nic – za trucie ludzi.

        Komu grożą nieszczepieni?

        Szczepienie, przynajmniej w teorii, ma chronić przed chorobą, toteż argument, że nieszczepieni zagrażają zaszczepionym jest po prostu niedorzeczny, bowiem podważa skuteczność szczepień, a tym samym ich sens. Niemniej jednak jest stosowany na użytek lemingów na zasadzie: tonący brzytwy się chwyta.

        Prawda jest taka, że nieszczepieni zagrażają jedynie kartelom farmaceutycznym, bowiem mogą dać przykład innym (zresztą już dają), że dzieci nieszczepione wprawdzie odchorowują „swoje” choroby wieku dziecięcego, ale za to potem chowają się zdrowo. Mało tego! U dzieci nieszczepionych praktycznie nie spotyka się uczuleń, wad postawy, czy innych defektów rozwojowych.

        Jeśli do tego dojdzie, że pojawi się odpowiednia grupa porównawcza dzieci nieszczepionych, rozwijających się prawidłowo, a na dodatek jeśli się okaże, że wśród dzieci nieszczepionych nie zdarzają się przypadki autyzmu (podczas gdy wśród dzieci szczepionych co sześćdziesiąte dziecko jest autystyczne), to wyjdzie na jaw, jaki naprawdę jest wpływ powszechnego systemu szczepień na zdrowie. Wówczas rozpoczną się procesy odszkodowawcze na taką samą skalę, na jaką obecnie szczepi się dzieci.

        Na razie kartele farmaceutyczne są bardzo bogate, więc mają odpowiednie środki nacisku na polityków i urzędników państwowych, szczególnie wysoko postawionych urzędników sanepidu, którzy do tej pory zasłynęli z bezprawnego karania grzywną rodziców uchylających się od tak zwanego obowiązku szczepień, ale sądy uchylały te bezprawnie nałożone kary. Teraz kartele zafundowały sanepidowi uprawnienia do przymusowego szczepienia opornych, licząc na to, że w ten sposób prawda o szczepieniach nie wyjdzie na jaw, więc unikną odpowiedzialności. Czy im się to uda?

        Jeśli nie szczepienia, to co

        Szczepienia „profilaktyczne” odniosły kuriozalny sukces nie dzięki ich bezpieczeństwu i skuteczności, lecz wskutek nachalnej propagandy zapewniającej o ich bezpieczeństwie i skuteczności. Jednak coraz więcej rodziców dochodzi do przekonania, że oszukiwanie natury wyrządza tylko szkody, więc rezygnują ze szczepień i poszukują prawdziwego zdrowia, nie sztucznego.

        Niefrasobliwe zrezygnowanie ze szczepień może okazać się grą w tę samą ruletkę, co szczepienia, czyli zdaniem się na szczęśliwy traf, a przecież nie o to nam chodzi. Żeby naprawdę wziąć zdrowie we własne ręce, trzeba wiedzieć, jak to zrobić. I tutaj w sukurs przychodzi Hipokratejski Ruch Biosłone.

        Hipokratejski Ruch Biosłone

        Hipokratejski Ruch Biosłone skupia przeciwników nie tylko szczepień, ale w ogóle przeciwników medyc

      • ~ciekawy pisze:

        Matołem to ty jesteś… Niestety, ale cały ten tekst na blogu pełny jest błędów merytorycznych…

    • ~Anka pisze:

      To módl się, żeby nie trafiło na Twoje dziecko!

  21. ~ewa pisze:

    Zaszczepiłam właśnie dziecko mmr-ką… Masakra. Nikt mi nie wmówi, że jest bezpieczna itd. G… prawda. Wołami mnie nikt nie zaciągnie żeby podać tą szczepionkę przypominającą! Dziecko chore dwa tygodnie i poprawy nie widać. Dotąd po szczepionka było ok, a teraz jest strasznie. Nigdy więcej wieloskładnikowych szczepionek!!!! Co za kretyn je wymyślił?! A my matki z obawy o zdrowie dziecka godzimy się na ich podanie. Dopiero przykre powikłania otwierają oczy. A lekarze? Nie wierzę, że przez lata pracy nie są świadomi co tak na prawdę może się dziać po podaniu szczepionki. Ale dlaczego nie mówią tego głośno? Pokiwają głowami i tyle. Nie noszą naszych dzieci na rękach w nieprzespane przepłakane noce! Albo jeszcze gorzej..

  22. ~renata pisze:

    A jednak w większości krajów UE i nie tylko obowiązuje jedno czasem dwa szczepienia. I to wszystko, może jednak bogate kraje są mniej łase na profity z firm farmaceutycznych rozprowadzających szczepionki ?

  23. ~Grażyna pisze:

    Ludzie, ryzyko powikłań po szczepieniach jest minimalne, a co zrobicie jeżeli któreś zwaszych dzieci zachoruje i nie daj Boże umrze ? Zastanowiliście się nad tym ? Poza tym nigdzie nie zostało udokumentowane, ze szczepionki mają jakiś zły wpływ na rozwój dziecka. Ale róbcie jak chcecie i najlepiej korzystajcie z pseudowiadomości w internecie ;) jedna pani drugiej pani…. takie bredzenie bez sensu….

