Rn w szkole

Nie, nie postanowiłam wypełnić luki w moim wykształceniu, lub zmienić literki przed swoim nazwiskiem, te trzy które mam mi wystarczą, ładnie się prezentują z wyrazem „bezrobotna”. Zaczęłam za to odbierać swe dziecię wraz z jego kolegą z klasy wyższej. Pierwsze podejście. Z moim starszakiem wszystko super, postawa Pani, gdy dziecię podbiegło do starszego brata, świetna, nie mam co się martwić, że mi ktoś potomka zwinie. Czas na dziecko nr 2, klasa 1 już skończyła zajęcia, dziecię powinno znajdować się na świetlicy. Ale go nie ma. Zabawniej, nikt nie wie gdzie może być, wprawdzie dzieci odnotowały obecność jakiejś nauczycielki zabierającej go, ale opiekunka już nie. No dobra, zginąć nie zginął, ale trochę szlag człowieka trafia. Oczywiście najlepiej poinformowana i pomocna jest pani woźna, ale i ona wszystkiego wiedzieć nie może. W końcu kolega się odnajduje, powraca radosny z zajęć logopedycznych. Super, dobra, zdarza się, ja wiele rozumiem. Podejście drugie. Mój idealnie, odbieram z religii, katechetka bardzo miła kobieta, z fajnym podejściem do dzieci, pani pomagająca jej także. A z przyjacielem syna znowu problem. Na świetlicy go nie ma, podobno ma dodatkowe zajęcia z matematyki. No dobra, miały zacząć się za tydzień, trudno, dziś go z nich zwolnię. Ale ale, nie będzie różowo, raczej nieco czerwono przed oczyma. W zerówce tych zajęć nie ma, bo jest religia, więc muszą być w innej sali. Tylko, że nikt nie wie w jakiej, bo to zajęcia finansowane przez Unię, więc nie obchodzi to nauczycielki świetlicy gdzie się odbywają. Właściwie to nikt nie wie, muszę szukać po salach na własną rękę. Woźna podpowiada, które sale powinny być o tej porze wolne, niestety dziecka poszukiwanego w nich brak. Ostatnią pomoc otrzymuję po odebrania przynależnego mi potomka od Pani będącej dodatkowo z zerówką, która proponuje poszukać w sali klasy 3, pojedynczej wobec czego chodzącej wyłącznie na rano, co sprawia, że o tej godzinie sala powinna być pusta. I bingo, odnaleziony, zabrany, zapakowany i dostarczony na miejsce, po czym mogę jechać odbierać resztę towarzystwa.

Zębami zgrzytam, dusza pluje jadem, bo jak to możliwe, ze dziecko znika, gdzieś poszło, ale ja nie wiem gdzie właściwie. A jakby nie poszedł na zajęcia logopedyczne, tylko podpalić szkołę? No dobra dramatyzuję, ale jednak. Pierwsze poszukiwania były skierowane do toalety. No ale zaraz zaraz, skoro on był na zajęciach i nikt się nie zainteresował, to równie dobrze mógł poleźć do tej toalety, zasłabnąć i leżeć czekając na zabłąkanego właściciela słabego pęcherza. To jest do diabła 6-letnie dziecko, jak go nie widać na sali 20 minut to może czas się zaniepokoić?

No i stwierdzenie „to są zajęcia z Unii, a nie od nas, więc ja nie wiem gdzie się odbywają”. No cholera jasna! A co mnie obchodzi kto je finansuje, odbywają się na terenie szkoły w salach szkoły i dziecko udaje się na nie ze szkolnej świetlicy, spod „skrzydeł” opiekunki, więc może by ta opiekunka choćby miała pojęcie w którą stronę idzie? A już brak wsparcia dla rodzica szukającego takiego dziecka to farsa. A łaź sobie, pukaj po drzwiach, przeszkadzaj innym, ważne, że moja kawa nie ostygnie.

Ponowne narażenie się szkoły. Zaczęło się wcześniej, gdy okazało się, że uzyskanie informacji jest naprawdę sporym wyzwaniem. Strona internetowa mówi swoje, facebookowa swoje, wychowawczyni zdziwiona, bo nie wie nic o zmianach, sekretariat coś słyszał, ale właściwie to nie wie, osoba najbardziej zaangażowana podzieliła się swoimi informacjami, a i tak okazało się, że jest coś pośrodku. Ogarnijcie się ludzie wreszcie!!!!

Są też dobre strony, ale obecnie na fali wkurzenia nie mam ochoty ich szukać. Zobaczymy co będzie dalej.

Rn

P.S. Oczyma wyobraźni widzę sytuację „ojej, zgubiliśmy Pani dziecko, ale proszę się nie martwić, tu jest ich dużo, niech sobie Pani wybierze inne”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rn i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rn w szkole

  1. ~Joanna pisze:

    Z całym szacunkiem.
    Pisząc o posiadaniu trzech liter przed nazwiskiem, z błędami ortograficznymi, nie dziwię się, że ma Pani status „bezrobotna”.

Odpowiedz na „~JoannaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>