  24. ~pyśka pisze:

    Tez mam dzieci ,troje i wszystkie szczepiłam,bo po to wynależli szczepionki na choroby ,by na nie nie chorować .Jest coraz więcej przypadków powrotów chorób ,o których myślano ,ze juz je zlikwidowano,więc jak twoje dziecko zarazi sie czymś co zrobi z niego kalekę to będziesz wiedzieć po co szczepienia są potrzebna.Fakt ,niektóre szczepionki niosa ze soba ryzyko powikłań ,ale powikłania zdarzaja się przy zabiegach medycznych a nawet zwykłej terapii farmakologicznej,Przypadek 1 na 10000gdzie szczepionka zostaje żle przyjęta nie jest żadnym wyznacznikiem nieszczepień dzieci bo 9999dzieci chroni od utraty zdrowia a nawet życia .Osobiście niezbyt ufam lekarzom ,zbyt często eksperymentują na swoich pacjentach w imie fantów od koncernów farmaceutycznych ale jesli chodzi o szczepienia to jestem za ,Szkoda tylko ,ze za lepsze szczepionki ,które są standardem w Unii my będąć w tej unii musimy płacić dodatkowo.

    • ~Prawda pisze:

      http://prawdaxlxpl.wordpress.com/tag/infanrix-hexa/

      A choroby które niegdyś wyniszczały ludzi… Cóż i tak nie uwierzysz ale czytałem, że główną przyczyną eliminacji epidemii chorób zakaźnych jest… poprawa warunków higienicznych życia.
      No ale to zbyt łatwe wyjaśnienie, pewnie Pan Bóg nas tak stworzył, żeby jeszcze wstrzykiwać sobie do krwi rtęć, aluminium, polio plus wszystkie syfy a całość na bazie kurzych jaj.
      LUDZIE jak można podać to swojemu rodzonemu dziecku?

  25. ~kasia pisze:

    moje wnuki – 5 i 3 lata – zaszczepione tylko na to co w szpitalu zaraz po urodzeniu. rozwijają sie doskonale, są duzi, zdrowi i fizycznie bardzo sprawni. jedzą wszystko i z wielkim apetytem. szczepień odradziła nam pediatra z wieloletnim doswiadczeniem, kiedys pracownik CZD. poz tym sami czytami i przy tylu wątpliwosciach i powikłaniavh neurologicznych jakie sie pojawiaja po szczepieniach sami bysmy zrezygnowali. najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że rodziców straszy się karami a tak naprawdę przy jakichkolwiek powikłaniach rodzice zostaja sami z problemem. poza tym, dlaczego szczepi się preciwko chorobom, które są całkowicie uleczalne. czytałam opracowania, które mówią, że po wprowadzeniu w Niemczech powszechnych szczepień przeciwko krztusćcowi, zachorowalnosć na ta chorobę wzrosło u dzieci kilkunastokrotnie. ja bym chciała mieć wobec szczepień wybór. tak samo jak w przypadku leczenia homeopatią. a niedługo nie będę go miała, bo w naszym kraju powoli i po cichu wycofuje się homeopatię nie dają koncesji na leki w zastrzykach.

    • ~Piotr pisze:

      Ludzie , przestańcie pisać jakie to macie uśmiechnięte, niezaszczepione dzieci. Dajecie tym dowód kompletnej niewiedzy po są szczepionki. To że Twoje dziecjko jest uśmiechnięte dzisiaj to świetnie. Ale szczepionka jest po to, żeby było uśmiechnięte jutro , pojutrze, za rok i za 10 lat. Tak trudno to zrozumieć? Szczepionka to zabezpieczenie. Myślenie na tu i teraz jest ryzykowne. Tym bardziej że ryzykujesz życie i zdrowie wszystkich dookoła

    • ~Ash pisze:

      tak jasne, skoro coś jest uleczalne, to na pewno warto na to zachorować, no bo przecież jest uleczalne. Stuknij się w ten głupi łeb…

  26. ~Ja pisze:

    Słusznie!!! Uchylając się od szczepień dzieci dajecie naturze szansę eliminacji Waszych głupich genów za pomocą chorób z XIX wieku. Jest to godne szacunku poświęcenie dla dobra rodzaju ludzkiego. Życzę konsekwencji w działaniu. Proszę się nie przejmować Sanepidem, najwyżej wsadzi Was do więźnia.

  27. ~kasia. pisze:

    Wraz ze szczepionkami wprowadzany jest mikro-chip, w którym zapisane są wszystkie imformacje o osobie, oraz lokalizacja. Na zachodzie to ju ż działa, w Polsce pewnie też. Może dlatego tak naciskają.

    • ~ewa pisze:

      O matko kochana… mam nadzieję, że to żart??? Bo po przeczytaniu większości postów mam mętlik w głowie… Napisz, prosze, że żartujesz??

  28. ~Kasia pisze:

    kilka lat temu stwierdzono ,że udział szczepionek stanowi zaledwie 4 % w sprzedaży koncernów farmaceutycznych i to jest droga którą w nastęnych latach pójdą aby sprzedaż zwiększyć. Kiedy słyszęo nowych wspaniałych szczepionkach to przypominam sobie tę informację. Jestem matką i szczepię dziecko ale przeraża mnie przyszłość z tą masą obowiązkowych szczepień których będzie przybywać.

  29. ~Autystyczna Żurawinka pisze:

    Moja mama jest pielęgniarką. Gdy się urodziłam (r. 91) miałam tylko jedną szczepionkę (nie chcę okłamać o jaką dokładnie chodzi, wiem że była jedna – na gruźlicę chyba). Odra, różyczka były na przełomie I i II klasy szkoły podstawowej – pojedynczo!
    W chwili obecnej odmawiam szczepienia na wszelakiego typu choroby. Antybiotyki podczas choroby są mniej inwazyjne niż niektóre szczepionki. Tym bardziej, gdy ktoś jest nadwrażliwy…
    Autorce bloga polecam również odstawienie kazeiny (gluten już nie robi tak wielkiej różnicy – chyba że występuje celiakia). Od małego dziecka odmawiałam przyjmowania jakiegokolwiek białka – mleko, śmietany, kefiry, sery, jogurty, etc. Nie tolerowałam nawet pokarmu od mamy, a zupki które dla mnie robiła także nie spotykały się z aprobatą ;)
    Najlepsze żarcie to normalne, doprawione, jak dla dorosłych. Od 6 miesiąca – nie, naprawdę nic się nie stanie. Pokarm trzeba wdrażać stopniowo w małych dawkach.
    Dzisiaj studiuję, pracuję, funkcjonuję w miarę normalnie, a przede wszystkim samodzielnie (mieszkam w stolicy) i generalnie dziękuję za to, że mama nie wmuszała we mnie pokarmów mlecznych. Choć wtedy nie wiedziała, że jej córka będzie autystyczna (częściowo genetycznie, częściowo po urazie okołoporodowym – krwiak mózgu – bynajmniej w moim mniemaniu).
    Mam Aspergera i pozdrawiam bardzo serdecznie autorkę tego bloga :)

  30. ~Rubezahl pisze:

    przypomnijcie i proszę, kto z was ostatnio przechodził ospę czarną???

  31. ~AgatKrak pisze:

    1. Badania pokazują, ze to nie szczepienia są przyczyna autyzmu.
    . Teorie o tym, ze nie wiadomo, co jest w szczepionkach dla polskich dzieci to wierunta bzdura. Są to takie same szczepionki jak na Zachodzie.
    3. Jeżeli dziecko jest nadwrażliwe to idzie się do neurologa, ktory je bada i wydaje stosowne zaświadczenie o tym, kiedy można dziecko zaszczepić, które szczepiania przesunąć na później itp.
    4. śłowa poprzedniczki to święta prawda: „mamusie po przeczytaniu kilku forów w internecie są najmądrzejsze….”

  32. ~Wiki pisze:

    Trzy szczepionki w jednym? – to budzi wasz strach? A w autobusie, przedszkolu, na ulicy podczas jednego spaceru dziecko styka się z milionami alergenów, bakterii i wirusów i nie umiera i nie staje się autystyczne. Kto widział chorego na ospę prawdziwą, kiedy słyszeliście o zachorowaniach na Haine -medina?
    Dzieci nie umierają z powodu szczepienia a na choroby zakaźne tak. Dziecko nie jest własnością rodzica i nie wszystko wolno rodzicom.

    • ~Marcin pisze:

      A to, że szczepionki powodują alergię bądź Encefalopatie poszczepienną? To również fakty.
      Dziecko nie jest niczyją własnością, ale z pewnością rodzic powinien mieć większe zdanie niż bezosobowe Państwo.

  33. ~doti pisze:

    1. Sanepid nie ma prawa nałożyć kary – najwyżej będzie przysyłał upomnienia.
    2. a propos polio: http://www.nebancs.hu/polio-gyermekbenulas/virus-or-poisoned-drinking-water.html (jak komuś nie chce się tłumaczyć, to w skrócie chodzi o to, że bycie zaszczepionym wcale nie gwarantuje ochrony przed chorobą, ani łagodniejszego przebiegu)
    3. wzrost zachorowań na krztusiec dotyczy głównie… osób szczepionych
    4. ciekawy adres: http://www.facebook.com/StopPrzymusowiSzczepien
    5. u mojego młodszego synka postanowiliśmy odroczyć obowiązkowe szczepienia. Prowadzimy korespondencję z Sanepidem, która to wygląda tak:
    Sanepid: należy zaszczepić dziecko do.. (i tu następuje termin „za 3 tygodnie”)
    MY: Prosimy o listę szczepionek nie zawierających rtęci (tiomersal) ani formaliny, oraz dane na temat ilości NOP po tych szczepionkach.
    Sanepid: należy zaszczepić dziecko do.. (i tu następuje termin „za 3 tygodnie”)
    MY: Prosimy o listę szczepionek … itd.

    i tak „w koło Macieju”.
    Przy okazji – czy oni sobie wyobrażają, że zaszczepię dziecko NA WSZYSTKO w ciągu kilku tygodni???

  34. ~aga pisze:

    macie racje – nie szczepcie mądrzy rodzice tylko w Afryce daliby ostatnie pieniądze za taką szczepionkę.nie szczep i jedź do Afryki ciekawe czy wrócisz jeśli wrócisz i w jakim stanie. ja szczepiłam na kleszcze, na pneumukoki i się ciesze -znajomym zachorowało dziecko na zapalenie opon mózgowych , siedzieli i się modlili bo tylko to im zostało na ich szczęście wszystko ok . od razu zaszczepili . każdy ma wybór, ale życie długie nie wiadomo co czeka dziecko ….zwłaszcza przedszkola, szkoła – siedlisko bakterii i wirusów…. skutki pewnych decyzji mogą być nieodwracalne

  35. ~Kasia pisze:

    Marcin poproszę o adres email do Ciebie. Dziękuję.

  36. ~Marcin pisze:

    Mamy 2letnią córkę, nie zaszczepioną na nic, jest zdrowa, silna i bystra, chodzi do żłobka. Ma dużo naturalną odporność którą co chwile badamy (na konkretne choroby).

    Ciężko było znaleźć lekarza który by ten fakt po prostu zaakceptował. Pewne jest, że nie damy do 4 roku życia zaszczepić córke na nic. Później wybiórcza zamierzamy szczepić.

    Zauważalne jest, że wielkimi znawczyniami są zwykle mamusie, które nie tylko zachęcaja do szczepienia, co wyzywają od xxx tych nieszczepiących. Ale zwykle wystarczy zapytać: czytałeś ulotkę przed zaszczepieniem dziecka? Nie – 100% odpowiedzi jakie uzyskałem. No więc kto jest idio… i kto nie dba o swoje dziecko? Bo raczej nie ja…

    Inna rzecz, lekarze nie wiedzą nic o prawdziwych NOPach albo nie chcą wiedzieć. Tak jak piszesz, badanie przed szczepieniami czesto ogranicza sie do zapytania rodzica, czy dziecko jest zdrowe….

    Gdy rodzic przyjdzie z dzieckiem nawet z delikatnym NOPem jak gorączka utrzymująca się np przez tydzien, lekarz ma zakichan obowiązek to zgłosić – to nie musi byc wina szczepionki jako takiej, ale może danej partii! ŻADEN lekarz nie zgłasza, nie chce zgłosić takiego przypadku – nie chcą podpisywac sie swoim nazwiskiem. To jest chore. To skłania ku wątpliwosciom. To powoduje brak zaufania.

    To ze rodzice zdaja sie na laske, nie laske lekarzy jako znawców, to problem bardziej ogolny. Prawie kazda mozliwą dziedzine swojego zycia przekazują innym. To się nazywa intelektualne kalectwo.
    Pozdrawiam

    • ~Anna pisze:

      O proszę i kolejny geniusz. Takie z Was cwaniaczki bo w Polsce jednak zdecydowana większość zaszczepiła swoje dzieci więc potencjalnych źródeł zakażenia jest po prostu dużo mniej. Szkoda, że w swoim pomyślunku nie wpadliście na to, że gdyby wszyscy tak postępowali to dzieciaki padałyby jak muchy. Ciekawe czy jak Wasza córeczka zachoruje(czego oczywiście jej nie życzę) i zarazi kobietę w ciąży to czy będziecie tacy do przodu? Pewnie Was to w ogólnie nie obchodzi. Korzystacie na tym, że inni swoje dzieci szczepią i tyle. Jak badacie odporność dziecka na choroby? Oznaczacie miana przeciwciał? Nie wiąże się to aby z pobieraniem krwi? Tu Was ryzyko powikłań nie odstrasza? A co gdy ktoś ma gorączkę albo coś go boli? Rozumiem, że absolutnie nie korzystacie z żadnych leków. Nawet banalny paracetamol może mieć poważne skutki uboczne. Po to się przeprowadza badania i ich analizy żeby wiedzieć, że szczepienia mimo ich potencjalnych skutków ubocznych w ogólnym rozrachunku są korzystniejsze niż nie szczepienie. Trzeba by jednak pomyśleć żeby to zrozumieć. Póki co jedziecie na garbie innych i się tym jeszcze chwalicie

      • ~Marcin pisze:

        Gdybyś wykazywała choć odrobinę elementarnej wiedzy, wiedziałabyś, że to dzieci szczepione są zagrożeniem dla nieszczepionych. Wśród chorych na choroby na które się szczepi w większości są dzieci tuż po szczepieniu bądź starsze, schorowane osoby.
        Dlaczego miałoby się stać coś kobiecie jakiejś w ciąży, która jest szczepiona? Podobno szczepionka chroni właśnie przed tym, czyż nie? Dlaczego kobieta miałaby zachorować przez naszą córeczkę? Bo w wieku 9-10 lat, jeśli nasza córa nie zachoruje naturalnie, będziemy ją szczepić. Ale z pewnością jej układ odpornościowy lepiej sobie z tym poradzi niż teraz.
        Nie obawiamy się powikłań po pobieraniu krwi na oznaczanie miana przeciwciał.
        Dlatego nawet ulotkę paracetamolu czyta się przed podaniem. Tak jak ktoś wyżej podał, na 1000 dzieci, 5 powikłań, z czego 1 dość poważne… Chodzi o elementarne prawo do decydowaniu o zdrowiu swojego dziecka i ocenianiu ryzyka. Chodzi o podejście lekarzy których badanie dziecka przed szczepieniem ogranicza sie czesto do pytania rodziców „czy dziecko choruje”… Tak… trzebaby najpierw pomyśleć, poczytać, poznać argymenty strony przeciwnej by to zrozumieć. Na niczyim garbie nie jeżdzę, co najwyżej garbie takich lemingów co uważają się za cwaniaków i jeszcze to sugerują innym….

  37. ~Kate pisze:

    Widzę że Pani jest mądrzejsza od lekarza, droga Pani od różyczki należy szczepić roczne dziecko m.in. po to żeby nie zachorowało i nie zaraziło innych kobiet w ciąży w tym mamusi jeśli zdecyduje się z takim myśleniem na kolejne. A może Pani gotowa jest na opiekę nad maluszkiem z kilkoma wadami wrodzonymi ????

    • ~Marcin pisze:

      Pani z pewnością jest na to gotowa. Jeśli Pani dziecko dostanie NOP, czego z pewnością nie życzę, zobaczymy wtedy jak będzie Pani wychwalać szczepienia. Nawet jesli to jest 1% dzieci, to aż 1%. Pani szczęście może się skończyć.

      Z różyczką jest jeszcze problem moralny, gdyż produkowana jest na płodach poaborcyjnych. Życzę smacznego.

  38. ~Tata pisze:

    W pełni się zgadzam z autorkom tej wypowiedzi. To, że lekarz czy pielęgniarka nie słyszały o przypadkach powikłań, to nie znaczy, że ich nie ma. Ja sam znam 2 i o 2 słyszałem. Przy szczepieniu mojego syna słyszeliśmy te same slogany lekarzy i pielęgniarek.

  39. ~Justa pisze:

    A propos komentarzy: co mają wspólnego szczepienia u dzieci ze zdolnością mówienia? Na litość boską, co to za rewelacje rodem ze średniowiecza? To, kiedy Twoje dziecko zacznie chodzić i mówić, jest kwestią bardzo indywidualną i nie wolno porównywać go co chwila z dzieckiem sąsiadki czy znajomego. Matki, które to robią, wzbudzają w swoim dziecku poczucie bycia gorszym i negatywnie wpływają na jego rozwój. Tymczasem dziecko ma własny charakter i własny program rozwoju, który samo powoli realizuje. Rodzice powinni je w tym wspierać, kochać i zapewniać warunki do intuicyjnego poznawania świata, a nie wytykać braki i narzekać „A Kacperek Wiśniewskich to już umie chodzić i mówić pełnymi zdaniami jak dorosły…” To jest bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe. Nie jesteśmy tacy sami! Wielu sławnych naukowców w dzieciństwie niczym się nie wyróżniało, po prostu robiło swoje – i patrz, jak daleko zaszli.

  40. ~Magda pisze:

    Słusznie Pani robi, szczepionka 3 w 1 jest bardzo wątpliwa. Niby szczepionka jest bezpieczna, ale coś jest nie tak, bo sprawa dziwnie ucichła. Pojawiło się kilka artykułów naukowych, że nie ma się co bać i tyle. Jednak przypadki powikłań, m. in. autyzmu z powietrza się nie wzięły. Osobiście uważam, że należałoby się dobrze przyjrzeć tej szczepionce. Jak Pani słusznie pisze w naturze taka sytuacja jest bardzo wątpliwa, żeby taka konfiguracja wirusów się spotkała. Coca cola też jest wielce szkodliwa, wszyscy wiedzą ale nie wolno złego słowa powiedzieć publicznie, nie mówiąc o napisaniu artykułu. Czasami pieniądze przesłaniają zdrowy rozsądek, a co za tym idzie dobro człowieka. Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa, dlaczego rodzicom zabrano prawo do decydowania o swoim dziecku, dlaczego nie ma wyboru, co stało na przeszkodzie, że zlikwidowano szczepionki w pojedynczych dawkach… Takie moje zdanie a zarazem wątpliwości i pytania.

  41. ~aga pisze:

    można gdybać, ile ludzi tyle gustów i zdań . tylko jak nie zaszczepię i zachoruje np. na polio może ale nie musi to jest jak loteria co wtedy spojrzysz sobie w twarz, nie jestem za koncernami ale szczepionki nie zawsze są złe. ile uratowało ludzi od chorób .ile ludzi umiera od chorób zakaźnych ? a ile od szczepienia ? każdy sam podejmuje decyzje za swoje dziecko.

  42. ~Anna pisze:

    Co za brednie z tym nieszczepieniem i „argumentami”. Zawsze się zastanawiam skąd takie geniusze się biorą. Pamiętam przypadek z dziecięcej onkologii gdzie rodzice dziecka chorego na białaczkę każdorazowo przerywali chemię jak tylko była lekka poprawa w wynikach bo źle ją znosiło(wymioty, osłabienie itp) Każdorazowo komórki rakowe, których gołym okiem nie widać, nie były wybite całkowicie. Skutkowało to nawrotami choroby. Za każdym razem z dużo mniejszą szansą na całkowite wyzdrowienie. Dziecko widziałam już właściwie umierające, ale najlepszy tekst kochających rodziców:”bo to wszystko przez szczepionki”. Właśnie na tak zabójczo niskim poziomie jest wiedza szanownych rodziców-przeciwników szczepionek.

    • ~Marcin pisze:

      W komentarzu nie pochwaliłaś się żadną wiedzą na temat szczepionek. Czytasz ulotki dokładnie? Sprawdzasz skład szczepionek? Doszujesz się medycznych informacji o składnikach? Czy podajesz dziecku „bo wszyscy tak robią” ?

  43. ~koko pisze:

    statystyka nie kłamie……. 1000 szczepień pomoże a 5 zaszkodzi……..

    • ~Marcin pisze:

      Jako umiarkowany przeciwnik szczepień zgadzam się. Chodzi tylko o to by to RODZICE oceniali ryzyko i podejmowali decyzje. Nawet jesli 1 promil a nie 5% miałoby szkodzić, nikt nie ma moralnego prawa PRZYMUSZAĆ kogoś do tego… I tylko o to w sumie chodzi.

  44. ~Natalia pisze:

    Szanowna Pani,

    oczywiście powinien istnieć wybór, tylko moim zdaniem, jeśli Pani dziecko zachorowałoby na daną chorobę, na którą z Pani własnego, świadomego wyboru go nie zaszczepiła – leczenie powinno być całkowicie odpłatne. Oczywiście, że idealnie byłoby, gdyby można szczepienia dopasowywać indywidualnie, ale to utopijny pomysł, podobnie jak pokój na świecie itp. Nie wiem, czy istnieje w Polsce taki lekarz, który ma na to czas, ja w swojej praktyce zawodowej jeszcze takiego nie spotkałam. A ponadto stwierdzenie, że lekarz wie o szczepieniu mniej niż Pani jest niestosowne, bo niestety nie udało mi się przeczytać tego, czy Pani jest lekarzem? Jeśli nie, to proszę nie porównywać swojej wiedzy, do tej posiadanej przez lekarzy i posługując się także tzw. przykładem ze słyszenia, rodzice (nie-lekarze) nie chcieli zaszczepić dziecka z obawy przed wystąpieniem zespołu Downa. Proszę przemyśleć swoje poglądy i jednocześnie zastanowić się, czy dziecko ma nabierać odporności jedynie w sposób naturalny, czyli przez tzw. przechorowanie danej choroby, czyli np. krztuśca, różyczki, odry, ospy, świnki etc. Jeśli tak to chciałabym się dowiedzieć, czy Pani będąc na urlopie podczas tych chorób z dzieckiem, będzie też pracować? Czy jak to Pani określiła – „rączki umyte” – jestem na zwolnieniu z chorym dzieckiem.
    Pozdrawiam!

    • ~Sebastian pisze:

      Przepraszam, a jak się leczy choroby wirusowe typu różyczka, świnka czy odra?
      Ja mogę płacić za siebie i rodzinę, no problem. proszę w takim razie o zwolnienie z obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego.
      Acha, niech palacze, zjadacze fastfoodów też płącą za swoje choroby a nie z moich podatków.

      • ~Natalia pisze:

        Najpierw radziłabym od mniej kosztownego zakupu – słownika ortograficznego, aha. A problemu obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego niestety nie rozwiążę, choć uważam, że wiele jest do zmiany. Zwolnienia także nie wystawię, a wiedzy medycznej nabytej w Internecie lub od znajomych raczej także nie da się porównać.

        • ~ewa200 pisze:

          No i co z tymi palaczami będzie? Więcej ich jest niż nieszczepionych. Więcej też grubasów, chorych na miażdżycę, a przecież to nie geny tylko ich styl życia i dieta oraz głupota własna powodują takie choroby. A narciarze, dlaczego za złamanie nogi nie muszą płacić sami? Przecież zjeżdżają dla swojej przyjemności.

    • ~Marcin pisze:

      „jeśli Pani dziecko zachorowałoby na daną chorobę, na którą z Pani własnego, świadomego wyboru go nie zaszczepiła – leczenie powinno być całkowicie odpłatne”

      Jeśli opłaca się składki, to niestety leczenie się należy bez względu na wszystko. Ale gdyby to było możliwe – podpisuje się pod tym. Ale… jeżeli zaszczepisz dziecko na grypę, a ono, w skrajnym przypadku, stanie się warzywkiem – leczenie bądź rehabilitacja powinna być tak samo – odpłatna. Ciekawe kto się tutaj nie wypłaci do końca życia… Tak samo nie powinno leczyć się na raka płuc palaczy itd itd itd. Niestety, to równie utopijna wizja co indywidualnego leczenia….

      • ~Natalia pisze:

        Panie Marcinie,

        oczywiście, że to jest wizja utopijna. Tylko lekarzom także byłoby łatwiej, gdyby rodzice przychodzili z bardziej kompetentną wiedzą i po prostu chęcią słuchania, a nie jedynie zarzutami dotyczącymi szkodliwości szczepionek, leków itp.
        Chętnie rodzicom swoich pacjentów tłumaczę takie zagadnienia, mam z częścią także kontakt nawet mailowy, gdyby coś ich niepokoiło, a ja nie miałabym czasu podczas wizyty tego wytłumaczyć. Ale ciężko jest mi zaakceptować to, że ktoś chce być partnerem w rozmowie z lekarzem, opierając się na wiedzy internetowej i nie chce słuchać ani nawet nie próbuje zrozumieć opinii lekarza.

        Pozdrawiam!

        • ~Marcin pisze:

          Zgadzam się w pełnej rozciągłości. Problem jest z kilku stron. Niektórzy przychodzą do lekarza zamknięci na dyskusję, z zarzutami wziętymi z jakiegoś forum, lekarze nie chcą dyskutować z tymi rodzicami którzy wykazują większą wiedzę, a rodzice którzy szczepią dzieci nie mają kompletnie żadnej wiedzy na ten temat. Problem jest w świadomości, ale także zachowaniu lekarzy przy NOPach. Z pewnością z każdej ze stron potrzeba więcej cierpliwości, otwartości na dyskusję.
          Ale z własnego doświadczenia, jak od lekarza słyszę przykład z rtęcią w tuńczyku jako jakiś argument, to staram się szybko wyjść i tam nie wracać… Do tej pory nie znaleźliśmy lekarza, z którym na spokojnie można by porozmawiać o zagrożeniach szczepień. Bo o korzyściach już wiemy… Jeżeli miałąby Pani chwilę wolnego czasu, to podaję maila: infprog@poczta.onet.pl

          z chęcią dowiem się więcej, tym bardziej że na szczepienia calkowicie zamkniety nie jestem, zamierzam szczepić, tylko jeszcze nie teraz. i nie na wszystko jak leci.

          pozdrawiam

          • ~Natalia pisze:

            Oczywiście. Pozwolę sobie zapisać maila i odpowiedzieć w wolnej chwili i przedstawić nie tylko swoje stanowisko, ale także podać kilka ewentualności, gdyby nie zdecydował się Pan szczepić dziecka np. na różyczkę w 7 miesiącu życia, to że można to wykonać w 11 roku, a nawet 12.
            Wiem, że brakuje lekarzy, którym krótko mówiąc chciałoby się poświęcić trochę czasu rodzicom i dzieciom, ale należy także Nas zrozumieć, że mając czas 5 minut na pacjenta ciężko jest o czymś dyskutować w tak krótkim czasie, szczególnie odpierając argumenty, cytuję: a czy Pani zapłaci jak po szczepieniu dziecko „dostanie” zespołu Downa?
            Dlatego właśnie mimo dość młodego stażu w praktyce lekarskiej, staram się możliwie maksymalnie angażować swoją energię właśnie w dyskusję z rodzicami i czytać niejednokrotnie przesłane przez rodziców linki z forum. Rozumiem Państwa obawy, a są one tym większe, że nie spotykają się one z chęcią wytłumaczenia i rozwiania tych wątpliwości.
            Zgadzam się, że wiele jest do zmiany tylko wzajemnie się atakując nigdy niczego dobrego nie osiągniemy, a przecież zarówno lekarzom, jak i rodzicom, powinno zależeć przede wszystkim na dobru dzieci.

            Pozdrawiam

          • ~Barbara pisze:

            Pani Natalio,

            jakim jest pani lekarzem i jak pani może cokolwiek doradzać w kwestii szczepień nie znając aktualnego kalendarza szczepień? Szczepienie na różyczkę jest w 13mcu życia a nie w 7. Proszę nie wprowadzać w błąd! Także prostuję, nie podaje się dzieciom szczepionki na różyczkę pojedynczej, tylko skojarzoną z odrą i świnką.

          • ~Natalia pisze:

            Przepraszam Pani Barbaro,

            omyłkowo spojrzałam na trzecią dawkę WZW t.B, podawaną właśnie w 7 miesiącu życia.
            Oczywiście jest to żywa szczepionka, podawana podskórnie, podawana razem ze świnką i odrą.

            Pozdrawiam i dziękuję za sprostowanie.

  45. ~Iza pisze:

    Czasem lepiej wziąść odpowiedzialność w swoje ręce a nie wierzyć ślepo temu co się nam wmawia. (zwłaszcza dot. to lekarzy) Tak naprawdę, to wiekszość z Was się tu wypowiadających, nie ma pojęcia co tak na prawdę jest w szczepionkach dziś podawanych. Lekarze ani koncerny farmaceutyczne nie oddadzą prawdy na temat szczepionek i tego jakie „dodatkowo” świństwa podaje się dziecku wraz ze szczepionką. Wystarczy poszukać informacji – niekoniecznie w internecie.

  46. ~Joanna pisze:

    Agata nie ma nic gorszego od ludzi wierzących, że lekarz to BÓG i jak skończył studia medyczne to wie WSZYSTKO i należy się go słuchać i wykonywać polecenia jak potulny baranek. W czym on jest lepszy ode mnie? Ja nie potrafię czytać, wyciągać wniosków i analizować? Lekarze przyjmują za pewnik, to czego się nauczyli na studiach. A na studiach o szczepieniach jest tyle, co kot napłakał. Sucha teoria zawarta w książkach sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne produkujące owe szczepionki. Dla mnie dużo bardziej wiarygodne jest świadectwo setek rodziców, którzy opisują co działo się z ich dzieckiem po szczepieniu. Przejmujące opisy długiej rehabilitacji i wielu lat leczenia dziecka. TO JEST DLA MNIE PRAWDA. A nie to, że lekarz nie widział przez tyle lat praktyki żadnego NOP’a. To jest dupa nie lekarz!!!! Bo każdy lek, nawet aspiryna niesie ryzyko wystąpienia skutków ubocznych, a lista Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych zawartych w ulotce szczepionek jest dużo dłuższa.

    Ryszard a powiesz rodzicom, których dzieci ucierpiały po szczepieniach, że są DEBILAMI??? Masz na tyle odwagi? Na całym świecie rodzice walczą o odszkodowania po szczepieniach. We Włoszech i USA sądy przyznały rację rodzicom. Też są debilami??? Minister Zdrowia, który wydał rozporządzenie o NOP”ach to też debil tak??? No tak- najlepiej wiedzieć NIC i nazywać tych, którzy mają inne zdanie DEBILAMI. To tylko świadczy o poziomie wiedzy i wychowania.
    Pozdrawiam

  47. ~Anna pisze:

    Witam, jestem lekarzem i mamą. I prawnuczką kobiety, matki, której maleńkie dziecko umarło dusząc się z powodu powikłań krztuśca.
    Ja też martwię się gdy muszę sprawiać ból mojemu synkowi, też boję się szczepień, ale dużo bardziej przeraża mnie wiedza i świadomość powikłań jakie niosą choroby zakaźne. Dlatego kupuję mu szczepionki nowszej generacji zebrane w jednej strzykawce.
    Nie oceniam Ciebie i Twojego postępowania, przedstawiam moje.
    Obawiasz się ryzyka jakie niesie szczepienie dla dzieci obciążonych wywiadem chorobowym, nie dziwię się! Zapytaj dobrego pediatrę, to kosztuje mniej niż wątpliwości kochającej mamy.
    Nie zgadzam się z stosowaniem higieny jako metody ochrony dziecka, poczytaj o hipotezie higienicznej alergii. Co do autyzmu, okazało się, że autor, który o tym napisał, sfałszował dane.
    Krztusiec może wystąpić u dziecka zaszczepionego po zetknięciu z bakterią, ale przebieg choroby jest lżejszy, a więc i ryzyko zgonu dużo mniejsze. Odra daje poważne powikłania, w tym podostre stwardniające zapalenie mózgu, na które nie znamy lekarstwa. Różyczka może spowodować zapalenie mózgu, nerwu wzrokowego, aplazję szpiku. Lecz masz rację, najgorsze powikłania niesie dla młodych kobiet, co może być gorszego dla matki niż śmierć dziecka, nawet nienarodzonego..
    Wszyscy zaczytują się w powikłaniach szczepień, rzadko kto czyta o powikłaniach chorób, na które się szczepi. Czytającemu włos staje na głowie…
    Spróbuj zaufać lekarzowi, specjaliście od chorób. Ja jestem lekarzem, nie znam się na wulkanizacji, hydraulice, bankowości, dlatego te sprawy powierzam specjalistom. Dość spotkałam ludzi, którzy długo próbowali się sami leczyć, a gdy do nas trafili, mogliśmy zaoferować już tylko ograniczone metody. Wierz mi, to boli gdy nie można pomóc pacjentowi…
    Chciałabym napisać Ci więcej, ale wiem, że każde moje zdanie zostanie skrytykowane i zaatakowane na forum. To przykre i nie mam na to ani sił, ani ochoty. Jeśli chcesz,masz pytania, znasz mojego maila. Pozdrawiam

    • ~Marcin pisze:

      I właśnie takich lekarzy i ludzi nam brakuje jak Pani!
      Ja nie szczepię na razie swojego dziecka, które ma 2 latka, ponieważ indywidualnie oceniam ryzyko powikłań po szczepieniu za wyższe od ryzyka powikłań po chorobach. I ja również w pełni szanuję Pani zdanie. Każdy ma inne doświadczenia.

      problem tylko polega na tym, czy podpisze sięPani jako lekarz pod NOPem jeśli takowy będzie stwierdzony. Bo totalna większość lekarzy nawet jeśli na głos powiedzą „to jest NOP” dopowiadają od razu „ale ja się pod tym nie podpiszę”. Domyślam się dlaczego, ale w tym momencie zawód lekarz niebezpiecznie zbliża się do takiego ‚autostradowego”. Jako rodzice z lubą poszukujemy lekarza, który na spokojnie o szczepieniach by nam powiedział a nie ucinał rozmowy przykłądem z rtęcią i tuńczykiem bo to nie poważne.

      • ~Anna pisze:

        Jako lekarz nie widzę żadnego uzasadnienia dla niezgłaszania niepożądanego odczynu poszczepiennego. Jestem internistą, nie pediatrą, więc nie takiej osoby Państwo szukają, ale z mojej strony polecam informacje o szczepieniach w serwisie mp.pl. Np. http://pediatria.mp.pl/szczepieniaochronne/show.html?id=65179#.URWHYfQS-kQ.facebook. Przedstawione są choroby, ale i ryzyko szczepień, a więc czytelnik ma dostęp do szerokiej i popartej faktami, a nie zawężonej i stronniczej, wiedzy (a więc nie tylko absolutni zwolennicy lub absolutni przeciwnicy). Pozdrawiam!

  48. ~lusia pisze:

    moje dziecko miało wszystkie szczepienia, teraz ma 3,5 roku, jest zdrowe, mówiło w wieku 2 lat – wszystko, zaczynało chodzić w wieku 8 miesięcy a dobrze chodziło już w wieku 10 miesięcy, nigdy nie było karmiony piersią – od początku mleko w proszku a szczepionki miało też te zwykłe nie te jak ja to mówię „skondesowane” w jedną. No i co….

  49. ~ciekawy pisze:

    A co ma różyczka do rozpoczęcia współżycia? I co to znaczy że nie zetknie się z wirusami w jednakowym czasie? Przecież nie musi się z nimi stykać w tym samym czasie żeby szczepionka działała…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>